piątek, 25 stycznia 2013

Jak panska godnosc ......


panie Cimelek?

Bo to ze pan z Wroblowatych to widze, ale jesli pan odwiedza moja najwyzszej klasy restauracje, to bardzo prosze sie przedstawic......


Ja bardzo lubie poznawac nowych gosci i poznawac ich "nazwiska" bo dobrze wiedzec z kim sie zadaje, tym bardziej ze kiedys dawno temu postanowilam sobie, ze jak bede duza, to moze zostane ornitologiem.
Wydaje mi sie, ze jestem nawet na dobrej drodze, bo w ciagu trzech ostatnich lat poznalam cala mase nowych ptaszkow, o ktorych przedtem nie mialam zielonego pojecia.

A pana tez juz sprawdzilam w "ptaszkowej ewidencji" i poznalam panskie "nazwisko" ...... Mazurek, albo jak ktos woli Wrobel mazurski, (Passer montanus)

Prosze rowniez o przyzwoite zachowanie przy stole i nie przeganianie sikorek, bo one tutaj byly pierwsze i maja status "goscia honorowego"

6 komentarzy:

  1. Tak, to Pan Mazurek, fajne są, takie rozgadane :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje za potwierdzenie!
      Pozdrowionka

      Usuń
  2. Jednak jak przylatuje grubodziób to nawet dzwoniec mu nie podskoczy.
    Moje ukochane ptaszyska zjadają 1kg słonecznika dziennie. Mój portfel wyje mimo łusek karpi i liści jemioły.
    No cóż zobowiązał się człowiek, to teraz nie ma wyjścia.
    Mój nowy kot ma je totalnie w d... Nie tak jak pierwszy Misiek. To dla niego złożyłam tą kilku letnią wyżerkę.
    Jednak cudownie śpiewają latem. Podobno tylko w Polsce. Jak na ironię uciekają z lasu, bo tu ludzie udają albo są altruistami.
    Pozdrówki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ptaszyska tak sa rozbisurmanione, ze poznaja nawet "marke" orzeszkow ziemnych, ktore im kupujemy. Tymi tanszymi, niedokladnie luskanymi gardza i wypluwaja je na ziemie. Te luskane znikaja w mgnieniu oka.
      W moim portfelu juz niedlugo zostana tylko same karpiowe luski. A ze boje sie wyrzucac te "zeszloroczne" to nazbieralo sie ich dosc duzo.
      Pozdrowionka

      Usuń
  3. :)Słonecznik to sam najchętniej jadam,dyżurny kawałek słoniny zawsze wisi za oknem.Ślubna się trochę na początku denerwowała bo musiała myć okno.Od pewnego czasu słonina wisi w takiej dużej 5l butli po wodzie mineralnej a miarowy otworek uniemożliwia wizyty większych przedstawicieli ptasiej rodziny.Mądre kruki zrezygnowały,gołębie też odpuściły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo... to znaczy ze mam bratnia dusze!
      Ja tez wcinam slonecznik bez opamietania, tylko ze dla siebie kupuje solony.
      Pozdrowionka

      Usuń