piątek, 24 sierpnia 2012

Gdzie jest moj dom prawdziwy .....


gdzie jest moj dom szczesliwy ....

spiewal kiedys Jerzy Polomski.
A ja spiewam teraz!!! i zastanawiam sie, ktory z moich domow jest ten "prawdziwy" .... bo w obu czuje sie na swoj sposob szczesliwa.

A jeszcze szczesliwsza .... gdybym miala skrzydelka .......

i mogla szybciej i czesciej "fruwac" miedzy moimi domami.

środa, 22 sierpnia 2012

Czasami zdarza mi sie ......


... ze siedzac bezczynnie i patrzac w nic nagle odkrywam cos!!!

Tak bylo wlasnie wczoraj gdy "siedzac i patrzac w przyszlosc" nagle w stojacym w wazonie, prostym na pozor kwiatku zobaczylam cala game form i pieknosci...


I pomyslam sobie, ze chyba czesciej powinnam siedziec i patrzec .....na nic ..... 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Dla Hucula(ki) nie ma zycia .....


...... jak na poloninie.
Gdy ja losy w doly rzuca ......

planuje nastepna podroz w gory!!!





.... bo bez takich widokow i przestrzeni trudno zyc.
Jutro ostatni dzien tego pobytu w moim raju.
Pakowanko, sprzatanko i w czwartek skoro swit wyruszamy w podroz do domu ..... do moich kochanych dzieciakow.
A za cztery tygodnie ... ponowna podroz do Raju.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Odrobinke przywiednieta.....


..... czuje sie po weekendowych przyjeciach.
Wiec odrobinke swiezosci i pieknosci nie zaszkodzi ......








niedziela, 19 sierpnia 2012

Co to za zwierz ....


.... ten golec, o ktorym pisalam w poprzednim poscie???

Taka oto szlachetna rybka, ktora wymaga bardzo czystej, zimnej wody i na dodatek bardzo glebokiej .... wiec czuje sie
 ....   jak ryba w wodzie .... w naszych Lapponskich gorskich "oczkach wodnych" .... i  bardzo nie lubi byc porownywana z golcem hodowlanym;)
Golec zwyczajny - Salvelinus alpinus ...... a po szwedzku Fjällröding.

I przy okazji pochwale sie ze likierek znow sie robi .......
.... i to na "zagramanicznych" skladnikach;)

piątek, 17 sierpnia 2012

Niebo w gebie ......

...... raj na ziemi!!!
Tak w skrocie moge okreslic wczorajszy wieczor. 
Odwiedzili nas nasi przyjaciele z Värmlandii wiec byla okazja do swietowania.

A ze ja lubie swietowac i podejmowac gosci, wiec staralam sie poczestowac tym co.... szef kuchni potrafi najlepiej.
Miedzynarodowo brzmiece nazwy potraw, ale surowce z najwyzszej lapponskiej polki.

Na przystawke z wielkim apetytem wcinalismy Carpacccio z renifera

Danie glowne to Tournedos z golca z serem Västerbotten (szwedzki odpowiednik parmezanu), sos z bialego wina i krem ze szczawiu lapponskiego


A slodkosci to Lody Muscovado z sosem moroszkowym

Natrulanie wszystko zapijane, popijane odpowiednimi trunkami, ale nie bede robila reklamy temu co nie moje..... wiec powiem tylko, ze likierek moruszkowy - moj wlasny- pasowal wysmienicie do deseru.

I choc to nieprzywoicie chwalic sie .... robie to .... i to z wielka duma.
Bo smakowalo moim gosciom .....  i mnie tez!!!

To bylo niebo w gebie ......
a raj na ziemi ???
Rajskiego odczucia dostarczalo niebo ...... za naszymi oknami





środa, 15 sierpnia 2012

Co krok .....


to potok.....a jak nie potok, to rzeka, strumyk, potoczek, strumyczek .... wartkie, szemrzace, niektore "kotlujace","gotujace" a niektore leniwie plynace. Do wyboru do koloru! wiec rozczarowanie z powodu "welonu" szybko minelo.....










I musze przyznac, ze wcale nie czulam sie osamotniona w moim zachwycie dla potokow;)
Wielbicieli rwacej wody spotykalam .... co krok!!!