Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goscie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą goscie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2016

Dostaje zadyszki ....


i to nie tylko z powodu eksplozji alergentow w przyrodzie!

Dzieje sie, oj dzieje duzo rzeczy w moim szarym zyciu i co najgorsze w zawrotnym tempie.
Pakowanie manatkow, przygotowanie domu i ogrodu do zmiany wlasciciela.
Odbior kluczy do naszego nowego lokum, wybor tapet, przeprowadzka (na szczescie na raty).

Do tego jeszcze doliczyc trzeba rutynowe obchody "majowki" i inne nieodzowne przyjemnosci.

Oto kilka fotek z ostatniego "goracego czasu" ....













pomieszane, poplatane ..... zupelnie jak ja sama:-))

piątek, 13 listopada 2015

wtorek, 21 lipca 2015

Wypoczynkowa pogoda ....


bo najlepsza, aby z ksiazka w lapie polozyc sie na kanapie czy lozeczku i czytajac sluchac .... deszczowej rapsodii;-))

Staram sie jednak miedzy .... ulewami "zlapac" te malutkie "suche" chwilki ...


i wybieram sie na lono natury ....

Podgladam, zagladam .... czy moroszka dojrzewa i zastanawiam sie czy zdazy dojrzec w tym roku;-))


Zbieram kamienie, a ze jest ich od groma, wiec mam co robic ....


zbieram rowniez polne kwiaty ....

.... ale tylko te "dozwolone", bo te "pod ochrona" utrwalam za pomoca aparatu, ktory towarzyszy mi zawsze w wedrowkach po gorach, lakach i lasach ... i umieszczam w storczykowej galerii
Odwiedzam muzea ....


i galerie, a przy okazji powiekszam moja kolekcje laponskich wyrobow o nastepne eksponaty;-)) ...


podpatruje z ukrycia moje ulubione zurawie ....




..... i czekam, czekam, i czekam ..... na sloneczko i letnia urlopowa pogode!!!

Ja mam czas, ja poczekam, ale co maja robic turysci przybyli z tak odleglych miejsc jak np. Mexiko City, ktorych mialam dzisiaj zaszczyt goscic. Nie chcieli mi uwierzyc, ze w Laponii bywa ladna pogoda, ze czasami jest nawet bardzo cieplo i ze ..... slonce swieci, w pewnych okresach nawet cala dobe;-)


niedziela, 17 maja 2015

Goscie, goscie ....


przyjechali i sprawili nam duzo radosci i nie tylko .....
bo wizyta bardzo intensywana i wymagajaca dobrej kondycji.

Botanizowalismy w naszym pieknym ogrodzie miejskim wsrod kwiatuszkow, listkow, krzaczkow i .... wielkich drzew






potem "botanizowalismy" wsrod  .... pamiatek kultury .... w malowniczej miejscowosci Borgvik




..... a jak Borgvik, to naturalnie wizyta w Sliperiet .... i botanizowananie wsrod drzew, tym razem szklanych ....




a jak las, to i ..... zbojnicki tez byl .... z ciupazka za jedyne .... 2 800 euro;-))


Po dotleniu i dowartosciowaniu "dobrami kulturowymi" raczylismy sie dobrami doczesnymi, czyli .... jadlem i piciem (procentowym tez).
A jak biesiada przy stole .... to bez spiewu sie nie obylo, tym bardziej, ze wsrod gosci biesiadnych byli chorzysci choru polonijnego z Beligii.

Dziekujemy serdecznie za odwiedziny ..... i czekamy na zas!!!

środa, 27 sierpnia 2014

Jedno z drugiego wyplywa .....


czyli jak to nic w naszym zyciu nie dzieje sie bez przyczyny;-))

W ubieglym tygodniu cala nasza miescina "wylepiona" zostala takimi oto afiszami ....

Oj! wielkie wydarzenie na nasza skale;-)) ..... trzeba koniecznie pojsc.
I poszlam .....

Usmialam sie zdrowo, bo Stand-Up-a Zinat Pirzadeh poruszala czule tematy, czyli jak wyglada zycie imigranta w Szwecji, a szczegolnie w jej polnocnej czesci.
Smialam sie nie tylko ja, bo pozostli widzowie -"tubylcy" tez sie "odnalezli" w jej monologach.
Mowiac o zyciu na tej szerokosci geograficznej nie sposob pominac tematu ..... kiszonego sledzia.
Przez caly wieczor czulam jak "sliniawki" znow zaczynaja intensywnie pracowac i jak moje pozadanie przybiera na intensywnosci.
Po przedstawieniu bylo troche poznawo, aby sie goscic, ale we wtorek ......juz nie wytrzymalam i zaprosilam Slubnego do stolu ..... na degustacje sledzi, innego niz poprzednio producenta ....
Rowniez te "pachnialy" i smakowaly wysmienicie, wiec puszeczka poszla!!!

Po godzinie poczulam jednak, ze nalezy wybrac sie na dluuuuuuuuuuuuugi spacerek, aby pozbyc sie "niepotrzebnych w moim organizmie" produktow.
Sloneczko pieknie zachodzilo, wiec polaczylam przyjemne z pozytecznym ....
.



Kiedy wrocilam ..... domek zostal calkowicie przewietrzony i nie pozostalo ani grama "specyficznego zapachu".

Siedze teraz i planuje wizyte zagramanicznych;-) gosci, ktorzy przybywaja do nas jutro i ktorym zamierzam pokazac uroki Laponii i Skandynawii, wiec moze, moze ..... odwaze sie poczestowac ich tym "samkolykiem" i sprawdzic, czy oni odwaza sie go sprobowac???

PS. czuje sie zobowiazana przetlumaczyc tytul przedstawienia wiec ....
Od kiszonego sledzia jeszcze nikt nie umarl -  jak narazie!

piątek, 23 maja 2014

Temat na czasie .....


Krecenie lodow
..... ale to "zajecie" zostawiam politykom, bo maja wiecej wprawy.
Ja krece ..... sorbet .... na jutrzejszy deser...

środa, 11 grudnia 2013

Tak bardzo sie staralam ......

..... no i co???
Tylko jeden jedyny skladnik mojej wczorajszej Noblowskiej imprezy zgodzil sie z tymi podawanymi z Zlotej Sali w Sztockholmie, a mianowicie .............. ziemniaki.
I to nie zupelnie w 100%;-((
Migdalowe, co prawda, ale nie w tej postaci. Na bankiecie podano je w postaci pure´, a ja zaserwowalam ... pommes chateau.
Nie pozostaje nic innego jak w przyszlym roku ponownie poprobowac "zgadnac".

Moze w koncu sie uda, a moze to "nadworny kucharz" podpatrzy moje starania i skopjuje, kto wie, kto wie;-)))
A co ja podawalam? ..... to odpowiedz dla tych, co o to pytali i ...... moze dla tych, ktorzy nie mieli odwagi o to zapytac.
Meny (po szwedzku) opublikowal moj slubny jeszcze zanim goscie zasiedli do stolu..... barbarzynstwo!!! ... i znajdziecie je jako komentarz pod postem z 9 grudnia.
A jak to bylo ...... po polsku
Oto prezentacja......
Przystawka .....
Losos po lapponsku z przepiorczymi jajeczkami i löjromem

Po tych "przedsmakach" nadszedl czas na danie glowne ..... i jakzeby inaczej ...... lapponskie.
Poledwica z cielaka reniferowego z sosem wisniowym i grzybowa symfonia (5 roznych gatunkow grzybow uduszonych na masle)
Jak zwykle, tak bylam zajeta serwowaniem, ze nie zdazylam cyknac fotki.
Zrobili to za mnie moi goscie i teraz czekam cierpliwie w nadzieji, ze jakas fotka przywedruje do mnie z "krainy za ocenanem", bo wlasnie tam mieszka glowny fotograf wczorajszego wieczoru ...... i obiecal, ze jak tylko dotrze do domu, to naturalnie wysle kilka plikow.


Fotke deseru "ukradlam" z instagramu .... od innego goscia ....

Lody waniljowe z goraca konfitura z moroszki w migdalowym koszyczku.

I jak tak patrze na to zdjecie, to nawet doszukalam sie "wielkiego" podobienstwa z wybuchowym deserem serwowanym dla Noblistow ....
(to zdjecie tez ukradzione)

Nie byl to wprawdzie "Noblowski dynamit" ....... ale z cala pewnoscia, straszna  ......
bomba kaloryczna!!!

PS. trunki tez byly " w podobie", a moze nawet i lepsze, a humor i radosc napewno .... 100 razy wieksze.