Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sarny. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 lipca 2014
Afera podgladowa .....
..... moja wlasna;-))
Bo tak naprawde bardzo lubie "podgladac" !!!
Chowam sie za drzewem, przykucam za krzaczkiem, a nawet z wielkim mozolem klade sie w rowie.
I gdy uda mi sie "podgladac z bliska" to ciesze ogromniascie.
To rezultat wczorajszego "podgladania" ....
.... wzajemnego!!!
sobota, 26 października 2013
środa, 17 kwietnia 2013
Bigfoot ...... czyzby?
i to w moim ogrodzie?
Wedrowal sobie tak bezkarnie wsrod wiosennych kwiatuszkow ...... ktore biorac pod uwage kwietniowa pore powinny kwitnac bardziej bogato, a sa bardzo, bardzo spoznione :-(
..... i pozostawil wszedzie slady swoich wielkich stop
Dociekliwa, jak zwykle siegnelam do "zrodla" aby okreslic tozsamosc osobnika i co tam znalazlam ....
"Wielka Stopa" opisywany jest jako potężny osobnik, ponad 2 metry wysokości, pokryty gęstym i krótkim futrem, którego kolor może być zmienny od czerni do rudego brązu (także jasny i srebrzysty).
Wszystko sie zgadza;-))
Teraz pozostalo tylko "wysledzic" osobnika i udokumentowac jego obecnosc. Dopoki wedrowal po sasiedzkich ogrodach sledzenie szlo bezproblemowo, ale gdy tylko wyszedl na ulice ...... slad po nim zaginal.
Szukalm wszedzie ... i dotarlam w okolice znajomej polanki, co do ktorej, w ubieglym roku snulam bardzo interesujace plany biznesowe ....
Bigfotta niestety, tam tez nie bylo, ale spotkalam jego mlodszego krewnego .....
stal sobie zupelnie nieskrepowany moja, dosc bliska obecnoscia i palaszowal smaczna kolacje.
Na polance, tuz obok odbywaly sie "biegi przelajowe" sarenek .....
W tej konkurecji, bylam zupelnie bez szans! Im blizej ich podchodzilam ..... to biegly szybciej, i jeszcze szybciej;-))
Udalo mie sie jednak, tez na odleglosc podpatrzyc zaloty moich ulubionyc zurawi .......
.... i cyknac kilka fotek ziebom, ktore pojawily sie w niezliczonych ilosciach w naszych okolicach ...
Dotleniona, dopelniona wrocilam do domu do rzeczywistosci, ktorej czasami nie ogarniam.
Bo jak to zrobic, gdy ciagle po swiecie chodza szalency, jak np ten z Bostonu???
niedziela, 19 czerwca 2011
Niespodziewana wizyta........
...... miala miejsce dzisiejszego przepoludnia w moim raju.
Wedrowiec, ktory postanowil wykapac sie w naszej zatoce, przebyl bardzo dluga droge.............i napewno potrzebowal sie odswiezyc.....
Zal mi sie go zrobilo, bo jesli myslal, ze w moim raju znajdzie swoja przyszla partnerke...... to sie bardzo pomylil. Jest pierwszym osobnikiem swego gatunku, ktory tutaj zawedrowal..............i zywym dowodem na to, ze cos dziwnego dzieje sie z naszym klimatem.
Wedrowiec, ktory postanowil wykapac sie w naszej zatoce, przebyl bardzo dluga droge.............i napewno potrzebowal sie odswiezyc.....
Zal mi sie go zrobilo, bo jesli myslal, ze w moim raju znajdzie swoja przyszla partnerke...... to sie bardzo pomylil. Jest pierwszym osobnikiem swego gatunku, ktory tutaj zawedrowal..............i zywym dowodem na to, ze cos dziwnego dzieje sie z naszym klimatem.
piątek, 14 stycznia 2011
W moim ogrodeczku.....
podczas dzisiejszego lunchu.......
...... oj - tu nie ma nic!!! - zaloczne ptaszyska wyjadly juz wszystko.............poczekamy moze doniosa???
...... oj - tu nie ma nic!!! - zaloczne ptaszyska wyjadly juz wszystko.............poczekamy moze doniosa???
wtorek, 28 września 2010
Piekna zlota jesien......
...dokladnie taka, jaka kocham!!!
Klarowne, czyste powietrze. Sloneczko i cudowne barwy - poprostu bajka.
Nawet nie pomyslalam, ze moge byc zmeczona po dosc intensywnym dniu pracy ..... o nie - nie mialam na to czasu. Obiad przygotowany przez "meskie sily" - czyli z pizzerii - zjedzony w rekordowym tempie - i... do roboty !!!
Jak "buldozer" wyrywalam letnie kwiaty, ktore niestety nie byly juz pierwszej swiezosci...i wsadzalam nowe - ktore beda cieszyc nasze oczy i witac odwiedzajacych nas gosci az do adwentu. Bo wtedy nastapi nastepna "zmiana dekoracji".
... mam nadzieje, ze wyglada zachecajaco???
I kiedy juz wszystko bylo gotowe..... wybralismy sie na maly objazd po okolicy.
Nie tylko my zostalismy zwabieni piekna pogoda.....
Klarowne, czyste powietrze. Sloneczko i cudowne barwy - poprostu bajka.
Nawet nie pomyslalam, ze moge byc zmeczona po dosc intensywnym dniu pracy ..... o nie - nie mialam na to czasu. Obiad przygotowany przez "meskie sily" - czyli z pizzerii - zjedzony w rekordowym tempie - i... do roboty !!!
Jak "buldozer" wyrywalam letnie kwiaty, ktore niestety nie byly juz pierwszej swiezosci...i wsadzalam nowe - ktore beda cieszyc nasze oczy i witac odwiedzajacych nas gosci az do adwentu. Bo wtedy nastapi nastepna "zmiana dekoracji".
... mam nadzieje, ze wyglada zachecajaco???
I kiedy juz wszystko bylo gotowe..... wybralismy sie na maly objazd po okolicy.
Nie tylko my zostalismy zwabieni piekna pogoda.....
najpierw spotkalismy sarnia rodzinke, ktora smacznie wcinala kolacje
a kilka kilometrow dalej .....radocha niesamowita!!! Tylko kilka metrow od drogi .....
piekna losica.... a kilka metrow dalej .... jej cielak
.... nie przejely sie zbytnio nasza obecnoscia - poogladaly nas dosc dokladnie .... i kontynuowaly swoja owsiankowa kolacje.
czwartek, 4 lutego 2010
Czy nie za duzo tego dobrego.... ???
Dlaczego nigdy nie moze byc jak to szwedzi maja zwyczaj mowic - lagom, tzn w miare. Snieg sypie jak szalony, i tak naprawde kazdy juz ma go dosyc nawet dzieci!!!
Ptaki jak szalone szukaja pozywienia - nigdy wczesniej nie widzialam takich ilosci sikorek czubatek w moim ogrodzie....obsiadly wszystkie drzewa ....
Sarny zwykle bardzo plochliwe wchodza do ogrodow i wyzeraja wszystko co sie da.....
Caly "swiat" przykryty jest co najmniej pol metrowa dosc "ubita kolderka".....
Ten widok mam z mojego kuchennego okna.
Zamienilam dzisiaj moja kuchnie w piekarnio- cukiernie i w ciepelku wypiekalam buleczki, faworki i krazki tortowe na sobotnia uroczystoc....



....i musze przyznac, ze nawet jestem zadowolona z rezultatu. Jutro pozostaje tylko montaz i dekoracja tortow, ale to juz tylko przyjemnosc.
Ptaki jak szalone szukaja pozywienia - nigdy wczesniej nie widzialam takich ilosci sikorek czubatek w moim ogrodzie....obsiadly wszystkie drzewa ....
Sarny zwykle bardzo plochliwe wchodza do ogrodow i wyzeraja wszystko co sie da.....
Caly "swiat" przykryty jest co najmniej pol metrowa dosc "ubita kolderka".....Ten widok mam z mojego kuchennego okna.
Zamienilam dzisiaj moja kuchnie w piekarnio- cukiernie i w ciepelku wypiekalam buleczki, faworki i krazki tortowe na sobotnia uroczystoc....


....i musze przyznac, ze nawet jestem zadowolona z rezultatu. Jutro pozostaje tylko montaz i dekoracja tortow, ale to juz tylko przyjemnosc.
Etykiety:
faworki,
sarny,
sikorki czubatki,
swieze buleczki,
torty,
wypieki
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























