....... pokaz buzie, bo nie do twarzy ci w tej chmurze.....
spiewam caly ranek, a tu nic ..... sloneczko nie pokazalo sie wiecej, ukrylo swoja piekna twarzyczke jeszcze bardziej za szara chmurka i z nieba zaczely spadac wielkie platki sniegu. No coz , trzeba sie pogodzic z losem.... to jednak
nie wiosna...zima nadal trwa!!!
Na szczescie w domu panuje wiosenny nastroj........... piekne "piescichlopy" porozstawiane we wielu "katach" dodaja radosci...
Widocznie wiecej osob odczuwa potrzebe "wiosny" i stara sie ja przyblizyc np obdarowywujac bliznich wiosennymi kwiatami.
Slubny byl wczoraj tym wybrancem, obchodzil bowiem swoje urodziny. Nie jakies tam "okragle" ale ..... jeszcze jeden szczesliwy (mam nadzieje;)) rok dopisany do zyciorysu.
Byla wiec okazja, zeby cala rodzinka zasiasc do stolu i wspolnego obiadu.
"Szef kuchni" stara sie urozmaicac menu ...... i tym razem na danie glowne zaserwowal
pardwy....( po szwedzku -
ripa)
Na szczescie przewidzial, ze ...
do nowego podchodzi sie z rezerwa.... i tak na wszelki wypadek przygotowal troche innych i wegetarianskich potraw.
Wnusiunia
Julia zacieta milosniczka przyrody, a szczegolnie zwierzat ma wielkie obiekcje .... co do niektorych potraw:
ptakow nie mozna jesc , bo sa takie ladne, to samo dotyczy
saren, reniferow, losi, nawet
krow.
Ale jak narazie nie odkryla, ze pasztety i kielbasy ....... pochodza z "tego samego zrodla"!
Bianca, troche z wlasnych przekonan, troche nasladujac starsza siostre tez ma "awersje" do miesiwa.
Zajada natomiast z wielkim smakiem ryby...... i jak naprawdziwego smakosza przystalo......najchetniej te z "najwyzszej polki" ...... i gdy zobaczy przed soba taki oto talerzyk....
czuje sie w pelni usatysfakcjonowana.
..... oj chyba zaczne znow spiewac.....
sloneczko nasze ... bo chyba jednak posluchalo i znow stara sie wyjrzec z za chmurki i swiecic coraz jasniej ....
a ze pokrzepilam sie "zyciodajnym napojem", ktory zaserwowal mi Slubny .....
moge spiewac jeszcze glosniej.