Pokazywanie postów oznaczonych etykietą likier moroszkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą likier moroszkowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Moroszkowy sezon ....


zakonczony!!!
To znaczy ten "zbiorczy" i "przetworczy" .....


teraz pozostaje tylko "sezon konsumpcyjny" a ten bedzie trwal caaaaaaaaaaaaaly rok i mam nadzieje;-)) ..... jeszcze dluzej.

Napatrzylam sie na moroszkowy kolor do syta, choc na niebie to go nawet lubie .....





Na niebo patrzec bede od dzisiaj czesciej i uwazniej, bo juz wczoraj przegapilam wielka premiere zorzy polarnej. Dzisiaj ma zatanczyc znow i to, jesli wierzyc prognozom .... bardzo intensywnie ...


PS .... prognoza jeszcze lepsza ..... 5 .... ale

nadal jasno .... wiec nic nie widac;-))

środa, 17 grudnia 2014

Prawie 5 miesiecy .....


...... oczekiwania!!!
Od sierpnia .....

az do takiego oto rezultatu ....


Teraz pozostaje tylko ...... rozkoszowanie sie elixirem!!!

niedziela, 10 sierpnia 2014

No prosze, prosze .....


czasami "wiekszosc" nie ma racji.
Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze;-))
Kiedy 8 sierpnia rano wlaczylam radio uslyszalam, ze wedlug chinczykow, (a tych jest chyba wiekszosc na naszym swiecie) 8 dzien 8 miesiaca jest bardzo szczesliwy i to szczescie nalezy wykorzystac.
Zadalam sobie pytanie ..... jak???
Ale natychmiast przyszla odpowiedz .... skoro ma to byc szczescie .... to przyjdzie przeciez samo, wiec nie musze robic nic, a nic.
Poniewaz ja nie z tych, co nie robia nic, a nic wiec wybralam sie do lasu, a potem na ryby.
W lesie szczescia nie znalazlam, choc szukalam "zlota Lapponii".
Na rybach zlowilam co prawda wiekiego szczupaka i tym samym pobilam moj wlasny rekord ...

lecz zlowienie szczupaka tutaj, szczesciem nazwac sie nie da, a wrecz przeciwnie.
Bo co z taka bestia zrobic???
Wielkie to takie, szarpie sie ogromniascie przy wyciaganiu, czasami "gryzie" i na dodatek, kto to "miesiwo" zje?

Szczupaka wypusilam do wody, poplynal sobie w "sina dal" i moze  ......."uszczesliwi" kogos innego;-))
Ja cyknelam kilka fotek




i wrocilam szczesliwie do domu oceniajac, ze dzien byl ....... "taki zwykly"

Dnia nastepnego, czyli 9-tego 8 miesieca pomyslam, ze najprawdopodobniej "szczescie chodzi parami", wiec wzielam moje wlasne szczescie czyli Slubnego pod reke i ...... wybralismy sie do lasu.
I po kilku minutach natrafilismy na "zapomniana" polanke, na ktorej, w dosc szybkim tempie nazbieralismy az 3 litry moroszki!!!
W "dzisiejszych czasach" to naprawde szczescie!!!
I na dodatek to "szczescie" wyladowalo w nastepnej buteleczce i jak "dojrzeje" to bedzie uszczesliwiac i to nie tylko mnie do nastepnego roku:-))
Chwile pozniej natknelam sie na fantastyczny widok, kiedy reniferowy cielak wcinal "przyslugujacy mu" posilek

Po poludniu nastepne "szczescie" ..... na wedke przytrafila sie taka oto troc wedrowna .... krolowa ryb


3,5 kg zywej wagi!!!


Oprawiona lezy teraz w zamrazarce i czeka na ...... dostojnych gosci!!!

I jak tradycja, taka nasza "rajska", nakazuje troc zostala "oblana" kilonkiem ..... z udzialem naszego sasiada.
I przyznaje szczerze, ze taka piekna sztuka wymagala nie jednego, a kilku kilonkow, aby byc porzadnie "oblana".
I wszyscy jednym glosem "na odchodne" stwierdzilismy, ze byl to bardzo szczesliwy dzien!!! .... choc 9 a nie 8 ..... 8 miesiaca.



piątek, 8 sierpnia 2014

Kiedy ksiezyc zaczyna ......


Podniebną wędrówkę,
Wszystkie gwiazdy się budzą,
Gdy nadchodzi ciemna noc.







Ciemna, to ta noc taka bardzo nie jest, ale dobrze ze jest, bo mozna sie wyspac!!!
Odespac wszystkie nieprzespane czerwcowo-lipcowe "biale noce".

Niby mam urlop:-)) ale  ...... "cale rece roboty" 
W wielkim mozole zebralam resztki moroszki na "zyciodajny eliksir" ..... na dlugie zimowe wieczory.
Jakie szczescie, ze "zawodowi zbieracze" przegapili odrobinke!!!

Musze "pilnowac" moje ulubione ptaki, coby im sie zadna krzywda nie przydarzyla w mojej zagrodzie;-))




niedziela, 25 listopada 2012

Pierwsza degustacja ....


Jasniutki, mlodziutki  ......

... ale jaki pyszniutki ..... moj tegoroczny likierek moroszkowy.


niedziela, 19 sierpnia 2012

Co to za zwierz ....


.... ten golec, o ktorym pisalam w poprzednim poscie???

Taka oto szlachetna rybka, ktora wymaga bardzo czystej, zimnej wody i na dodatek bardzo glebokiej .... wiec czuje sie
 ....   jak ryba w wodzie .... w naszych Lapponskich gorskich "oczkach wodnych" .... i  bardzo nie lubi byc porownywana z golcem hodowlanym;)
Golec zwyczajny - Salvelinus alpinus ...... a po szwedzku Fjällröding.

I przy okazji pochwale sie ze likierek znow sie robi .......
.... i to na "zagramanicznych" skladnikach;)

piątek, 11 listopada 2011

Wszystkie dobre rzeczy......


.....wystepuja w trzech postaciach, albo ..... chodza trojkami.
Tak brzmi w dowolnym tlumaczeniu jedno z najbardziej znanych i czesto uzywanych szwedzkich przyslow :
alla goda ting är tre....

Ja bardzo lubie to przyslowie ..... i lubie jego "zawartosc"


Ta smakowite "trojca"  to: likier fiolkowy, likier moroszkowy i konjak poziomkowy .... wypite zgodnie z
zaleceniem i zyczeniem mojego milego czytelnika o godz. 21.00.

Obiad jak na swiateczny przystalo naturalnie skladal sie z dan .... trzech.
- losos po lapponsku
- kaczka w sosie wisniowym z dodatkami ...... (spoko, bez obaw .... kaczki-baletowki z Åmål nadal zyja i maja sie napewno dobrze!!!)
- lody prosto z lodziarki......... z bita smietana i swiezymi owocami


Dzisiejsze swietowanie to dopiero poczatek. Trzy gracje z tego samego klanu ( ja, moja szwagierka i moja synowa) obchodza swoje urodziny  11, 12 i 13 listopada!!!


piątek, 29 lipca 2011

Ciezki zywot poszukiwacza zlota...................

.........zlota Lapponii!!!


W upale, pelnym sloncu, w pocie czola, wedrujac kilometr za kilometrem;) ... uzbieralam kilka uncji
(odrobinke ponad kilogram)


Bedzie wiec okolo 2 kilogramow dzemu co wystarczy na kilka wspanialych deserow lodowych.
Popijajac likierkiem z ubieglego roku ........... bede sie delektowac i czekac na nastepny sezon.... oby byl lepszy.

Od jutra zamiast z wiaderkiem ................."pojde z kijami"

Jest mi jednak zal moich rodakow, ktorzy przyjechali taki szmat drogi z nadzieja na dobry zarobek i mile wakacje............ a tu g.............o!!!

niedziela, 22 maja 2011

Koniec swiata, panie dziejku....

Wczorajszy dzien przebiegl bez wielkich emocji, choc mialo byc tak dramatycznie. Krytyczna godzina 18-ta - przemijala na calej kuli ziemskiej ..............i nic sie nie dzialo.
I znow jakis wielki prorok sie pomylil, a moze poprostu zapomnial uzyc komputera i liczyl na liczydlach?.... bo podobno, jesli wierzyc tym razem astronomom, naszej staruszce Ziemi i naszej Galaktyce nic powaznego nie grozi przez najblizsze 5 miljardow lat!!!

Kiedy (tak na wszelki wypadunek i ku przezornosci)  minela juz godz 19.00 - i zlowieszcza przepowiednia proroka ominela Skandynawie, rozpoczelam sciaganie rajskiego eliksiru do przygotowanych wczesniej butelek.
Ten boski napoj ma bowiem umilac czas mnie i moim gosciom podczas tegorocznego lata w sesjach pod tytulem : Nocne Polakow Rozmowy.



Jak widac na zalaczonym obrazku...... przygotowuje sie na............... czeste i dlugie rozmowy.

Aby miec 100% gwarancje, ze eliksir jest absolutnie najlepszej jakosci probowalam, znow probowalam i jeszcze raz probowalam......az do poznych godzin nocnych. Nic wiec dziwnego ze moj dzisiejszy ranek okazal sie byc poludniem.
Jak zwykle po wypiciu wiaderka kawy zaserwowanego przez slubnego do lozeczka, posuwistym krokiem poczlapalam do komputera.

Pierwsze co zobaczylam to takie oto zdjecie :



O nie - Koniec swiata!!! - krzyknelam przerazona. Ten wulkan nie moze zrujnowac moich najblizszych planow!!!
Od pol roku planuje spotkanie z moja przyjaciolka, ktorej nie widzialam cale wielki. Ma wykupiony bilet z Belgradu na 9 czerwca i ma spedzic u nas 3 tygodnie. To juz tak niedlugo, a tu ten pierunski wulkan.
Caly dzien siedze i sledze informacje o pylach, chmurach, wiatrach...... o wszystkim co zwiazane jest z najsilniejszym od 100 lat wybuchem wulkanu Grimsvötn.
Jak narazie nie wyglada to zbyt dobrze, ale ja mam nadzieje i wiare, ze do 9 wszystko sie uspokoi i samoloty bede kursowac bez zaklocen.



czwartek, 19 maja 2011

Wazna wiadomosc......................

Informuje wszem i wobec .............tak na wszelki wypadek gdybym w dzisiejszej komunikacji komputerowej robila wiecej bledow niz zwykle, ze :

dzisiaj wszystkie te buteleczki..........................


beda wypelniane zlotym cudownym plynem.
Slonce Lapponii albo Inasparadis eliksir czyli ......... likier moroszkowy - ten z zeszlego roku wlasnie dojrzal do konsumpcji.
Wiele nazw ale smakolyk ten sam, w mysl zasady, ze ................ukochane dziecko ma wiele slodkich  imion
Mnnjjjjaaaammmmm!!!

piątek, 11 marca 2011

Lekarstwo................

..... na zmeczone i zziebniete cialo.
Slonce Lapponii zamkniete z szklanej buteleczce:


Slodziutki, mocniutki, wystany (2 letni) likier moroszkowy............ na zdrowko!!!

wtorek, 14 września 2010

Woda brzozowa............

...... spokojnie!!! bez obaw ..... jak narazie nie mam zadnych problemow z zazywaniem podnoszacych humor plynow.
Jestem poprostu smakoszem: lubie probowac i delektowac sie smakiem, kolorem i bukietem zapachow.
Kiedy w sierpniu pisalam o wodzie brzozowej, nie mialam na mysli tej "rewelacyjnej nalewki z brzozy i tataraku" z lat mojej mlodosci, ktora miala przywrocic - co nieco lysiejacym - bujna czupryne.....i dajacej "zadowolenie" co niektorym.
Zachecona produkcja soku brzozowego, ba! nawet brzozowego szampana, poprzez lokalnych producentow w  Lapponii, postanowilam wykorzystac ten bogaty w "samo zdrowie" surowiec i wyprodukowac brzozowa naleweczke.
Niestety z produkcja bede musiala poczekac ........... do wiosny !!!
Brzozy jesienne choc bardzo piekne nie nadaja sie do tego celu.


.... a wiosna !!! jak tylko pojawia sie nowe, swiezutkie listeczki zrobie tak :
aparat w jednej rece - bo bez niego nie wychodze na zewnatrz, a w drugiej - litrowy szklany sloiczek, do ktorego nazbieram listkow brzozy ( 1/3 sloika). Potem zaleje to wodka (bez nazwy, zeby nie robic reklamy)... czysciocha. Odstawie na jakis miesiac ..................i nich sie "gryzie". A jak sie juz przegryzie doslodze cukrem ..... albo jeszcze lepiej miodem.
Muuuuuuuuuums, delicje!!! Im dluzej stoi .......... tym lepiej!!!(Stara znana prawda)
W oczekiwaniu, popijac bede likierek z moroszki, ten z ubieglego roku ................ bo juz gotowy.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Likerek sie robi.....

oj jakie szczescie, ze zdazylam nazbierac odrobinke moroszki na likerek.....zanim pluszczek zjadl wszystko



Dojdzie do tego jeszcze troszke zurawinowki i borowczanki.....

....i jak ja to wszystko wypije.....  na wiosne ..... bedzie woda brzozowa!!!
Skål - na zdrowie!!!