Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekne widoki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piekne widoki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 lipca 2019

Kobieta na zakrecie ....


.... to ja!!!
I prosze nie doszukiwac sie drugiej glebi, to trzeba brac doslownie.
Nie wiem dlaczego, ale umilowalam sobie zakrety i jak tylko mam okazje, czasami z narazeniem zycia, wyskakuje z samochodu z aparatem w pelnej gotowosci i cykam i cykam.
Tak dziwnie sie sklada, ze na kazdym prawie zakrecie lub za, sa najladniejsze widoki, najladniejsze swiatlo lub zapachy-

Oto kilka wczorajszych "zakretowych" fotek ....









 ... a tak w skrytosci ducha zaczynam sie zastanawiac, czy to nie przypadkiem od tego wystawania na zakretach zrobilam sie ostatnio troche bardziej "zakrecona"???

niedziela, 10 sierpnia 2014

No prosze, prosze .....


czasami "wiekszosc" nie ma racji.
Przekonalam sie o tym na wlasnej skorze;-))
Kiedy 8 sierpnia rano wlaczylam radio uslyszalam, ze wedlug chinczykow, (a tych jest chyba wiekszosc na naszym swiecie) 8 dzien 8 miesiaca jest bardzo szczesliwy i to szczescie nalezy wykorzystac.
Zadalam sobie pytanie ..... jak???
Ale natychmiast przyszla odpowiedz .... skoro ma to byc szczescie .... to przyjdzie przeciez samo, wiec nie musze robic nic, a nic.
Poniewaz ja nie z tych, co nie robia nic, a nic wiec wybralam sie do lasu, a potem na ryby.
W lesie szczescia nie znalazlam, choc szukalam "zlota Lapponii".
Na rybach zlowilam co prawda wiekiego szczupaka i tym samym pobilam moj wlasny rekord ...

lecz zlowienie szczupaka tutaj, szczesciem nazwac sie nie da, a wrecz przeciwnie.
Bo co z taka bestia zrobic???
Wielkie to takie, szarpie sie ogromniascie przy wyciaganiu, czasami "gryzie" i na dodatek, kto to "miesiwo" zje?

Szczupaka wypusilam do wody, poplynal sobie w "sina dal" i moze  ......."uszczesliwi" kogos innego;-))
Ja cyknelam kilka fotek




i wrocilam szczesliwie do domu oceniajac, ze dzien byl ....... "taki zwykly"

Dnia nastepnego, czyli 9-tego 8 miesieca pomyslam, ze najprawdopodobniej "szczescie chodzi parami", wiec wzielam moje wlasne szczescie czyli Slubnego pod reke i ...... wybralismy sie do lasu.
I po kilku minutach natrafilismy na "zapomniana" polanke, na ktorej, w dosc szybkim tempie nazbieralismy az 3 litry moroszki!!!
W "dzisiejszych czasach" to naprawde szczescie!!!
I na dodatek to "szczescie" wyladowalo w nastepnej buteleczce i jak "dojrzeje" to bedzie uszczesliwiac i to nie tylko mnie do nastepnego roku:-))
Chwile pozniej natknelam sie na fantastyczny widok, kiedy reniferowy cielak wcinal "przyslugujacy mu" posilek

Po poludniu nastepne "szczescie" ..... na wedke przytrafila sie taka oto troc wedrowna .... krolowa ryb


3,5 kg zywej wagi!!!


Oprawiona lezy teraz w zamrazarce i czeka na ...... dostojnych gosci!!!

I jak tradycja, taka nasza "rajska", nakazuje troc zostala "oblana" kilonkiem ..... z udzialem naszego sasiada.
I przyznaje szczerze, ze taka piekna sztuka wymagala nie jednego, a kilku kilonkow, aby byc porzadnie "oblana".
I wszyscy jednym glosem "na odchodne" stwierdzilismy, ze byl to bardzo szczesliwy dzien!!! .... choc 9 a nie 8 ..... 8 miesiaca.



wtorek, 8 lipca 2014

Nie samymi widokami czlek zyje ....


i od czasu do czasu potrzebuje czegos na zab.
Ja jestem prawdziwym gourmetem, ku utrapieniu jednych i radosci innych;-)), wiec wybieram na ten moj zabek wszystko to co najlepsze .... w moim mniemaniu.
Jak tylko mam okazje odwiedzam prawdziwych "rzemieslnikow zywnosci", ktorzy stawiaja na jakosc, a nie na ilosc i tworza prawdziwe dziela sztuki kulinarnej.
Podczas ostatniej podrozy odwiedzilam malutka masarnie polozona wysoko w gorach.
Juz dla samych widokow z tej posesji warto bylo tam pojechac ....



.... nie mowiac o kunszcie i o smaku wyrobow.
Wszystko wykonane tradycyjnymi, starymi metodami ....

bez zadnych chemikalii!!! i .... nagradzane zlotymi medalami na targach zywnosci ...


Szyneczka wedzona na zimno i suszona, czyli "Fågelberganska" szynka "parmenska", kabanosy z renifera bez domieszek, kielbaska z niedzwiedzia i boczuszek ze swinek "gorskich";-))
Samo zdrowie i pychotka!!!

Wszystkim tym, ktorzy podrozuja po okolicy czyli Vildmarksvägen polecam goraco odwiedzic Fågelbergets Gårdschark, Oppiberget .... okolo 30 km na poludnie od Gäddede.
I dlaczego np nie zanocowac nowobudowanych domkach letnich (i zimowych zreszta tez).....

i niesmialo informuje, ze jakosc kosztuje;-) .... ale warto!!!

niedziela, 9 marca 2014

Marzec ......


tegoroczny serwuje takie oto widoki .......



... i raduje serce i dusze.

Jednak z ciekawosci zajrzalam w przeszlosc, tak dla porownania i wyznaje szczerze, ze zacknilo mi sie do tego zeszlorocznego!!!
A dlaczego??? .............. zobaczcie sami ....... zachecam!!! do klikniecia tutaj ... i podgladania .... choc podobno nie warto sie cofac w czasie;-)))

niedziela, 24 czerwca 2012

Zauroczona......


gorami i widokami .......




oraz odurzona zubrowka .....


Turowka wonna - Hierochloe odorata


potrzebuje czasu na ochloniecie!!!
Powroce za kilka dni ..... jak "przetrawie".

środa, 22 czerwca 2011

Juz w domu......

......i musze nawet przyznac, ze tutaj.... tyz jest piknie!!!




Kwiatki w ogrodzie rosna ......



......trawa i chwasty tez!!!

W lesie dojrzaly juz poziomki...


i jest ich tak duzo, ze podczas krotkiego spacerku o godz. 22- giej zebralam okolo 1 litra...muuums!!!