Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2015

Ornitologiczna sensacja ....


w mojej okolicy czyli ...... pojawienie sie malego ptaszka, ktory przyciagnal cala mase "ptasich podgladaczy"

Wiadomosc o wizycie Białorzytki rdzawej (Oenanthe hispanica)  na naszej szerokosci geograficznej szybko rozniosla sie po okolicy i wsrod ornitologow



Pojawili sie z wielkimi "lufami" i tripodami i ustawili sie wzdluz drogi w nadzieji, ze ptaszynka sie pokaze i beda mogli wpisac ja na liste swoich "zaliczonych ptasich rarytasow".

Ja tez sie tam pojawilam i dzieki jednemu milemu podgladaczowi i jego "lufie" udalo mi sie ptaszynke zobaczyc.

Wyciagnelam moj skromny aparat i nawet cyknelam kilka fotek ..... na dowod, ze tam bylam, bo jakoscia nie ma sie co chwalic ...

Dobra jakoscia pochawlic sie moze autor nizej zamieszczonego filmiku, ale jak sie ma taki sprzet i taka "lufe" jak on .... to nic dziwnego


niedziela, 13 września 2015

Leca zurawie, leca, leca ......


i za pol roku znow przyleca ....









Pomachalam, pokiwalam im wszystkim i zapewnilam, ze beda jak zwyle wyczekiwane i wypatrywane!!!

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Orzechowka .....


do tej pory kojarzyla mi sie z procentowym trunkiem leczniczym;-))
Po wczorajszym spotkaniu z osobnikiem prezentowanym ponizej .....





wzbogacilam moj "krag znajomosci" i wiem, ze to "tyz .... PTOK" i to dosc rzadki w mojej okolicy, jesli wierzyc cioci Wiki ...


wystepuje jedynie na samym poludniowym "cypelku" Szwecji.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Wypatruje i wypatruje ......


lepszej pogody ...... a przy okazji udalo mi sie wypatrzec:

lisa, ktory mnie wypatrzyl

ptaka na jednej nodze 


dwa ptaki ... na dwoch nogach;-)



no .... i naturalnie moje ulubione zurawie ...








..... a deszcz pada i pada:-((

piątek, 8 maja 2015

Na sztywnych nogach .....


zupelnie jak losie ponizej .... w ilosci  pieciuch, ktore spotkalam wczoraj podczas .... rundy treningowej;-))





chodze od dwoch dni!!!

Po kilku godzinach solidnej pracy w moim ogrodeczku, moje "skrurczone po zimie" miesnie nagle staly sie  .... za dlugie ...... i niestety nie moga sobie teraz znalezc miejsca w moim filigranowym ciele;-)) i przy kazdym, nawet najmniejszym ruchu robia .... piorunski bol.
Z cala pewnoscia moge teraz powiedziec, ze wiem skad ..... wyrastaja nogi!!!
Podobno na tego typu bol najlepszy jest .... trening .... wiec wybralam sie na maly spacer po lesie.
Na szczescie napotkane "fotomodele" wspolpracowaly ze mna nalezycie i nie musialam przybierac dziwnych pozycji przy fotografowaniu ...






... co prawda tylko na dwoch nogach ..... ale bardzo sztywnych .... spelnialam role .... tripodu;-))

wtorek, 14 kwietnia 2015

Zalapalam sie na .....


gody ....

cietrzewiowe, albo jak to mowi w Szkielku p. Iwaszkiewicz .... ciecwierzowe;-))

"Palanty" na moj widok zawstydzily sie;-)) odrobinke i schowaly sie glebiej do lasu. 
Udalo mi sie jednak cyknac kilka fotek, na ktorych widac "dostojnosc" pieknych kogutow i szarosc cieciorek ....






poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Trzynastego, nawet w ......


kwietniu jest ..... zima

I to jaka!!!
Zasypalo na bialo ...... caly moj raj ...










Prad jak narazie jest, jedzenia wystarczy na jakies dwa tygodnie, wiec teraz tylko czekac cierpliwie do ...... wiosny;-))

środa, 18 lutego 2015

Pomagam jak moge.....



Wszystko zaczelo sie od dokarmiania ptakow, a potem poszlo jak z platka ...
Ptaszki dokarmialam od zawsze i dogadzalam im wysmienitymi "potrawami" ....


Kiedy odkrylam, ze w mojej ptasiej restauracji zagoscily ptaki, ktore wlasciwie o tej porze roku powinny byc na "urlopie" w poludniowej czesci Europy do meny wprowadzilam dodatkowo owoce, ktore sa przysmakiem szczegolnie drozdowatych i jemioluszek.

Kiedy przeczytalam .... artykul (kliknij) w Newsweeku, jaki los czeka ptaszynki spiewajace, postanowilam "ratowac" ta czesc "spiewakowej populacji", ktora przez przypadek pozostala na naszej szerokosci georgaficznej i rozpoczelam " wielka akcje charytatywna".






W osiedlowym sklepie wykupilismy caly zapas polskich jablek.


I tak zupelnie nieswiadomie rozkrecilam "pomocowa karuzele".
Wykupujac jabluszka, pomoglam sklepikarzowi oproznic polki sklepowe z towaru, ktory lezal tam dosc dlugo.
Zaczelam w ten sposob pomagac polskim rolnikom, ktorym jest tak bardzo ciezko zyc, ze swoj cenny czas zamiast na prace musza poswiecic na wyjazdy do stolicy i protesty.

Moi skrzydlaci goscie stali sie bardzo zarloczni i wcinaja po kilka kilogramow jablek dziennie .... i musze przyznac, ze sa mniej wybreni niz kontrahenci z Krajow Arabskich, ktorzy zrezygnowali z umow na zakup jabluszek. Moi goscie nie gardza malymi brazowymi plamami w srodku jablek;-))

W poszukiwaniu polskich jablek udalam sie do bardziej oddalonych sklepow i ............. przez to powstalo nowe ogniwko w mojej dobroczynnej dzialalnosci.

W czasach, kiedy ceny ropy spadly tak okrutnie w dol i ciezko jest zyc producentom i dystrybutorom paliw .... ja, poprzez czeste i dalsze wyjazdy .... pomagalam i im;-))

I tak bylo az do wczoraj ...... bo nagle wpadlam w panike, ze pomagajac jednym, grzebie innych!!!
Co bedzie jak przez moja "dzialalnosc" nasi rodzimi hodowcy owocow popadna "w ruine"???
I zamiast dokladac fundusze do unijnej kasy zaczna znow pobierac wieksze zasilki.
Co bedzie wtedy z polskimi rolnikami, gdy fundusze unijne trzeba bedzie dzielic z wieksza czereda?

Wybralam sie wiec do mojego sklepu ..... i serdecznie powitana przez wlasciciela .... zakupilam dzienna dawke "ptasiego pozywienia" ....


i przy okazji zrobilam pozostale zakupy.

PS .... nagle dopal mnie niepokoj .... co ja biedna zrobie jak dziki, ktore w poszukiwaniu lepszego zycia ostatnimi laty tak licznie imigrowaly w moje okolice z .... za morza;-), odkryja, ze w moim ogrodeczku jest taka wspaniala "jadlodajnia"