Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawa na lono natury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawa na lono natury. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2015

Na sztywnych nogach .....


zupelnie jak losie ponizej .... w ilosci  pieciuch, ktore spotkalam wczoraj podczas .... rundy treningowej;-))





chodze od dwoch dni!!!

Po kilku godzinach solidnej pracy w moim ogrodeczku, moje "skrurczone po zimie" miesnie nagle staly sie  .... za dlugie ...... i niestety nie moga sobie teraz znalezc miejsca w moim filigranowym ciele;-)) i przy kazdym, nawet najmniejszym ruchu robia .... piorunski bol.
Z cala pewnoscia moge teraz powiedziec, ze wiem skad ..... wyrastaja nogi!!!
Podobno na tego typu bol najlepszy jest .... trening .... wiec wybralam sie na maly spacer po lesie.
Na szczescie napotkane "fotomodele" wspolpracowaly ze mna nalezycie i nie musialam przybierac dziwnych pozycji przy fotografowaniu ...






... co prawda tylko na dwoch nogach ..... ale bardzo sztywnych .... spelnialam role .... tripodu;-))

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Basta...............

....koniec obzarstwa!!! Oznajmilam dzisiaj moim najblizszym. Z wielkim mozolem utracone w czasie postu;) gramy w 3 dni zmienily sie w kilogramy ....i to na plus!
Podobno od przybytku glowa nie boli..... ale mnie zabolala. I to nie tylko glowa.
Poczulam sie najedzona, objedzona, zajedzona (jak to mowil moj syn), utyta, roztyta i taka........... wielgasna.
Nie rozumiem wlasciwie dlaczego? ..... ograniczylismy ilosc spozywanych posilow z 4 dziennie : sniadanie, lunch, obiad i kolacja, na jedynie dwa!!!-swiateczne: przedpoludniowy i popoludniowy, ale i to nie pomoglo.
Uznalam, ze nalezy zrobic cos drastycznego, wiec placki do szafy.....


..... jedzonko pochowane, stol wyczyszczony ....


.... a my na wedrowke na swiezym powietrzu.
Przemierzylismy kilka kilometrow wzdluz i  w poprzek!  naszego pieknego jeziora Wenerskiego ....


podziwiajac widoki, ptaki, roslinki i ryby.
Za sprawa tych ostatnich przezylam tradycyjny zwyczaj Wielkanocnego Poniedzialku ..... czyli Smingus-Dyngus.
W szuwarach zobaczylam leniuchujacego sie wwwwwielkiego szczupaka i zaczalam cykac mu zdjecia, a ze babie zawsze malo, wiec podchodzilam coraz blizej i blizej. Chcialam go zaskoczyc i zrobic prawie makro.... ale to szczupak mnie zaskoczyl - wyskoczyl z wody na pol metra....... dal nura i poplynal. Ja musialm wycierac aparat i szuszyc sie na sloneczku.....


.... a ze sloneczko swiecilo bardzo cieplutko nie trwalo to zbyt dlugo. A czas wykorzystalismy na kawe z malenkim kawalkiem ciasta!!! .... i w dalsza droge.
Uwielbiam spacery wzluz brzegow wod.... i poszukiwanie skarbow ....
czasami cos znajde, czasami nie, ale zawsze mam karte wypelniona zdjeciami, ktore wkladam do albumu pod tytulem : na brzegu morza, przy brzegu morza, na brzegu morza przy brzegu........





Do domu wrocilismy............. na kolacje, nie odczuwajac nawet glodu, ale dotlenieni, wypoczeci i kilka gramow lzejsi.