Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jarmark. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Kiedy nadchodzi jesien .....


kazda szanujaca sie "miescina" organizuje jarmark jesienny, na ktorym okoliczni producenci przescigaja sie w zdobyciu jak najwiekszej ilosci konsumentow swoich plonow i produktow.

Jest wiec okazja do degustacji i zakupu tego co zasmakuje i przypadnie do gustu.
Najwazniejsze jest jednak to, ze wiekszosc oferowanych produktow produkowana jest lokalnie i .... w wiekszosci ekologicznie.
Wczoraj odwiedzilismy jarmark, z bardzo bogata tradycja, zorganizowany w Boden. Miejscowosci polozonej o 220 km od mojego raju, ale czy to wazne ..... urlop jest w koncu po to, aby robic troche "niecodzienne" wyprawy:-))



 Pachnialo, smakowalo i "wygladalo" wysmienicie!!!

  • Zakupilsmy troche  "niecodziennych" produktow ....
 
  • Popodziwialismy dziela okolicznych artystow-plastykow, bo jarmark jest rowniez dla oczu i duszy .... oto kilka "wybrancow"



 



sobota, 27 września 2014

Smak Värmlandii ....


to haslo przewodnie tego tygodnia, a w szczegolnosci tego weekendu.

W moim pieknym miescie - Karlstadzie przez caly tydzien odbywaly sie sympozja, spotkania na temat ekologicznej zywnosci, jej produkcji i jej znaczenia w naszym codziennym zyciu.
Ukoronowaniem tego tygodnia jest Jarmark pod tytulem ..... Posmakuj Värmlandii, albo jak to lepiej brzmi w moich uszach .... Smak Värmlandii.
Poniewaz Värmladia jest kraina wielonarodowosciowa i bardzo kolorowa, wiec bylo i naturalnie jeszcze jest - do jutra .... wszystko.
Miesiwa, pieczywa, warzywa, slodycze, ryby i grzyby .....
we wszystkich odslonach, wersjach, wydaniach i wykonaniach.

Byloby nie wazne, gdybym ja tam nie byla
Wiec dowod na to, ze mowie prawde;-))




O mojej tam obecnosci zaswiadcza rowniez moj portfel, bo zrobil sie taki bardzo cieniutki....

A to dowod na to, ze zrobilam sie odrobinke leniwa ...... albo nawet bardzo!!!
.... skoro zamiast isc do lasu po grzyby, kupuje je na straganie


niedziela, 27 lipca 2014

Walne zgromadzenie .....


w Värmlandzkim Centrum Vikingow .....











Zar lal sie z nieba, ludziska chodzili jak senne muchy!!!

I nagle na cala Szwecja zrobilo sie tak .....
ciemno jak w podczas listopadowej nocy. Ulice zamienily sie w rwace potoki i rzeki.

sobota, 28 września 2013

Tyle szczescia naraz ......


.... i to w sobote!!!

Piekna jesienna pogoda, choc odrobinke chlodnawo ......

ale narzekac byloby grzechem, bo to przeciez jesien.

Wystawa storczykow zorganizowana przez Towarzystwo milosnikow tych pieknych kwiatow ciagnela jak magnes.
Naturalnie nie odbylo sie bez zakupow, choc przyrzekalam sobie solennie, ze tylko ide popatrzec.
Nagle w koszyczku niespodziewanie znalazl sie taki, ktory pasowal jak ulal do wystroju salonu;-))

...... czyli fioletowy, a obok niego chyba dla towarzystwa taki tradycjonalny bialy, bo te lubie najbardziej ....
Dobrze, ze zadowolilam sie tymi w "dostepnej cenie" a nie "rarytasami", bo zaraz po wystawie udalam sie do parku miejskiego na wspomniany wczesniej jarmark zywnosci.

Ludziskow co nie miara i wszedzie scisk, tlok i kolejki.
Moze to one sprawily, ze "portmonetka" czula sie w miare dobrze i ....... nie wypompowana co do ostatniego grosika.
Ograniczylam sie do zakupu pieczywa z malutkiej piekarni, gdzie wszystkie wyroby wypiekane sa ze ekologicznych skladnikow, a maka mielona na prawdziwych kamiennych zarnach ....
Chlebek tak wspanialy, ze polowa zniknela w zaskakujacym tempie.

Polazilam, poogladalam, poprobowalam, posmakowalam i co sprawilo mi wielka radosc pospotykalam wiele znajomych mi osob, miedzy innymi kolegowne, ktorej nie widzialam kilka lat. Wypilysmy razem kawe, popolotkowalysmy i naturalnie zlozylysmy obietnice, ze do siebie zadzwonimy ....... za kilka lat;-))



sobota, 8 października 2011

Na finiszu......


..... po dwutygodniowym jesiennym urlopie w ukochanym Raju.
Pozostalo pakowanko, sprzontanko i  dluuuuuuuuuuuuga podroz do domu.
Wracamy podbudowani, doksztalceni i pelni wrazen. Szczegolnie po dzisiejszym  bogatym w atrakcje dniu.
Julia zostala zarazona bakcylem reniferowym, a szczegolnie ich "lapaniem". Nie mogla wiec sobie odmowic przyjemnosci udzialu w tradycyjnych zawodach - rzucania lassem.

... i jak na nowicjusza wypadla bardzo dobrze, ale czy to dziwne gdy sie ma takiego wspanialego asystenta i trenera;)
Nagroda sprawila jeszcze wiecej zadowolenia......


Po zawodach  atrakcje zmienialy sie jak w kalejdoskopie : wedrowki po jarmarku


 jedzonko w restauracji,  muzeum, wystepy  trubadurow, zakupy


...... i na zakonczenie dnia cos wspanialego dla ucha i duszy ........


koncert zespolu Jarŋŋa z Jokkmokk.
Moge oznajmic ze maja gwarantowane miejsce na liscie moich faworytow.

Wieczorne niebo  nalezy rowniez do moich ulubionych widokow......



.... i tylko do pelni szczescia brakuje, zeby zorza zablysnela w calej swojej krasie.

środa, 5 października 2011

Na zachodzie kielbasa ploty grodza......


...... a na dalekiej polnocy ???
Jak mysle o wczorajszym zdarzeniu to odpowiedz jest tylko jedna ............ z kieblasy zbudowane sa slupki milowe.
Wczoraj po poludniu gdy wracalismy do naszego siedliska minelismy samochod Camper z przyczepa na francuskiej rejestracji. Poniewaz sezon urlopowy wlasciwie zakonczony ..... samochod ten zwrocil nasza uwage.
Pomyslelismy wiec, ze juz zjezdzaja sie pierwsi szprzedawcy na jarmark, ktory ma sie odbyc w najblizszy weekend.
Odruchowo odwrocilismy glowy.......... i krzyknelismy : oj - on ma otwarte drzwi w przyczepie!!!
Poniewaz droga kreta i waska nie dalo sie zawrocic. Pomyslielismy, ze samochody jadace za nim dogonia go i zwroca mu uwage.
Wzdluz drogi lezaly kartony z wysypujaca sie z nich kielbasa-salami w najlepszym gatunku.

Kiedy 2 godziny pozniej jechalismy ponownie do miasta na proszony obiad do naszych serdecznych znajomych rodakow Aldony i Darka odruchowo patrzylismy na przydrozny row.
Nagle zobaczylismy lezaca w rowie walizke. Zatrzymalismy sie i na wysokich obcasach przez blotko pobieglam  po nia.
Walizka zawierala najwazniejszy atrybut sprzedawcy: komputerowa wage.
Przy okazji pozbieralismy karton, ktory na szczescie nie ulegl uszkodzeniu, krzeslo skladane sprzedawcy ...... i wyruszylismy na poszukiwanie wlascieciela zguby.

Czas naglil bo obiadek czekal na nas na stole ..... ale mysl o biednym sprzedawcy nie dawala spokoju ..... wiec jezdzilismy po ulicach, hotelach gdzie ewentulanie sprzedawca moglby sie zatrzymac. Myslelismy o skontaktowaniu sie z policja niestety posterunek byl juz zamkniety a policjanci w terenie.
W ostatniej chwili pojechalismy na Camping lezacy odrobinke od centrum ....... i Bingo!!!
Juz z daleka zobaczylismy znajomy samochod.
Zdruzgotany wlasciciel zguby, ucieszyl sie nieslychanie gdy powiedzielismy o co chodzi.

Obdarowal nas w pospiechu ...... kielbaskami



..... z zaproszeniem do jego stoiska na jarmarku, bo jak wyznal nalezy sie nam wielka nagroda.

Ale przeciez ta juz otrzymalismy ........... usmiech i radosc sprzedawcy.

Spoznieni ale z usmiecham dojechalismy na czekajacych na nas znajomych i wspanialy obiadek.



sobota, 12 marca 2011

Jarmarkowe impresje...............

Kiedy patrzę hen za siebie,
W tamte lata co minęły,
Czasem myślę, co przegrałem,
Ile diabli wzięli,
Co straciłem z własnej woli,
Ile przeciw sobie.
Co wyliczę, to wyliczę,
Ale zawsze wtedy powiem,
Że najbardziej mi żal ..........

Ref:
Kolorowych jarmarków,
Blaszanych zegarków,
Pierzastych kogucików,

Baloników na druciku
Motyli drewnianych,
Koników bujanych,
Cukrowej waty,
Z piernika chaty. 



Byc moze mam cos w sobie z dziecka.............. ale nadal kocham jarmarki. Jarmarki z prawdziwego znaczenia - mieszanke barw, zapachow, dzwiekow.
Mieszanke najprawdziwszej sztuki i rekodziela ....
i najprawdziwszego kiczu.


Jarmark zimowy w Arjeplog ma bardzo stara tradycje bo siegajaca XVII wieku.
Pierwsze zapiski pochodza 1640 roku. 


Napewno zmienil sie sortyment wyrobow, materialy z ktorych sa wykonane,  cele i przeznaczenie, ale jak sie dobrze przygladniemy ..... to znajdziemy wiele, wiele podobienstw.










Malo ludzi????  - ale to dopiero 10 minut po otwarciu, bo najwazniejsze aby zdazyc na czas ... by zrobic udane zakupy.


Julia jak na tradycje jarmarkowa przystalo zakupila.............




........ i cala mase upominkow dla siostrzyczki, mamy i taty. A ze sa to prezenty wiec nie bedziemy zdradzac rabka tajemnicy.


Babcia? ............ zawartosc portfela, ktory zrobil sie jakis dziwnie plaski - wymienia na smakolyki i "zbieracze kurzu" i wypakowala nimi az dwa plecaki!!!
Oto probka.....




swiecznik, na ktory polowalam przez wiele lat




.........i znane na calym swiecie lapponskie ........ogryzki!!!


Jarmark to nie tylko zakupy - to cala masa imprez towarzyszacych .... im nalezy sie oddziely post, a moze nawet kilka.


Po obfitym sniadaniu ... szykujemy sie na wyjscie na kolejny dzien jarmarku - tym bardziej, ze pogoda temu sprzyja.....;)




pieknie......... ale   -24 stopnie!!!