postanowilam calkowicie dostosowac sie do jego "rad".
Ale, ze uzaleznienie jest silniejsze od woli - zasiadlam do komputera. Przelecialam przez poczte, prase, blogi - mojego i "te zaprzyjaznione" i wyladowalam na google. O tak - dla przypomnienia wpisalam tlusty czwartek.
Pierwsze co zobaczylam to stare przyslowie .....
Powiedzial Bartek, ze dzis tlusty czwartek, a Bartkowa uwierzyla - dobrych paczkow nasmazyla.
a nastepnie :
... wedlug jednego z przesadow jesli ktos w tlusty czwartek nie zje ani jednego paczka - w dalszym zyciu nie bedzie mu sie wiodlo.....
Ot i dylemat .....czy wierzyc w przesady ... czy lepiej dmuchac na zimne ?
I gdyby chodzilo tylko o mnie ...ale co z reszta rodzinki, przyjaciolmi? - czy mam prawo swiadomie narazac ich na nie wiedzenie?
Lepiej nie ryzykowac.
W pospiechu dokonalam porannej toalety i szybko do sklepu w celu nabycia wszystkich potrzebnych skladnikow.
Kilka godzin w kuchni i oto efekt....

Hej , chyba jest Was co najmniej dwie :)
OdpowiedzUsuńcudne bączki ;)
Proszę o natychmiastowy przepis,nie prosze tylko błagam. Również o opis techniki sklejania i ile mają siedzieć w tłuszczu i w jakim tluszczu. Ważne, jak długo, bo te moje pierwsze były czarne z wierzchu i surowe w środku. Bardzo proszę a jeśli to możliwe wypisanie w punktach. Snälla, snälla
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością.
Czekam
Zazdrość mnie zżera.
Pozdrawiam, pozdrawiam
Joanna