niedziela, 13 marca 2011

Pozegnanie z jeziorem.....

i zimowym krajobrazem. Kiedy nastepny raz odwiedze moj raj napewno lody znikna i ukaze sie niebieska glebia.

Sloneczna pogoda zachecila do dlugiego spaceru
nas.......



sasiadow.....


...... i losie!!!



Zazwyczaj kroczymy.....

....utartymi sciezkami, bo tak wygodniej.... i wlasnie dlatego, ze utarte.
Mnie od czasu do czasu zdarza sie "bujc w oblokach" (nie zawsze cielesnie), ale nie zbyt czesto .... "chodzic po wodzie".
I to nie byle jakiej wodzie. Wybralismy sie bowiem na spacer po najglebszym jeziorze Szwecji.

Hornavan w zaleznosci od okolicznosci ma 221 - 225 m glebokosci. Powierzchnia  rowniez w zaleznosci "od okolicznosci" (czyt.potrzeb elektrowni) wynosi 230 - 280 km kwadratowych.

Chodzilismy naturalnie "utartymi sciezkami" liczac na to, ze lody nas uniosa, skoro unosza "tubylcow", ktorzy w zimie skracaja sobie droge do pracy i do "cywilizacji" nawet kilkanascie kilometrow.

Wykorzystalismy mozliwosci zeby spojrzec na swiat ..... z innego punktu widzenia








... a oto garstka widokow z Akkelis - gory, ktora jak dotad znalismy tylko "bez zimowych szat"......









sobota, 12 marca 2011

Wyrazy uczuc......

.... i wspolczucia dla mieszkancow Kraju kwitnacej wisni.
Nie moglam znalezc nic bardziej pasujacego niz .... wziazc udzial w dzisiejszym vernisazu Kensuke Kitaoka
ktory zostal zorganizowany przez Stowarzyszenie Milosnikow Sztuki w Arjeplog, jako jedna z imprez towarzyszacych tegorocznemu zimowemu jarmarkowi.


Wprost niesamowite, ze takie cudenka mozna wyczarowac .............. z jednego kawalka papieru.


Po vernisazu Julia i kilku "zrecznych" pokusilo sie zaglebic w tajniki tej starej i jakze trudnej sztuki.

Jarmarkowe impresje...............

Kiedy patrzę hen za siebie,
W tamte lata co minęły,
Czasem myślę, co przegrałem,
Ile diabli wzięli,
Co straciłem z własnej woli,
Ile przeciw sobie.
Co wyliczę, to wyliczę,
Ale zawsze wtedy powiem,
Że najbardziej mi żal ..........

Ref:
Kolorowych jarmarków,
Blaszanych zegarków,
Pierzastych kogucików,

Baloników na druciku
Motyli drewnianych,
Koników bujanych,
Cukrowej waty,
Z piernika chaty. 



Byc moze mam cos w sobie z dziecka.............. ale nadal kocham jarmarki. Jarmarki z prawdziwego znaczenia - mieszanke barw, zapachow, dzwiekow.
Mieszanke najprawdziwszej sztuki i rekodziela ....
i najprawdziwszego kiczu.


Jarmark zimowy w Arjeplog ma bardzo stara tradycje bo siegajaca XVII wieku.
Pierwsze zapiski pochodza 1640 roku. 


Napewno zmienil sie sortyment wyrobow, materialy z ktorych sa wykonane,  cele i przeznaczenie, ale jak sie dobrze przygladniemy ..... to znajdziemy wiele, wiele podobienstw.










Malo ludzi????  - ale to dopiero 10 minut po otwarciu, bo najwazniejsze aby zdazyc na czas ... by zrobic udane zakupy.


Julia jak na tradycje jarmarkowa przystalo zakupila.............




........ i cala mase upominkow dla siostrzyczki, mamy i taty. A ze sa to prezenty wiec nie bedziemy zdradzac rabka tajemnicy.


Babcia? ............ zawartosc portfela, ktory zrobil sie jakis dziwnie plaski - wymienia na smakolyki i "zbieracze kurzu" i wypakowala nimi az dwa plecaki!!!
Oto probka.....




swiecznik, na ktory polowalam przez wiele lat




.........i znane na calym swiecie lapponskie ........ogryzki!!!


Jarmark to nie tylko zakupy - to cala masa imprez towarzyszacych .... im nalezy sie oddziely post, a moze nawet kilka.


Po obfitym sniadaniu ... szykujemy sie na wyjscie na kolejny dzien jarmarku - tym bardziej, ze pogoda temu sprzyja.....;)




pieknie......... ale   -24 stopnie!!!

piątek, 11 marca 2011

Lekarstwo................

..... na zmeczone i zziebniete cialo.
Slonce Lapponii zamkniete z szklanej buteleczce:


Slodziutki, mocniutki, wystany (2 letni) likier moroszkowy............ na zdrowko!!!

...... dziewcze plakalo.....

dzięcioł w drzewo stukał, 
dziewczę płakało; 
dzięcioł w drzewo, proszę, proszę, 
a dziewczynie łzy jak groszek 
albo jak te perły, 
względnie kakao. 



.....oj plakalo, plakalo!!!


Bo sie bardzo szykowalo..... i to przez kilka dni. Zorza pokazala sie w calej swojej krasie... W wielkim pospiechu zapakowalismy samochod i wyruszylismy w gory z nadzieja na piekne widoki i piekne zdjecia.  A tu nic - zorza sobie troszeczke ze mnie zakpila....a mialo byc tak pieknie.
Nie pozostaje nic innego jak ........czekac na nowa okazje i podziwiac zdjecia zrobione wczesniej: na moim blogu, na Lappland Nature, i na Ja i moja pasja.
Wszystkie zdjecia "tej samej zorzy" zrobione tego samego wieczoru .... a jednak inne.


W Arjeplog rozpoczyna sie wlasnie w tej chwili doroczny 3-dniowy zimowy jarmark.
Mam nadzieje, ze znajdziemy tam cos dla kazdego z nas jako rekompensate.... za utracone wczorajsze przezycia?



czwartek, 10 marca 2011

Dzieciol w drzewo stukal......

..... stuku puku, stuku puku
az wreszcie udalo sie .......