Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galtis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Galtis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2015

Zielono mi .....


kolorowo;-))

Inaczej byc nie moze ......

kiedy Pani Jesien tka piekne perskie dywany wszedzie, gdzie tylko spojrzec .....








i kiedy na niebie tancza zorze .....





Niestety wszystko, nawet to co piekne i dobre kiedys sie konczy:-((  i ...... do domu wracac czas.
Pocieszam sie jednak, ze to tylko na chwilke;-))

sobota, 25 lipca 2015

Lenistwo na urlopie ....


wrecz wskazane!!!

.... wiec zamiast stac w kuchni i pichcic obiad w sobotnie popoludnie zaprosilam Slubnego do restauracji. W naszym wyemancypowanym Kraju do calkiem normalne, ze kobitki zapraszaja swoich mezow na wyjscie, bo mezowie szczegolnie z dlugim stazem malzenskim czesto poprostu zapominaja o swoich "obowiazkach" wobec swojej polowicy;-))

Sloneczko pokazalo sie na chwilke, ale nad gorami wisialy czarne chmury ....




 wiec nie zaryzykowalismy "obiadu pod palmami" ....


Usadzono nas przy stoliku z widokiem na gory, wode i "palmy" ....


Obiadek byl "zagadkowy", wysmienity, kolorowy .... i wbrew pozorom bardzo kaloryczny ...


Slubny jako milosnik dorsza, zamowil filet ukryty w kapuscie wloskiej i plywajacy w roztopionym masle;-))
ja natomiast, tak jak zwykle, gdy tylko nadarza sie okazja ... wcinam "kaczke dziwaczke"

i choc porcje nie wygladaly na "duze", to jednak wypelnily wszystkie puste miejsca w brzuchu.

Droge do domu upiekszala nam tecza, ktora jak luk triumfalny wisiala nad naszymi glowami az do samego domu i wygladalo na to, ze wlasnie w "naszym ogrodeczku" opiera sie "jedna noga"


Skarbu, ktory wg podan ludowych ma byc ukryty tam gdzie zaczyna sie lub konczy tecza, niestety nie znalezlismy.
Pokazala sie natomiast nowa tecza i to podwojna ....

... ale na dalsze szukanie skarbu nawet "podwojnego" bylismy jednak za leniwi, wiec usadowilismy sie na tarasie z drinkiem w lapie i sluchalismy szumu padajacego deszczu.

sobota, 18 lipca 2015

Przeglad tygodnia ....


w telegraficznym skrocie .....

Zdazylam juz:

poklonic sie gorom
 




- wyplynac na jeziora



- przywitac nowych mieszkancow Mojego Raju;-))








- podpatrzec jak inni zdobywaja pozywienie ....



.... i sama je zdobyc 


Spelnilam rowniez moj doroczny obywatelski obowiazek .... i posadzilam kwiaty



a teraz czekam az Konsulat RP spelni swoj .... i zacznie myslec o wymianie Krzyza na grobie Polakow w Arjeplog, bo zaczyna sie "sypac" i obawiam sie, ze niedlugo rozsypie sie na dobre.

sobota, 30 sierpnia 2014

Spotkanie na szczycie


..... z dostojnosciami.
Bez obaw;-)) ....... do Brukselii nie pojechalam, ale na szczyt gory Galtis, w moim raju ....

 


a dostojnosci bardzo dostojne, ocencie sami ......





poniedziałek, 30 czerwca 2014

O polnocy sie zjawili ....


jacys "6" cywili ..... na samiutkim wiersycku gory Galtis


aby po raz kolejny podziwiac jedna z najwiekszych atrakcji  Lapponii .....
czyli ..... slonce o polnocy

Z gory spogladalismy na znajome, a jednak inne, niezmierzone widoki na Norwegie, na Sarek ....

i na spiacy.... w dolinie Arjeplog.

Zjechalismy we dol, aby przekonac czy rzeczywiscie wszyscy mieszkancy tego miasteczka juz tak sie opatrzyli pieknymi widokami, ze klada sie spac przed polnoca???
W miasteczku panowala kompletna cisza i magiczny nastroj .....