Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akkelis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akkelis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2015

Lenistwo na urlopie ....


wrecz wskazane!!!

.... wiec zamiast stac w kuchni i pichcic obiad w sobotnie popoludnie zaprosilam Slubnego do restauracji. W naszym wyemancypowanym Kraju do calkiem normalne, ze kobitki zapraszaja swoich mezow na wyjscie, bo mezowie szczegolnie z dlugim stazem malzenskim czesto poprostu zapominaja o swoich "obowiazkach" wobec swojej polowicy;-))

Sloneczko pokazalo sie na chwilke, ale nad gorami wisialy czarne chmury ....




 wiec nie zaryzykowalismy "obiadu pod palmami" ....


Usadzono nas przy stoliku z widokiem na gory, wode i "palmy" ....


Obiadek byl "zagadkowy", wysmienity, kolorowy .... i wbrew pozorom bardzo kaloryczny ...


Slubny jako milosnik dorsza, zamowil filet ukryty w kapuscie wloskiej i plywajacy w roztopionym masle;-))
ja natomiast, tak jak zwykle, gdy tylko nadarza sie okazja ... wcinam "kaczke dziwaczke"

i choc porcje nie wygladaly na "duze", to jednak wypelnily wszystkie puste miejsca w brzuchu.

Droge do domu upiekszala nam tecza, ktora jak luk triumfalny wisiala nad naszymi glowami az do samego domu i wygladalo na to, ze wlasnie w "naszym ogrodeczku" opiera sie "jedna noga"


Skarbu, ktory wg podan ludowych ma byc ukryty tam gdzie zaczyna sie lub konczy tecza, niestety nie znalezlismy.
Pokazala sie natomiast nowa tecza i to podwojna ....

... ale na dalsze szukanie skarbu nawet "podwojnego" bylismy jednak za leniwi, wiec usadowilismy sie na tarasie z drinkiem w lapie i sluchalismy szumu padajacego deszczu.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Bingo .....


....... po niezliczonych probach, udalo sie zalapac na malutka sesje internetowa!!!
Wiec spiesze aby zamiescic choc kilka fotek z dzisiejszego dnia .....



Poniedzialek - lany;-)) ..... godzna 06.30!!!
Wprost nie do wiary!!! internet nadal dziala:-)) ..... wiec bedzie jeszcze kilka fotek z Wielkanocnej Niedzieli







niedziela, 13 marca 2011

Zazwyczaj kroczymy.....

....utartymi sciezkami, bo tak wygodniej.... i wlasnie dlatego, ze utarte.
Mnie od czasu do czasu zdarza sie "bujc w oblokach" (nie zawsze cielesnie), ale nie zbyt czesto .... "chodzic po wodzie".
I to nie byle jakiej wodzie. Wybralismy sie bowiem na spacer po najglebszym jeziorze Szwecji.

Hornavan w zaleznosci od okolicznosci ma 221 - 225 m glebokosci. Powierzchnia  rowniez w zaleznosci "od okolicznosci" (czyt.potrzeb elektrowni) wynosi 230 - 280 km kwadratowych.

Chodzilismy naturalnie "utartymi sciezkami" liczac na to, ze lody nas uniosa, skoro unosza "tubylcow", ktorzy w zimie skracaja sobie droge do pracy i do "cywilizacji" nawet kilkanascie kilometrow.

Wykorzystalismy mozliwosci zeby spojrzec na swiat ..... z innego punktu widzenia








... a oto garstka widokow z Akkelis - gory, ktora jak dotad znalismy tylko "bez zimowych szat"......