albo:
za gapowe sie placi
Ilez to razy w zyciu slyszalam te slowa, ale tak naprawde nie doswiadczylam tego tak doslownie, na wlasnej skorze. Moze dlatego, ze jestem dosc zdyscyplinowana, zorganizowana i przewidujaca osoba.
Ale dzisiaj mnie to spotkalo!!!
Moze to wina braku czasu i nawal zajec pourlopowych, a moze naprawde zaczynam sie robic "rozlazla" jak te moje nowe kolezanki z poprzedniego postu?
Wiedzialam, ze mam zamowiony czas na "podsztrzyzyny" bo robie to regularnie co 6 tygodni i gdy zobaczylam na wiszacym na scianie miesiecznym "rozkladzie jazdy" po wtorkiem notatke
godz. 11.00 ! uznalam, ze to wlasnie jest czas u mojej fryzjerki.
Jak zwykle w ostatniej chwili znalazlam wolne miejsce, zaparkowalam samochod na 2 godziny, z jezorem do pasa wpadlam do salonu i "z hukiem" rozsiadlam sie w fotelu wsrod innych oczekujacych na swoja kolejke dam.
Fryzjerka moja skonczyla wlasnie obslugiwac poprzednia klijentke podeszla do mnie i z przemilym usmiechem na twarzy powiedziala:
milo cie widziec, nawet jesli to zly dzien.
Zly dzien??? jaki zly dzien??? .... w moim kalendarzu stalo, ze to wlasnie we wtorek, powiedzialam.
Podeszlysmy do komputera, a tam stoi jak byk:
sroda godz. 15.30 Ina - strzyzenie.
Przeprosilam, naturalnie z przemilym usmiechem na twarzy, ale kipiaca ze zlosci i jeszcze bardziej ciekawa tego ..... co w takim razie mialam zrobic we wtorek o godz.11.00???
Krotka rozmowa telefoniczna ze Slubnym i po problemie. Informacja na "rozklazie jazdy" byla dla niego, choc napisana moja reka.
Skoro zaplacilam za parking, w pracy mialam sie pokazac o godz. 13.00 i baaaaaaaaaaaardzo dawno nie bylam w centrum, wiec wybralam sie na "wizytacje sklepow".
A, ze nowosci kusza z kazdego okna wystawowego, wiec...................... chyba nie musze wiecej pisac.
Koszty za nieuwage okazaly sie dosc wysokie.
A ja przeszczesliwa:))
Najbardziej z powodu tego nabytku ......
PS. Slubny skomentowal moja "nieuwage" w nastepujacy sposob:
wizyta u fryzjera zdrozala niesamowicie od ostatniego razu;))