Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2015

Co robi kobitka ...


która ma problem z wyborem i podjęciem decyzji???
Kupuje dwa!!!

wtorek, 10 lutego 2015

Bylo dla oczu, bylo dla ducha .....


wiec teraz bedzie dla  ..... brzucha;-))
.... bo prawie kazdy "przejazd" przez granice szwedzko-norweska, polaczony jest z zakupami polskich towarow!!!

W przygranicznych markietach i galeriach sa cale stoiska z slodyczami ....



wedlinami .....

serami, przyprawami, itp, itd, ze trudno obojetnie obok nich przejechac!!!

Nakupilam "pol bagaznika", bo ja z tych co lubia  .... " na zas".
Wiec podzielilam wg zasady:

- czesc do natychmiastowej konsumpcji .... to znaczy juz "po drodze" i przez najblizsze      godziny
- czesc do lodowki - czyli na najblizsze dni
- czesc do zamrazarki - czyli do nastepnego wyjazdu do ..... Norwegii.

poniedziałek, 5 maja 2014

Wyjsc z Galerii sztuki .....


z "pustymi lapami" to tak jakby wyjsc z baru .... " o suchym pysku".
Poprostu .... nie uchodzi!!!
Tym razem wybor padl na ..... na tacke, taka troche wieksza (okolo 70 cm srednicy) od pozostalych ... i jedyna!!!

Cena tez sie okazala "troszke" wyzsza niz kalkulowalam, ale jak mi sie zachce, to mi sie chce  .... i trudno!!!
Slubny nawet nie protestowal, bo wiedzial, ze nie warto, szczegolnie w miejscu publicznym.
Ulegl z pokora i zaspokoil moje zachcianki;-))

I na tym nie koniec!!!
Spelnia teraz moja nastepna zachcianke, ktora wynikla z tej pierwszej.
Musi teraz wymyslic "nogi" do tej tacki, bo z tacki ma byc tarasowy stolik kafejkowy, o odpowiedniej wysokosci!!!, aby zapewnic mi "maksymalny komfort zycia" podczas picia porannej "tarasowej kawy" lub wieczornego ogrodowego drinka.

Autorka tacki jest "lokalny talent" Karolina Nolin, ktorej dziela bardzo mi przypadly do gustu juz kilka lat temu i robia to nadal. Polecam ..... jej dziela i strone internetowa ..... karolinanolin.se


piątek, 21 marca 2014

Ten kto czeka na cos dobrego .......


..... nie czeka na prozno!!!

tak kiedys powiedzial mi pewien przesympatyczny, mlody czlowieczek, ktorego spotkalam na mojej drodze zawodowej bardzo, bardzo dawno temu.
Z przymruzeniem oka przyznalam mu wtedy racje.
Dzisiaj gdybym mogla go spotkac przyznalabym mu racje .....bez przymruzenia oka.
Bardzo, bardzo dawno temu, jako mloda matka, prawie samotnie wychowujace malenstwo, bo Slubny ciagle i dlugo wojazowal sluzbowo, mialam bardzo wielkie marzenie;-))) aby, choc na jedna, jedyna noc wybrac sie do ....... Hotelu Oskar w Arvice!!!
Arvika do ladne, kulturowe Värmladzkie miasteczko polozone okolo 60 km od mojego miejsca zamieszkania.
A wiec odleglosc w sam raz ..... daleko od domu i na tyle blisko, ze gdyby Pierworodny bardzo rozpaczyl, ze jego wyrodna matka jak kukulka podrzucila go do innego gniazdka rodzinnego i sama pojechala aby sie ..... wyspac ..... szybko wrocic do domu i utulic malenstwo.
Dni, tygodnie i lata mijaly, a ja co prawda Arvike odwiedzalam niezliczona ilosc razy, ale do Hotelu Oskar jakosc nigdy dojsc nie moglam.
Az wreszcie sie doczekalam!!!....... i to dzieki mojemu pracodawcy, ktory wlasnie tam zorganizowal konferencje.
Wiec z cala pewnoscia powiedziec moge, ze przez wszystkie te lata ........ nie czekalam na prozno!!!
Hotel co prawda zmienil nazwe i wlasciciela, przeszedl kilkakrotnie metamorfoze, ale stoi tam gdzie stal w moich marzeniach.
Jesli ktos sobie zadaje pytanie czy ..... sie wyspalam? ..... to informuje, ze nie za bardzo, bo dzialo sie dzialo ....
a oto migawki z pobytu w Arvice











poniedziałek, 11 lutego 2013

Oj, oj ..... chyba odrobinke przesadzilam .....


.... z tym dbaniem o poprawe stanu ekonomicznego naszego Kraju.
Wystarczylaby tylko polowa tego "co wplacilam" do "skarbu panstwa" aby czuc sie ......  odpowiedzialnym obywatelem;-)
Teraz przez kilka tygodni, chyba bede wiecej "dbala o moj wlasny stan ekonomiczny" i obok sklepow przechodzic bede ....... po wielkim luku.

wtorek, 22 stycznia 2013

Autobus czerwony, po ulicach mego miasta mknie .....


.... i nie tylko po ulicach, bo i po mostach tez.
Jest to jedyny pojazd mechaniczny, ktory moze sie poruszac po wizytowce naszego miasta - starym granitowym moscie
Most rozpoczeto budowac w 1761 roku i choc uroczyste otwarcie nastapilo w 1797 to tak naprawde ukonczony zostal dopiero w 1811 roku.
Ma 168 m dlugosci i sklada sie  z 12 lukow, jest najdluzszym mostem kamiennym w Szwecji.
Najczesciej fotografowanym i odwiedzanym zabytkiem Karlstadu, szczegolnie gdy swieci sloneczno, bo sloneczko tez jest symbolem naszego miasta.
Specerujac po okolicy i bujajac odrobinke " w oblokach" .... a wlasciwie w "koronach drzew"
nagle przyszedl mi do glowy wiersz naszego narodowego skalda - Gustava Frödinga, o pasujacym tytule ..... Spacery po okolicy.
Od wiersza .... "po nitce", wyruszylam ....... do posiadlosci Skalda, polozonej w dzielicy Alster, kilka kilometrow  od centrum miasta.
Chyba bylam jedyna osoba, ktora wpadla na taki pomysl, bo tam glucho, pusto i cicho .......
   
Poczulam jak "pani na wlosciach" i nawet zachcialo mi sie usiasc na tronie .... ale niestety, to nie dla mnie ... za zimno w tylek;)

Skorzystalam jednak z okazji, ze slawenty kamien wyrzezbiony przez innego znanego Värmlandczyka - Christiana Erikssona w 1921, byl "odsloniety", bo latem pozostaje w cieniu drzew, cyknalam kilka fotek
....



Rzezby na kamieniu sa ilustracjami do trzech wierszy poety.

A ze nie sama kultura czlek zyje wiec po kulturalnym spacerku i po obiadku w restauracji ..... prosto do galerii, na ciuchy! I wyznaje ze nawet jestem z takiego obrotu rzeczy dosc zadowolona:)

wtorek, 28 sierpnia 2012

Nieuwaga kosztuje ....


albo: za gapowe sie placi
Ilez to razy w zyciu slyszalam te slowa, ale tak naprawde nie doswiadczylam tego tak doslownie, na wlasnej skorze. Moze dlatego, ze jestem dosc zdyscyplinowana, zorganizowana i przewidujaca osoba.
Ale dzisiaj mnie to spotkalo!!!
Moze to wina braku czasu i nawal zajec pourlopowych, a moze naprawde zaczynam sie robic "rozlazla" jak te moje nowe kolezanki z poprzedniego postu?
Wiedzialam, ze mam zamowiony czas na "podsztrzyzyny" bo robie to regularnie co 6 tygodni i gdy zobaczylam na wiszacym na scianie miesiecznym "rozkladzie jazdy" po wtorkiem notatke godz. 11.00 ! uznalam, ze to wlasnie jest czas u mojej fryzjerki.
Jak zwykle w ostatniej chwili znalazlam wolne miejsce, zaparkowalam samochod na 2 godziny, z jezorem do pasa wpadlam do salonu i "z hukiem" rozsiadlam sie w fotelu wsrod innych oczekujacych na swoja kolejke dam.
Fryzjerka moja skonczyla wlasnie obslugiwac poprzednia klijentke podeszla do mnie i z przemilym usmiechem na twarzy powiedziala: milo cie widziec, nawet jesli to zly dzien.
Zly dzien??? jaki zly dzien??? .... w moim kalendarzu stalo, ze to wlasnie we wtorek, powiedzialam.
Podeszlysmy do komputera, a tam stoi jak byk: sroda godz. 15.30 Ina - strzyzenie.
Przeprosilam, naturalnie z przemilym usmiechem na twarzy, ale kipiaca ze zlosci i jeszcze bardziej ciekawa tego ..... co w takim razie mialam zrobic we wtorek o godz.11.00???
Krotka rozmowa telefoniczna ze Slubnym i po problemie. Informacja na "rozklazie jazdy" byla dla niego, choc napisana moja reka.
Skoro zaplacilam za parking, w pracy mialam sie pokazac o godz. 13.00 i baaaaaaaaaaaardzo dawno nie bylam w centrum, wiec wybralam sie na "wizytacje sklepow".
A, ze nowosci kusza z kazdego okna wystawowego, wiec...................... chyba nie musze wiecej pisac.
Koszty za nieuwage okazaly sie dosc wysokie.
A ja przeszczesliwa:))
Najbardziej z powodu tego nabytku ......

PS. Slubny skomentowal moja "nieuwage" w nastepujacy sposob: wizyta u fryzjera zdrozala niesamowicie od ostatniego razu;))

sobota, 13 listopada 2010

Jest nam dobrze ...........

............ nawet bardzo dobrze.
Zwiedzany, "goscimy sie"  i .............. kupujemy!!!


posilamy sie troszeczke i znow kupujemy..................


Julia nie moze sie nadziwic, ze w Polsce jest juz.................. Boze Narodzenie!!!


Dla zbalansowania odczuc komercyjnych podziwiamy Czestochowska Katedre .... narazie na odleglosc....


Moi najblizsi jada za chwilke na lono natury  .... to "raju mojej siostry" ...... a ja mam zamiar poddac sie blogiemu leniuchowaniu ..... chodzac po "dawnych zakamarkach" i troche powspominac.

poniedziałek, 4 października 2010

Jak disco polo............

........... jestem szalona, mowie ci - powiedzialam do meza po powrocie z city
...........zawsze nia bylas , mowie ci - odpowiedzial moj maz.
Czyz nie brzmi to znajomo?


Historyjka, ktora teraz opisze tez moze wydac sie calkiem znajoma, przynajmniej kilku kobietom, bo mysle ze nie jestem zupelnie osamotniona w moich zachowaniach i poczynaniach.

Dwa tygodnie temu przed wieczorem "szalonych dziewic" zakupilam  "mala czarna",


ktora bardzo przypadla mi do gustu i razem z czarnymi leginsami miala byc sezonowym strojem na jesienne wyjscia.
Tylko, ze zrobil sie maly problem.... otoz perelki, ktore sa cala ozoba tej zupelnie prostej sukienko-tuniki, zaczely od niej odpadac. Nie wiem czy to wina slabiutkich chinskich  niteczek, czy slabiutkich raczek malej chineczki, ktora nie potrafila dobrze zamocowac perelek.
Poniewaz tunika tak naprawde mi sie podoba, postanowilam  zapytac panie w sklepie, czy przypadkiem nie maja zapasowych perelek i nawet chcialam sama je na nowo poprzyszywac!!!
Pani popatrzyla na mnie swoimi wielkimi oczyma .... i powiedziala, przynies jak najszybciej ja do nas to zrobimy reklamacje,  a ty dostaniesz nowa sukienke. Problem nastepny - to rozmiar, bo te wieksze  sprzedaly sie na pniu ....... i zostaly tylko takie dla malenkich chineczek. Ale, w mysl zasady : klient nasz pan - panie uruchomily linie telefoniczna i znalazly jeden egzemplarz w rozmiarze L, ktory obiecano przeslac do "sklepu matki" - wlasnie dzisiaj.
Pojechalam wiec do City - po moja sukienke.
A ze sklep, w ktorym mialam odebrac sukienke znajduje sie w naszej najwiekszej galerii handlowej , wiec przy okazji zrobilam sobie malenki spacerek po sasiednich butikach.
Po pol godzinie  ....... stwierdzilam, ze zamiast jednej reklamowki (tej z moja wymieniona sukienka) ......... dzwigam  az  6!!! 
I gdy pomyslam, ile jeszcze zostalo butikow ... do odwiedzenia ........ ogarnelo mnie przerazenie ... i wybieglam z galerii.
Po drodze do domu odwiedzilam jeszcze tylko jeden sklep ...... spozywczy.
I obladowana "jak wielblad" torbami i torebeczkami ..... wkroczylam do domu ..... mowiac ..... jestem szalona, mowie Ci .....

... a oto przeglad dnia dzisiejszego....




piątek, 17 września 2010

Wyruszam na wielka wyprawe.....

....... w poszukiwaniu kreacji na jutrzejsza szalona noc.
Wedlug starej babskiej tradycji po otwraciu  na rozciez mojej szafy, wypowiedzialm takie oto slowa..... i znow nie mam co siebie zalozyc!!!
Wiec wyruszam w nadzieji, ze moze cos znajde.

I chyba ........" nie pojde z torbami"


.......... o nie - wezme ze soba nowy plecak, ktorym nasz pracodawca obdarowal mnie wczoraj...........


PS. Sloneczko to symbol naszego miasta.
www.karlstad.se - to oczywiscie adres naszej strony internetowej - zapraszam

piątek, 23 lipca 2010

Po burzy zawsze......

swieci slonce .....
Miejmy nadzieje, ze to stare powiedzenie sprawdzi sie !!!
Dzisiaj swieci sloneczko .... ale wieje przerazliwy wiatr i nagania nastepne chmury. Oby nie takie jak wczoraj - bo wczorajsza pogoda przypominala bardziej gleboki pazdziernik niz lipiec .... i na dodatek jeszcze burza. Ten kto przezyl prawdziwa burze w gorach - wie co ja mam na mysli.
Wykorzystalismy ta "dobra na zakupy" pogode i pojechalismy do miasteczka po "zaprowiantowanie".
Pierwsze kroki skierowalismy do "Apteki pod czerwonym nosem" - bo jak jest zimno i pada potrzeba troche zyciodajnych plynow dla rozgrzewki. Zakupilismy:  biale i czerwone i takie z babelkami  - bo w "Karczmie u Iny" jedzonko zapija sie naturalnie odpowiednimi napojami.
Jedzonko ???- jakby poskladac wszystkie te zakupione "kawaleczki" - to powstalby bardzo dziwny "zwierz" z kurczakowatymi piersiami, karkiem swinskim, poldupy jelenia - poldupy renifera,  na wielu, wielu krotkich drobiowych nozkach .......... i na dodatek bez glowy!!!
Przy odpowiednim doprawieniu zakupionymi swiezymi przyprawami - napewno beda wysmienite dania.
Gdy jeszcze do tego dodamy wszystkie ryby, ktore mamy zamiar zlowic - to i zadna burza nam nie straszna. Przezyjemy ....... nawet i pol roku!!!

I nawet nie dopadnie nas - przyslowiowa lapponska choroba -(czyt. choroba samotnosci) - bo wokol nas ludzi wiecej niz normalnie. Zjechali sie wszyscy nasi sasiedzi i na dodatek maja - gosci, ktorym chca pokazac  piekna Lapponie.

.... no wlasnie !!! - widac wyraznie trend wzrostu popularnosci  naszych okolic. Nigdy przedtem nie bylo tyle nowych rozpoczetych budow domkow rekreacyjnych. Przybywa nam sasiadow - na szczescie na naszym polwyspie nie ma "wolnego miejsca".
Jest natomiast po drugiej stronie jeziora - na jednej z wysp  - wytyczono wlasnie i ogloszono do sprzedazy ponad 40 nowych dzialek pod budowe domow


... ale bez obaw  - miejsca, widokow, ryb i przezyc wystarczy ... dla wielu, wielu wiecej!!!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Slabosc charakteru......

Zawsze wydawalo mi sie, ze jestem kobieta z charakterem. Silna i uparta, mocno osadzona w realiach, a jednak.....! Sa na swiecie dwie male istotki, ktore potrafia zrobic ze mna dokladnie to czego tylko zapragna. Laze na czworaka po podlodze, bywam psem, kotem i kazdym innym zwierzakim ... na zamowienie. Gotuje jedzonko rowniez ....na zamowienie...... i staje sie calkowicie bezsilna w czasie wspolnych wypadow do sklepow .... szczegolnie tych z ciuchami.
Dzisiejsze przedpoludnie spedzilismy w kilku galeriach, szukalam czegos odpowiedniego na planowana w lutym uroczystosc rodzinna - niestety bez zamierzonego efektu. Towarzyszaca nam Julia "znalazla" w jednym z odwiedzanych sklepow diadem, ktory bardzo przypadl jej do gustu.
Poprosila o "mala pozyczke pieniezna", a ze cena byla z 75 % rabatem, otrzymala 20 koron i przeszczesliwa zakupila wypatrzony drobiazg.
Radosc niestety nie trwala zbyt dlugo. Zaraz po wyjsciu ze sklepu zaczela zachowywac sie jak "prawdziwa kobieta". Ze lzami w oczach stwierdziala, ze nie ma zadnej sukienki, ktora pasowalaby by do nowo zakupionego diademu. Wiec? - co robi "odbarzona slabosciami" babcia? - idzie do nastepnego sklepu, i kupuje ..............nie jedna !!! a az 3 sukienki i pasujaca do nich kurteczke. Cena za przyjemnosc? - 27,5 razy wieksza niz cena diademu. Doceniam Juli zdolnosci biznesowe i zycze jej powodzenia w przyszlosci!!!
Bardzo swiadoma ostatnich trendow..... stwierdziala, ze teraz tylko potrzebne sa, pasujace do tego wszystkiego ...... buty!!!!
Kochajaca babcia zmobilizowala "ostatnie sily" i stanowczo odmowila ..... odkladajac to "przedsiewziecie" na inny dzien.
Po powrocie do domu odbyl sie "profesjonalny" pokaz mody..........

Aby sprawiedliwosci stalo sie zadosc, w najblizszym czasie "pozyczymy" nasza druga kochana wnusie i wyierzemy sie do galerii, aby sprawdzic jej "swiadomosc mody".