Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolezanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolezanki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 maja 2016
Chodze sobie, nic nie robie .....
zimne piwko pije sama:-((
podczas kiedy moje maturalne kolegowny w Krakowie spedzaja wspolnie czas na wspominkach i przyjemnosciach celebrujac okraglutka rocznice naszej matury.
Takie niestety jest zycie, ze nie zawsze mozna robic to co sie chce!
Kochane kolezanki, choc daleko.... to jednak sercem i myslami jestem bardzo blisko z Wami.
Tak bardzo blisko jak z jeszcze moimi kwatuszkami, ktorych urok staram sie utrwalic .... "na zawsze"
Kwiatuszki juz niedlugo beda mialy swoja "nowa pania", ale zdjecia i wspomnienia pozostana moje!!!
Bawcie sie dobrze i .... pomyslcie o "samotnej duszy" za morzem.
Etykiety:
azalie,
kolezanki,
kwiaty,
magnolie,
matura,
rododendrony,
spotkanie kolezenskie,
w moim ogrodeczku
piątek, 21 marca 2014
Ten kto czeka na cos dobrego .......
..... nie czeka na prozno!!!
tak kiedys powiedzial mi pewien przesympatyczny, mlody czlowieczek, ktorego spotkalam na mojej drodze zawodowej bardzo, bardzo dawno temu.
Z przymruzeniem oka przyznalam mu wtedy racje.
Dzisiaj gdybym mogla go spotkac przyznalabym mu racje .....bez przymruzenia oka.
Bardzo, bardzo dawno temu, jako mloda matka, prawie samotnie wychowujace malenstwo, bo Slubny ciagle i dlugo wojazowal sluzbowo, mialam bardzo wielkie marzenie;-))) aby, choc na jedna, jedyna noc wybrac sie do ....... Hotelu Oskar w Arvice!!!
Arvika do ladne, kulturowe Värmladzkie miasteczko polozone okolo 60 km od mojego miejsca zamieszkania.
A wiec odleglosc w sam raz ..... daleko od domu i na tyle blisko, ze gdyby Pierworodny bardzo rozpaczyl, ze jego wyrodna matka jak kukulka podrzucila go do innego gniazdka rodzinnego i sama pojechala aby sie ..... wyspac ..... szybko wrocic do domu i utulic malenstwo.
Dni, tygodnie i lata mijaly, a ja co prawda Arvike odwiedzalam niezliczona ilosc razy, ale do Hotelu Oskar jakosc nigdy dojsc nie moglam.
Az wreszcie sie doczekalam!!!....... i to dzieki mojemu pracodawcy, ktory wlasnie tam zorganizowal konferencje.
Wiec z cala pewnoscia powiedziec moge, ze przez wszystkie te lata ........ nie czekalam na prozno!!!
Hotel co prawda zmienil nazwe i wlasciciela, przeszedl kilkakrotnie metamorfoze, ale stoi tam gdzie stal w moich marzeniach.
Jesli ktos sobie zadaje pytanie czy ..... sie wyspalam? ..... to informuje, ze nie za bardzo, bo dzialo sie dzialo ....
a oto migawki z pobytu w Arvice
Etykiety:
Arvika,
dobre jedzenie,
kolezanki,
Scandic,
spelnianie marzen,
zakupy
piątek, 22 listopada 2013
Chlebem ...... z sola
powitam moje szanowne kolegowny, ktore przybeda wkrotce do mnie na tradycyjny doroczny "babski comber"
Nakryty stol czeka
..... i ja tez, bo spotkania nasze maja ta ceche, ze zawsze jest milo, wesolo i ciekawie;-))
Etykiety:
dobre jedzenie,
kolezanki,
nakryty stol,
spotkanie kolezenskie
wtorek, 6 grudnia 2011
...... BARDZO .... wielkie obzarstwo....
.....i uzywajac powiedzonka mojego Pierworodnego, ktore stworzyl w wieku lat "bardzo mlodszych" stwierdzam, ze ....
najadlam sie jak swinia bez oczu!
Powiedzonko to weszlo do stalego repertuaru w naszej rodzinie i w kregu naszych znajomych, i co najgorsze jest dosc czesto uzywne;)
Zapytalam kiedys, "bardzo mlodego" wowczas Pierworodnego, dlaczego ... bez oczu?
i otrzymalam calkiem logiczna odpowiedz:
bo jakby miala oczy to by widziala ile je!!!
Ja chyba mialam wczoraj wielki problem z moimi oczami bo nakladalam na talerze o wiele wiecej niz moj biedny przewod pokarmowy byl w stanie strawic.
Pocieszam sie jednak, ze podobne problemy z oczami mialy i moje kolezanki, i ludziska przy sasiednich stolach.
Ale jak tu nie miec problemow, kiedy stoly pieknie zastawione metr za metrem:
sledzikami w rozmaitych wariantach, sosach i przyprawach,
polmiskami z lososiami w "5 odslonach",
szynkami, wedlinami, kielbasami, pasztetami i "dziczyzna" z salatkami i sosami pasujacymi do kazdego gatunku z osobna i do wszystkich razem
.... i tu zrobilam malutka przerwe, aby skonsumowane jedzonko sie "osiadlo". Czekalam, a tu nic.... nie zrobila sie zadna "dziurka", ktora moglabym wypelnic daniami goracymi, wiec sobie odpuscilam.
Nie odpuscilam sobie jednak serow i slodkosci..... a naprawde powinnam!!!
Calej tej "orgii smakow i zapachow" towarzyszyly przepiekne tony muzyczne w wykonaniu bardzo utalentowanych mlodziencow ...... z Harmony six
piątek, 14 października 2011
I zyli szczesliwie cale swoje zycie az do .........
...... rozwodu!
Od kilku tygodni dusze moja targa fakt, ze jedna z moich najlepszych kolezanek i jej maz postanowili sie rozwiezc.
W dzisiejszych czasach rozwod rzecz normalna, wiec z pozoru nie powinna wywolywac burzy emocjonalnej u osob posrednich............
a jednak.
Nie moge w zaden sposob przejsc do porzadku dziennego i zaprzestac rozmyslania.
Dlaczego? Jak to sie stalo?? Jak to mozliwe???.... ze para, ktora ja i wiele osob w naszym otoczeniu uwazalo na idealna.... i to pod kazdym wzgledem ........... nagla okazala sie nie byc ta idealna?
Przez diesiatki lat podziwialam ich uczucia, zaangazowanie i entuzjazm we wszystkim co robili, radosc, zadowolenie z zycia.............szczescie!
Jak bylo naprawde? Czy wszystko moze nagle wygasnac? Czy rzeczywiscie byli ze soba tacy szczesliwi?
Czy wszystko co pochlanialo ich zycie bylo rzeczywiscie wspolna decyzja i zaangazowaniem?
Kto z nich w tym, godnym pozadroszczenia zwiazku czul sie tak......
..... a moze oboje????????
sobota, 2 października 2010
Jak u Pana Boga za piecem........
..... taki oto komentarz zamiescila przed kilkoma dniami na moim blogu Polonijna mama - mieszkajaca na stale w Nowym Yorku.
Miala na mysli nasza bliskosc do przyrody, mozliwosc zbierania grzybow, jagod, "obcowania" z lesna zwierzyna.
Zastanawialam sie dosc dlugo nad tymi slowami ........... i musze tak z reka na sercu przyznac jej racje.
Ja zyje jak u Pana Boga za piecem !!!
Spokojnie ......i wszedzie blisko. Do "city" , do lasu, na narty, na zagle, na ryby, na grzyby............. itd, itd.
Blisko do kultury w szerokim tego slowa znaczeniu. Tak samo blisko do dwoch urokliwych stolic europejskich - Sztokholmu i Oslo.
Blisko rowniez do ..... Polski!!! ... bo tylko 1 godz i 40 min lotu.
Wlasnie przed chwilka, siedzac - jak u Pana Boga za piecem ....w domowych pieleszach dokonalam zakupu biletow samolotowych do Polski.
Za niecale 1000 koron - dwie osoby i 84 kg bagazu leca do Polski i z powrotem!!!
I wyobrazcie sobie - ze to wlasnie bagaz jest najwazniejszy - bo to za jego transport zapalacilam - ja i moj maz - lecimy za darmo!!! - jako dodatek do bagazu.
Ale czy to ma jakies znaczenie ? - najwazniejsze ze lecimy.... i znow bede miala okazje spotkac sie z bliskim mi osobami.
Mysle, ze komitet powitalny juz zawiazany ........... a jak nie - to do roboty moje kochane kolazanki!!!
Miala na mysli nasza bliskosc do przyrody, mozliwosc zbierania grzybow, jagod, "obcowania" z lesna zwierzyna.
Zastanawialam sie dosc dlugo nad tymi slowami ........... i musze tak z reka na sercu przyznac jej racje.
Ja zyje jak u Pana Boga za piecem !!!
Spokojnie ......i wszedzie blisko. Do "city" , do lasu, na narty, na zagle, na ryby, na grzyby............. itd, itd.
Blisko do kultury w szerokim tego slowa znaczeniu. Tak samo blisko do dwoch urokliwych stolic europejskich - Sztokholmu i Oslo.
Blisko rowniez do ..... Polski!!! ... bo tylko 1 godz i 40 min lotu.
Wlasnie przed chwilka, siedzac - jak u Pana Boga za piecem ....w domowych pieleszach dokonalam zakupu biletow samolotowych do Polski.
Za niecale 1000 koron - dwie osoby i 84 kg bagazu leca do Polski i z powrotem!!!
I wyobrazcie sobie - ze to wlasnie bagaz jest najwazniejszy - bo to za jego transport zapalacilam - ja i moj maz - lecimy za darmo!!! - jako dodatek do bagazu.
Ale czy to ma jakies znaczenie ? - najwazniejsze ze lecimy.... i znow bede miala okazje spotkac sie z bliskim mi osobami.
Mysle, ze komitet powitalny juz zawiazany ........... a jak nie - to do roboty moje kochane kolazanki!!!
środa, 29 lipca 2009
Na ta sama nute.......
Jak film przesuwaja mi sie wydarzenia z dni tuz przed wyjazdem z Polski. Pozegnalna kolacja z kolezankami. Malgosia i Tereska - czy pamietacie jak wreczylyscie mi upominek na pozegnanie ? Pamietam jak Malgosia pochlipujac - nie wiem - czy z rozczulenia , czy z powodu jej alergicznych dolegliwosci ........ na alkohol - powiedziala : "cos bardzo meskiego i bardzo polskiego"
Naturalnie - " Pan Tadeusz" !!!!!!
30 lat pozniej , ale to juz od innych kolezanek dostaje nowa wersje Pana Tadeusza - czy to tylko przypadek ?
Musze przyznac, ze trudno mi powiedziec, ktora wersja jest lepsza.... albo inaczej ... ktora bardziej do mnie przemawia ?
Tworcy tej nowszej wersji sa mi absolutnie nieznani , ale chetnie sie moge z nimi zaprzyjaznic !!!!!! Moze wtedy ta ich wersja przypadnie mi " do smaku".
Z tworca oryginalu lacza mnie korzenie - mamy tego samego protoplaste i ten sam herb.......
Tutaj mial byc herb !!!! - ale za nic w swiecie nie chce " opuscic" Panow Tedeuszow - pomimo moich usilnych staran - wiec niech tak zostanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















