Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikolaj. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikolaj. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 grudnia 2015
Wiligia 2015 .....
czyli tak tradycyjnie, po naszemu .....
nakryty stol
jedzonko jak na szwedzko-polska Wigilie przystalo
Mikolajka przyszla bo chciala wyreczyc sedziwego wiekiem Mikolaja ....
ale ten "zawziety", nie chcial ustapic miejsca mlodszym i twardo trzyma sie swoich zasad i swojej "posady";-))
Etykiety:
dobre jedzenie,
Mikolaj,
Mikolajowe prezenty,
nakryty stol,
swieta,
Wigilia
sobota, 6 grudnia 2014
A czego zyczy sobie .....
..... Mikolaj???
Takie pytanie zadaly dzisiaj Mikolajowi nasze kochane wnusiunie podczas spotkania w "domu Mikolaja".
Chetnych do odwiedzenia Mikolaja bylo bardzo wielu, tych calkiem maluskich jak i tych calkiem doroslych. Wszyscy stali w wielkim napieciu w kolejce przed domem i czekali na swoja "audiencje".
Wiekszosc z wielka lista wymarzonych i oczekiwanych prezentow. Wnusiunie moje juz przed tygodniem "zlozyly swoje zamowienia" i tym razem postanowily ..... porozmawiac powaznie z Mikolajem o ..... jego zyczeniach.
Mikolaj chyba poczul sie odrobinke nieprzygotowany i zazenowany, bo milczal dosc dlugo i potem powiedzial .....
zycze sobie, aby wszystkie dzieci i ich rodzice mieli bardzo spokojne i mile Swieta Bozego Narodzenia ..... no i zeby spadlo choc troszeczke sniegu, aby latwiej byloby mi dotrzec do wszystkich, ktorzy na mnie czekaja ....
Piekne oczekiwnia i marzenia!!! ..... i nie pozostaje nic innego jak zyczyc Mikolajowi, aby spelnily sie w 100%
Po wizycie u Mikolaja rozkoszowalismy sie nastrojem i urokami naszego pieknego Parku, w ktorym odbywal sie Swiateczny Jarmark.
Etykiety:
jarmark adwentowy,
Karlstad,
Mikolaj,
Mikolajowe prezenty,
moje piekne miasto,
wnusieta
poniedziałek, 17 listopada 2014
Raport z Lapponii
Donosze wszem i wobec, ze podczas mojego ostaniego pobytu w Lapponii zaobserwowalam wzmozona aktywnosc w Mikolajowej Krainie.
Tomte-Nissar czyli pomocnicy Mikolaja pojawiali sie wszedzie .... i na dodatek z paczkami pod pacha .....
Renifery wygladaja na zadowolone, wypasione, wypoczete i czekaja na zaprzeg do Mikolajowych sani .....
Wszystko, wiec w nalezytym porzadku, bo do Mikolaja zostalo juz tylko 3 a do Gwiazdki 6 tygodni.
Teraz tylko pozostaje "byc grzecznym" i cierpliwie czekac na wymarzone prezenty:-))
Etykiety:
gwiazdka,
Lapponia,
Mikolaj,
Mikolajowe prezenty,
renifery
wtorek, 25 grudnia 2012
........ i juz przelecial jeden dzien Swiat
jedzonko, jedzonko i ...... znow jedzonko
i zeby zrobic miejsce na jeszcze wiecej jedzonka ....... malutki spacer w zimowej swiatecznej scenerii
i mile spotkanie z najpopularniejsza osoba dzisiejszego dnia .....
i "rzeczowy" dowod na to, ze ...... Mikolaje sa na swiecie!!!
piątek, 7 grudnia 2012
Mikolajki w Szwecji ......
nie sa obchodzone w dniu 6 grudnia. Mikolaj albo Koziol, jak kto woli, przychodzi w Wigilje.....
..... ale kto nie lubi otrzymywac prezentow???
Dlatego tez bardzo sie ucieszylam kiedy zobaczylam w szkrzynce pocztowej paczuszke z PL ....
Serdeczne dzieki!!!
Jestem obecnie w "PRL-u"..... i po przeczytaniu Kobiet Wladzy PRL - Slawomira Kopera narobilam sobie ochoty na czytanie o czasach mojego dziecinstwa i mlodosci widzianych oczami innych.
poniedziałek, 26 grudnia 2011
Swieta, swieta...... i juz po .....
..... pierwszym etapie.
Za tydzien nastepny i potem ... nastepny.
Byc moze ze wzgledu na to, ze tegoroczne swieta wypadly w "normalny weekend" przebiegly spokojniej niz zwykle...... i bardzo rodzinnie.
Wigilje spedzilismy wraz z ukochanymi "dzieciami" i wnusietami.
Naturalnie jak zwykle odwiedzil nas Mikolaj.... i to ten "stary znajomy".
W tym roku przytaszczyl troche wiecej prezentow niz to mial w zwyczaju .... byc moze na przekor, ze to niby jakis kryzys ekonomiczy:))
Najwazniejsze, ze wszystkim dopasowal i przyniosl to czego najbardziej pragneli.
Wnusieta na mogly opanowac radosci i emocji .....coraz wiekszej z kazdym nowo otwieranym prezentem
Kolacje wigilijna zakonczylismy jak przystalo ..... kutia
i az trudno wprost uwierzyc, ze zmiescila sie w naszych "wielkich brzuchach".... bo nasza fantastyczna synowa ma chyba troche trudnosci z dyskalkulia .... przestawila cyferki.... i przygotowala 21 dan zamiast tych tradycyjnych 12!!!
Pierwszy dzien ...... znow w rodzinnym gronie tym razem u nas.......
I gdy goscie szczesliwie odjechali do domu, pojawil sie nowy , zupelnie nieproszony gosc Dagmara.
Szalala za oknami cala noc i pozbawila nas elektycznosci na 20 godzin!!!
Juz troszke oslabla ..... wiec mam nadzieje, ze nie wyrzadzi wiecej szkod.
piątek, 9 grudnia 2011
Pocieszajaca wiadomosc .....
dla tych wszystkich, ktorzy zwatpili w tegoroczna wizyte Mikolaja ..... ze wzgledu na niesprzyjajace warunki atmosferyczne.
Mikolaj to nowoczesny facet ..... w tym roku zamienil renifery na konie............. mechaniczne
i calkiem dobrze sobie z nimi radzi.
sobota, 25 grudnia 2010
Hohoho!!!.... czy sa tu jakies grzeczne dzieci.....
Takie pytanie padlo napewno wczoraj w wielu domach ?
Bo to bardzo stara i popularna fraza. Ale czy tak do konca zawsze na miejscu?
W wigilijne przedpoludnie w naszym radio od 15 lat jest bardzo sympatyczny i bardzo pouczajacy program. Zapracowany po uszy Mikolaj robi sobie malutka 2 godzinna przerwe w ciezkiej pracy, odwiedza studio radiowe w Luleå, aby odpowiadac na pytania dzieci, ktore dzwonia ze wszystkich zakatkow naszego baaaaaaaaaaaardzo dlugiego kraju.
Pytania naturalnie w wiekszosci dotycza upragnionych prezentow, czy Mikolaj napewno je przyniesie? ... i kiedy?.... czy trafi pod okreslony adres?
Wczorajszy Mikolaj (czyt. wspanialy aktor Sven Wollter) odpowiadal z wielka doza humoru na wszystkie pytania.
Nie ograniczal sie jedynie do opowiedzi .... ale i on zadawal dzieciom pytania. Pytanie, ktore czesto zadawal brzmialo - czy rodzice byli grzeczni w tym roku?
Wreszcie za ktoryms razem gdy padlo to pytanie - redaktor zapytal Mikolaja - czy Mikolajowi cos nie pomylio - bo przeciaz ma zapytac: czy sa tutaj jakies grzeczne dzieci?
Mikolaj odchrzaknal pare razy i odpowiedzial :
...... dzieci sa zawsze grzeczne..... i napewno nie musza byc grzeczniejsze niz zasluguja na to ich rodzice !!!
Mikolaju !!! dzieki Ci za te slowa ................ i obiecuje, ze na przyszly rok, jak zwykle, bede Twoim najuwazniejszym sluchaczem.
Bo to bardzo stara i popularna fraza. Ale czy tak do konca zawsze na miejscu?
W wigilijne przedpoludnie w naszym radio od 15 lat jest bardzo sympatyczny i bardzo pouczajacy program. Zapracowany po uszy Mikolaj robi sobie malutka 2 godzinna przerwe w ciezkiej pracy, odwiedza studio radiowe w Luleå, aby odpowiadac na pytania dzieci, ktore dzwonia ze wszystkich zakatkow naszego baaaaaaaaaaaardzo dlugiego kraju.
Pytania naturalnie w wiekszosci dotycza upragnionych prezentow, czy Mikolaj napewno je przyniesie? ... i kiedy?.... czy trafi pod okreslony adres?
Sa tez pytania bardziej intymne - np ile dzieci ma Mikolaj ? jak ma na imie zona Mikolaja? gdzie mieszka? ....jak to robi, ze choc taki gruby - z wielkim brzuchem - potrafi przecisnac sie przez bardzo waski komin.
Fantazja i pytania nie maja granic.Wczorajszy Mikolaj (czyt. wspanialy aktor Sven Wollter) odpowiadal z wielka doza humoru na wszystkie pytania.
Nie ograniczal sie jedynie do opowiedzi .... ale i on zadawal dzieciom pytania. Pytanie, ktore czesto zadawal brzmialo - czy rodzice byli grzeczni w tym roku?
Wreszcie za ktoryms razem gdy padlo to pytanie - redaktor zapytal Mikolaja - czy Mikolajowi cos nie pomylio - bo przeciaz ma zapytac: czy sa tutaj jakies grzeczne dzieci?
Mikolaj odchrzaknal pare razy i odpowiedzial :
...... dzieci sa zawsze grzeczne..... i napewno nie musza byc grzeczniejsze niz zasluguja na to ich rodzice !!!
Mikolaju !!! dzieki Ci za te slowa ................ i obiecuje, ze na przyszly rok, jak zwykle, bede Twoim najuwazniejszym sluchaczem.
sobota, 18 grudnia 2010
Do startu.....gotowi.....
albo gotowe.....................
i oczekuja na zaprzeg .... by ruszyc w nocna dal, w tajemniczy swiat...................
mleczna droga przez pola i laki gwiezdziste................
PS. Widok taki podziwiam kazdego roku z okna mojej posiadlosi w Moim Raju - co prawda przy okazji "innych swiat"... ale zawsze budzacy niesamowite emocje
czwartek, 9 grudnia 2010
Zalecenia lekarskie.......
to recz swieta. Tym bardziej, ze swieta tuz, tuz....... i ja chce byc zdrowa. Bo obecnie jestem niestety tylko polowicznie zdrowa. Jak narazie glowa i procesy myslowe funkcjonuja dosc nalezycie, ale....... nie moge tych moich myli przekazac slownie!!! Poprostu stracilam glos. Co niektorzy wiedza, ze taka przypadlowsc dla mnie ............... to bardzo powazna przypadlosc, a na dodatek pan dokotor zalecil mi calkowita cisze!!!
Wybralam sie wiec do lasu bo tam jak nigdzie indziej panuje absolutna cisza......
Oj chyba cos jest jednak nie tak z ta moja glowa. To nie o taka cisze p. dokorowi przeciez chodzilo. To ja mam zachowac calkowita cisze, nie wolno mi przez kilka dni nawet szeptac!!!
Szlam tak w tej calkowitej ciszy i podziwialam otaczajacy mnie swiat .....
Drzewa tak pieknie pokryte szronem, sloneczko przedzierajace sie przez konary....
Sarenki .....
ale co one tam wypatrzyly ? Zamarly w bezruchu i wpartywaly sie jeden punkt.....
i ja spojrzalam ...... oj to ON - nasz skandynawski Tomte !!!
Chcialam go zapytac, dlaczego nie uzywa tak jak jego amerykanski kuzyn sanek i reniferow, albo tak popularnych w Skandynawii skuterow snieznych......... ale on byl tak daleko, a ja przeciez nie moge mowic!
Pomyslam ze napewno nadarzy sie jeszcze ku temu okazja, gdy nagle zobaczylam ciekawe drzewo.
Podeszlam blizej i cyknelam zdjecie....
..... i znow go zobaczylam, a moze to brat tego poprzedniego?
Powiedzial mi, ze jest bardzo zmeczony i musi troszke odpoczac i ze on wie ze mnie nie wolno mowic, wiec jest spokojny, ze nie bede zadawac mu zadnych glupich pytan...............
No coz ..... bede musiala tutaj powrocic, moze za kilka dni. Moze wtedy otrzymam odpowiedz na nurtujace mnie aktualnie pytania?
Wybralam sie wiec do lasu bo tam jak nigdzie indziej panuje absolutna cisza......
Oj chyba cos jest jednak nie tak z ta moja glowa. To nie o taka cisze p. dokorowi przeciez chodzilo. To ja mam zachowac calkowita cisze, nie wolno mi przez kilka dni nawet szeptac!!!
Szlam tak w tej calkowitej ciszy i podziwialam otaczajacy mnie swiat .....
Drzewa tak pieknie pokryte szronem, sloneczko przedzierajace sie przez konary....
Sarenki .....
ale co one tam wypatrzyly ? Zamarly w bezruchu i wpartywaly sie jeden punkt.....
i ja spojrzalam ...... oj to ON - nasz skandynawski Tomte !!!
Chcialam go zapytac, dlaczego nie uzywa tak jak jego amerykanski kuzyn sanek i reniferow, albo tak popularnych w Skandynawii skuterow snieznych......... ale on byl tak daleko, a ja przeciez nie moge mowic!
Pomyslam ze napewno nadarzy sie jeszcze ku temu okazja, gdy nagle zobaczylam ciekawe drzewo.
Podeszlam blizej i cyknelam zdjecie....
..... i znow go zobaczylam, a moze to brat tego poprzedniego?
Powiedzial mi, ze jest bardzo zmeczony i musi troszke odpoczac i ze on wie ze mnie nie wolno mowic, wiec jest spokojny, ze nie bede zadawac mu zadnych glupich pytan...............
No coz ..... bede musiala tutaj powrocic, moze za kilka dni. Moze wtedy otrzymam odpowiedz na nurtujace mnie aktualnie pytania?
sobota, 26 grudnia 2009
Wielkie emocje......
Oj ...nie latwo byc dzieckiem w ten wielki i tak wielce oczekiwany dzien !!! Obawy czy Mikolaj nie zapomni adresu, czy nie zabladzi gdzies po drodze, czy nie zapomni zabrac ze soba prezentow, czy prezenty beda akurat te, ktore byly zapisane w liscie wyslanym do "Lapponii" itd, itd.
I na dodatek to oczekiwanie............... prawie caly dlugi dzien, no i jeszcze trzeba zasiasc do stolu i zjesc "mase jedzenia", na ktore nie ma ani odrobinki miejsca w malym brzuszku, bo on caly wypelniony jest "nerwikami".
No nareszcie........widac za oknami migocace swiatelko, potem dzwonek do drzwi i pojawia sie ten tak bardzo wyczekiwany.........
Napiecie i przerazenie w oczach.......! Wprost nieprawdopodobne, ze ten " poczciwy staruszek" wzbudza tyle emocji.
Ale poniewaz mial jeszcze do odwiedzenia miljony dzieci, ktore czekaly na jego wizyte z podobnymi uczuciamy ... zostawil tylko worki z prezentami pod choinka ......... i pojechal w sina dal.
I na dodatek to oczekiwanie............... prawie caly dlugi dzien, no i jeszcze trzeba zasiasc do stolu i zjesc "mase jedzenia", na ktore nie ma ani odrobinki miejsca w malym brzuszku, bo on caly wypelniony jest "nerwikami".
No nareszcie........widac za oknami migocace swiatelko, potem dzwonek do drzwi i pojawia sie ten tak bardzo wyczekiwany.........
Oj jak .....dobrze ........ teraz pozostalo tylko nerwowe rozrywanie papieru i podgladnie, czy napewno sa te najbardziej upragnione prezenty.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































