Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ksiazki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 października 2013
Coby, aby ......
ludziska nie pomyslaly sobie, ze ja ostatnimi czasy zrobilam sie taka .....
nie pisaty, bo coraz rzadziej pisze cos nowego i madrego;-))
i .... nie cytaty, bo juz od kilku miesiecy na "szafce nocnej" widnieje ta sama ksiazka.
Korzystajac z faktu ze, za oknem pada pierwszy snieg i nie chce mi sie nosa na swiat wystawic, postanowilam udowodnic, ze z tym drugim stwierdzeniem, to jest odrobinke inaczej i zmienic fotke przedstawiajaca jedna z moich "szafek nocnych", bo takowych w moim domu jest kilka.
A ta prawdziwna, przy tym lozku w ktorym najczesciej sypiam, wyglada tak ....
Dla "wyzrazistosci" zamieszczam jeszcze raz "fotke z prawej" w wiekszym formacie, aby co ciekawsi mogli zobaczyc co czytam .....
Jak widzicie czytam po szwedzku, bo poprostu mam wieksze mozliwosci nabycia tego co mi w danej chwili pasuje.
Zrobilam sie przebiegla, bo jak widzicie na fotkach znalazlo sie po kilka ksiazek, wiec nie musze sie teraz stresowac i zmieniac fotek w dosc dlugim czasie i w spokoju oddac sie czytaniu.
PS. w wielkiej tajemnicy ujawniam;-)) ze rowniez i takie ksiazki leza na mojej szafce nocnej .....
i niech sobie leza! ......
Ta dostalam od kolezanki, ktora wreczajac mi ja powiedziala: ciekawa jestem przez
"ile odcieni" przebrniesz, ja mialam dosyc po pieciu!
Kolezanka byla jednak lepsza ode mnie, bo ja nie przebrnelam nawet przez jeden!!!
piątek, 7 grudnia 2012
Mikolajki w Szwecji ......
nie sa obchodzone w dniu 6 grudnia. Mikolaj albo Koziol, jak kto woli, przychodzi w Wigilje.....
..... ale kto nie lubi otrzymywac prezentow???
Dlatego tez bardzo sie ucieszylam kiedy zobaczylam w szkrzynce pocztowej paczuszke z PL ....
Serdeczne dzieki!!!
Jestem obecnie w "PRL-u"..... i po przeczytaniu Kobiet Wladzy PRL - Slawomira Kopera narobilam sobie ochoty na czytanie o czasach mojego dziecinstwa i mlodosci widzianych oczami innych.
środa, 24 marca 2010
O wszystkim i o niczym ..... czyli bigos umyslowy!!!
Tytul mowi sam za siebie.............
...Zakrecona..... jak nigdy....pracuje, pakuje, gotuje, kupuje ...i znow pracuje.... i nie do rymu, ale wazne : trzeba tez cos upiec- bo to swieta, i do fryzjera - bo dobrze jest dobrze wygladac na urlopie... i tak w kolko....w koleczko.
I znow pracuje........... mysle, planuje.............
A tu jeszcze ostatnie godziny tegorocznej wysprzedazy ksiazek ... tym razem za polowe tej i tak bardzo obnizonej ceny - wiec stoje godzinami i szukam, bo moze cos ciekawego????
Pamietacie ? - w grudniu napisalam, ze moze jak "bede duza" - zostane ornitologiem - no i wlasnie - wpadl mi rece nowy atlas ptakow. Mam co prawda juz kilka, ale sa stare - a moze ptaki sie "mutuja" - jak wszystko inne na tym swiecie - wiec moze sa jakies nowe gatunki???
Przekartkowalam i zatrzymalam sie na gluszcu..... juz wiem co zrobie na Wielkanocny obiad!!! - przelecialo mi przez glowe. To tradycja wsrod samow - bo mieso z renifera maja na codzien - a skoro spedzamy Wielkanoc w krainie samow to pasuje wysmienicie - o tak dla integracji.
Zamienilam nasz salon na magazyn i ukladam na "kupki" wszystko to co mamy zabrac do Lapponi :
naukladalam okolo 5 takich dosc pokaznych "kupek"- obrusy, serwety, serwetki, serweteczki, swieczki, swieczuszki, chodniczki, dywaniczki ........... oj juz sama nie wiem co jeszcze ?
Nie zaczelam jeszcze ukladac naszych ubran - a jest tego napewno kilka toreb podroznych.
Nie zazdroszcze mojemu mezowi, ktory bedzie musial to wszystko zapakowac do samochodu - zobaczymy czy znajdzie sie miejsce dla nas - czy nie okaze sie.... ze bedziemy musieli biec za samochodem?
Ksiazki, ktore mam zamiar przeczytac w czasie urlopu leza na widoku..............
..... i dojdzie jeszcze kilka toreb z jedzeniem...........bo to tradycja i tak wypada........bo dobrze miec ze soba... ot tak na wszelki wypadek .... bo moze nas zawieje, bo moze bedzie strajk ?????
Jedno jest pewne, ze nie zabiore w tym roku bigosu ...... bo wystarczy ten, ktory mam w glowie....
...Zakrecona..... jak nigdy....pracuje, pakuje, gotuje, kupuje ...i znow pracuje.... i nie do rymu, ale wazne : trzeba tez cos upiec- bo to swieta, i do fryzjera - bo dobrze jest dobrze wygladac na urlopie... i tak w kolko....w koleczko.
I znow pracuje........... mysle, planuje.............
A tu jeszcze ostatnie godziny tegorocznej wysprzedazy ksiazek ... tym razem za polowe tej i tak bardzo obnizonej ceny - wiec stoje godzinami i szukam, bo moze cos ciekawego????
Pamietacie ? - w grudniu napisalam, ze moze jak "bede duza" - zostane ornitologiem - no i wlasnie - wpadl mi rece nowy atlas ptakow. Mam co prawda juz kilka, ale sa stare - a moze ptaki sie "mutuja" - jak wszystko inne na tym swiecie - wiec moze sa jakies nowe gatunki???
Przekartkowalam i zatrzymalam sie na gluszcu..... juz wiem co zrobie na Wielkanocny obiad!!! - przelecialo mi przez glowe. To tradycja wsrod samow - bo mieso z renifera maja na codzien - a skoro spedzamy Wielkanoc w krainie samow to pasuje wysmienicie - o tak dla integracji.
Zamienilam nasz salon na magazyn i ukladam na "kupki" wszystko to co mamy zabrac do Lapponi :
naukladalam okolo 5 takich dosc pokaznych "kupek"- obrusy, serwety, serwetki, serweteczki, swieczki, swieczuszki, chodniczki, dywaniczki ........... oj juz sama nie wiem co jeszcze ?
Nie zaczelam jeszcze ukladac naszych ubran - a jest tego napewno kilka toreb podroznych.
Nie zazdroszcze mojemu mezowi, ktory bedzie musial to wszystko zapakowac do samochodu - zobaczymy czy znajdzie sie miejsce dla nas - czy nie okaze sie.... ze bedziemy musieli biec za samochodem?
Ksiazki, ktore mam zamiar przeczytac w czasie urlopu leza na widoku..............
..... i dojdzie jeszcze kilka toreb z jedzeniem...........bo to tradycja i tak wypada........bo dobrze miec ze soba... ot tak na wszelki wypadek .... bo moze nas zawieje, bo moze bedzie strajk ?????
Jedno jest pewne, ze nie zabiore w tym roku bigosu ...... bo wystarczy ten, ktory mam w glowie....
wtorek, 2 marca 2010
Wielka atrakcja......
Tak dla pocieszenia, albo poprawienia humoru dla wielu, nawet bardzo wielu ludzi......
Bokrea ... czyli przecena/wysprzedaz ksiazek
Rozpoczyna sie ona kazdego roku w ostatni czwartek lutego i jest jednym z naszych szwedzkich "swiat narodowych".
I jak przystalo na wielkie swieto - poprzedzona jest wielkimi przygotowaniami. Drukowane sa katalogi ksiazek, ktore znajda sie na tej przecenie. Ksiegarnie, domy handlowe, ba nawet te male osiedlowe sklepiki "przemeblowuja" swoje wnetrza ustawiajac stoly ze stertami ksiazek!!! Przykrywaja je "plachtami papieru czy materialu" i przez kilka dni kusza ciekawosc klientow w oczekiwaniu na ten wlasciwy - wielki dzien, w tym roku 25 lutego.
Naturalnie mozna zamowic katalog i wg niego zamowic wszystkie upragnione ksiazki, lub jeszcze latwiej - poprzez internet.......... ale .....to nie to!!!
Dla mnie polowa przyjemnosci lezy w "recznym kupowaniu".
Lubie przekartkowac, poogladac .... i poczuc zapach farby drukarskiej!
Niestety poniewaz, nie bylam w najlepszej formie zdrowotnej w dniu rozpoczecia przeceny - nie odwiedzilam tych najwiekszych punktow sprzedazy ksiazek. Organiczylam sie tylko do osiedlowego sklepu i nabylam kilka sztuk ......dzisiaj postaram sie to odrobic.
.....Wiem, wiem ...minelo juz kilka dni, wiec wszystkie "biale kruki" powinny byc wysprzedane - ale spoko - zawsze znajdzie sie cos wartego uwagi ........... a ksiazki sprzedawane w ten sposob, to nie te ktore "zalegaly polki" przez kilka lat czy miesiecy - o nie ..... to takie swiezutkie jak buleczki - drukowane nawet na biezaco :
Ceny ? - tak okolo 30 a i nawet 25% tej pierwotnie ustalonej. Przez wiele lat zastanawialam sie czy nie byloby lepiej obnizyc ta pierwotna cene tak od poczatku ? ................
.... ale wtedy zaniknie jedno z "naszych wielkich swiat".... a jako wierna tradycji - nie czulabym sie z tym najlepiej....
... wiec w droge ......... do ksiegarni !
Bokrea ... czyli przecena/wysprzedaz ksiazek
Rozpoczyna sie ona kazdego roku w ostatni czwartek lutego i jest jednym z naszych szwedzkich "swiat narodowych".
I jak przystalo na wielkie swieto - poprzedzona jest wielkimi przygotowaniami. Drukowane sa katalogi ksiazek, ktore znajda sie na tej przecenie. Ksiegarnie, domy handlowe, ba nawet te male osiedlowe sklepiki "przemeblowuja" swoje wnetrza ustawiajac stoly ze stertami ksiazek!!! Przykrywaja je "plachtami papieru czy materialu" i przez kilka dni kusza ciekawosc klientow w oczekiwaniu na ten wlasciwy - wielki dzien, w tym roku 25 lutego.
Naturalnie mozna zamowic katalog i wg niego zamowic wszystkie upragnione ksiazki, lub jeszcze latwiej - poprzez internet.......... ale .....to nie to!!!
Dla mnie polowa przyjemnosci lezy w "recznym kupowaniu".
Lubie przekartkowac, poogladac .... i poczuc zapach farby drukarskiej!
Niestety poniewaz, nie bylam w najlepszej formie zdrowotnej w dniu rozpoczecia przeceny - nie odwiedzilam tych najwiekszych punktow sprzedazy ksiazek. Organiczylam sie tylko do osiedlowego sklepu i nabylam kilka sztuk ......dzisiaj postaram sie to odrobic.
.....Wiem, wiem ...minelo juz kilka dni, wiec wszystkie "biale kruki" powinny byc wysprzedane - ale spoko - zawsze znajdzie sie cos wartego uwagi ........... a ksiazki sprzedawane w ten sposob, to nie te ktore "zalegaly polki" przez kilka lat czy miesiecy - o nie ..... to takie swiezutkie jak buleczki - drukowane nawet na biezaco :
Ceny ? - tak okolo 30 a i nawet 25% tej pierwotnie ustalonej. Przez wiele lat zastanawialam sie czy nie byloby lepiej obnizyc ta pierwotna cene tak od poczatku ? ................
.... ale wtedy zaniknie jedno z "naszych wielkich swiat".... a jako wierna tradycji - nie czulabym sie z tym najlepiej....
... wiec w droge ......... do ksiegarni !
Subskrybuj:
Posty (Atom)





