czwartek, 1 marca 2012

Dopadlo mnie blogie lenistwo......


..... najprawdopodobniej z powodu przedwczesnej wiosny.
Oczekiwana zima nigdy  nie nadeszla ...... a na swiecie zrobilo sie tak wiosennie...... tak przyjemnie


ze kazda wolna chwile spedzamy na swiezym powietrzu....


lub w pobliskim lesie.....



i  "ladujemy baterie" ...... na wypadek gdyby Pani zimie cos sie odwidzialo.....

A pierwszy wiosenny kwiatuszek zaprasza ..... do zabawy.....




środa, 29 lutego 2012

Poszukiwacz zlota.....


..... to moje przyszle zajecie i chyba najskuteczniejszy sposob na poprawe finansow.
Kiedys, jeszcze nie tak dawno, mowilo sie ze najszybszym sposobem na zdobycie kasy, bylo "odwiedzenie banku po godzinach", ale czasy sie zmienily i stalo sie to zupelnie niemozliwe. Banki w Szwecji sa obecnie bezgotowkowe!!! 
Musze wiec szukac bardziej efektywnych sposobow i to szybko, bo pierwsze odznaki kryzysu zaczynaja juz nas dotykac.
Moj pracodawca zaczyna borykac sie z klopotami finansowymi i ma nalozone rygory oszczedzania, nie malych zreszta sum ..... w biezacym roku  "tylko" 25 miljonow koron.
A skoro dotyka to mojego pracodawce.... wiec logicznie myslac ..... dotyka i mnie.

Trudno jest sie pogodzic z obnizeniem standardu zycia
......a ceny zlota stale ida w gore!!! i  najwidoczniej rosnie rowniez zapotrzebowanie na zloto, bo gazety przepelnione sa ogloszeniami o skupie zlota.

W czasie ostatniego weekendu odwiedzielam naturalnie napotkane antykwariaty. W jednym z nich znalazlam "skarby" ktore przyciagnely moja uwage.
Jednym z tych skarbow, ktory odrazu nabylam jest poradnik poszukiwacza zlota.......



Zaintrygowala mnie pierwsza strona tej interesujacej ksiazki, gdzie autor napisal takie oto slowa:

Zloto jest - w malych ilosciach -  wszedzie.
Z wyjatkiem niektorych miejsc.
Bo tam zloto jest w wielkich ilosciach.


"Patelnie" do plukania zlota juz mam, nabylam ja kiedys na pchlim targu za grosze, czekam teraz tylko na wiosne .............. i do roboty.....

....... i oby autor poradnika mial racje!!! 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Mora.........


..... byla celem naszej weekendowej wyprawy.


Mora to centralne miasto sasiedniego Landu czyli Dalarna.
Lezy na trasie naszych przejazdow do mojego raju i w zwiazku z tym mijamy ja kilka razy w roku.
No wlasnie mijamy, bo zawsze nam spieszno!!!
Zatrzymujemy sie tylko na kawe i siusianie..... i zaraz szybko w dalsza droge.
Niepocieszona obiecywalam sobie za kazdym wyjazdem, ze tym razem!!! zatrzymamy sie na dluzej aby odwiedzic najwiekszy rarytas turystyczny tej miejscowosci znane na calym swiecie - Muzeum Zorna.




Mijaly lata, a ja do muzeum nie dotarlam, choc bylam doslownie kilka metrow od zamknietgo wejscia.... bo albo za wczesnie, albo za pozno.
Postanowilam solennie, ze zaplanuje specjalny w tym celu wyjazd, bo w koncu to tylko okolo 200 km.
Wlasnie miniony weekand pasowal najlepiej. Trzy dni wolnego i zapowiadajaca sie piekna pogoda wrozyly  wysmienity wypoczynek.
Zapomnialam jednak zupelnie, ze w tym czasie rozpoczyna sie nastepna wielka atrakcja turystyczna tego regionu - Bieg Wazow i zwiazane z tym ograniczone mozliwosci komunikacyjno-dojazdowe i parkingowe. Ale, ze ja dusza uparta nie uchylilam sie ani na chwile przed tymi trudnosciami .... i dobrze, bo dojechalismy bez wiekszych problemow i...... o dziwo! znalezlismy parking w bardzo bliskiej odleglosci.
O Biegu Wazow pisalam juz kilka razy, wiec prosze bardzo "szperajcie" w moim blogu jesli macie na to ochote.
Pokibicowalismy chwilke narciarzom-entuzjastom, ktorzy podazali w kierunku mety po przebiegnietych 30 km - w inauguracyjnym biegu krotkim....


 i podazylismy do Muzeum........


i tu kolejna niespodzianka!!! Goscinna wystawa .... i to kto? ..... Peter Dahl!!!
Tak to jest jak sie jest ... w czepku urodzonym.


Jakie szczescie, ze w zwiazku z Biegiem Wazow godziny otwarcia muzeum zostaly przedluzone.
Moglismy wiec spokojnie wedrowac po salach wystawowych i podziwiac na zmiane obrazy A.Zorna i
P. Dahla


Wystawa P.Dahla w przewazajacej czesci poswiecona jest ilustracji dziela Szedzkiego Skalda Narodowego  - C.M. Bellmana  - "Fredmans Epistalar"  .....i jest lekka, barwna, bulreskowa.
Napewno warta obejrzenia, ale trzeba sie spieszyc bo w Mora bedzie tylko do 11 marca br.

Zwiedzanie wystaw zajelo wiecej czasu niz myslam......... i musielismy zrezygnowac z obejrzenia domu A Zorna i znajdujacych sie w nim eksponatow. Wiec znow bede miala okazje do............planowania nastepnego wyjazdu.
Spieszno nam bylo do mojej blogowej kumpelki, ktora wraz z mezem czekala na nas z obiadem.
I nie tylko!!! .......... spedzilismy razem z nimi pozostala czesc weekendu na cudownych rozmowach, spacerach na swiezym powietrzu, ogladaniu ciekawych miejsc i podziwianiu krajobrazow......




Czuje sie teraz wypoczeta, swiezutka, wiosenna jak ............. truskaweczki, ktore palaszowalismy ze smakiem.....


niedziela, 26 lutego 2012

Lepiej byc nie moglo......


..... w tych kilku slowach moge zamknac zawartosc konczacego sie weekendu.
W milym towarzystwie i w pieknej scenerii spedzony czas u ....... blogowej kolezanki.....





za co serdecznie dziekujemy.....
a  ciag dalszy nastapi......

piątek, 24 lutego 2012

Wielka odpowiedzialnosc.....


..... spoczywa dzisiaj na naszym Premierze. Los calego narodu lezy w jego rekach.
Zgodnie z " dworskim protokolem" musi dzisiaj na podstawie oswiadczen 4 swiadkow stwierdzic  w specjalnym dokumencie, ze....
Nowonarodzona Ksiezniczka jest "prawdziwa" i ze nie jest to zaden "bortbyting", czyli nie zostala zamieniona przez trolli lub elfow.

Z tego tez powodu  nalezy sprawdzic dokladnie ... szczegolnie na plecach i troche ponizej, czy aby nie rosnie tam jakas dziwna czesc ciala, ktorej my ludzie nie mamy;)


czwartek, 23 lutego 2012

Szwecja swietuje.....

narodziny nowej Ksiezniczki i przyszlej nastepczyni tronu.
Ksiezniczka, ktora do jutra pozostaje "bezimienna"  ujrzala swiatlo dzienne dzisiaj wczesnym rankiem.
Jutro w czasie uroczystosci "okazania" i blogoslawienstwa dowiemy sie jakie imiona - a bedzie ich az 4 - zostaly jej wybrane.

Gratuluje szczesliwym rodzicom i zycze wszystkiego najlepszego zarowno im jak i Nowonarodzonej Ksiezniczce.

Dziadkom z obu stron zycze, aby ich Ksiezniczka dawla im tyle szczescia i radosci ....ile  Moje Ksiezniczki nam dostarczaja.....




niedziela, 19 lutego 2012

Sloneczko nasze......


....... pokaz buzie, bo nie do twarzy ci w tej chmurze.....


spiewam caly ranek, a tu nic ..... sloneczko nie pokazalo sie wiecej, ukrylo swoja piekna twarzyczke jeszcze bardziej za szara chmurka i z nieba zaczely spadac wielkie platki sniegu. No coz , trzeba sie pogodzic z losem.... to jednak nie wiosna...zima nadal trwa!!!

Na szczescie w domu panuje wiosenny nastroj........... piekne "piescichlopy" porozstawiane we wielu "katach" dodaja radosci...




Widocznie wiecej osob odczuwa potrzebe "wiosny" i stara sie ja przyblizyc np obdarowywujac bliznich wiosennymi kwiatami.
Slubny byl wczoraj tym wybrancem, obchodzil bowiem swoje urodziny. Nie jakies tam "okragle" ale ..... jeszcze jeden szczesliwy (mam nadzieje;)) rok dopisany do zyciorysu.

Byla wiec okazja, zeby cala rodzinka zasiasc do stolu i wspolnego obiadu.
"Szef kuchni" stara sie urozmaicac menu ...... i tym razem na danie glowne zaserwowal pardwy....( po szwedzku - ripa)


Na szczescie przewidzial, ze ... do nowego podchodzi sie z rezerwa.... i  tak na wszelki wypadek przygotowal troche innych i wegetarianskich potraw.


Wnusiunia Julia zacieta milosniczka przyrody, a szczegolnie zwierzat ma wielkie obiekcje .... co do niektorych potraw: ptakow nie mozna jesc , bo sa takie ladne, to samo dotyczy saren, reniferow, losi, nawet krow.
Ale jak narazie nie odkryla, ze pasztety i kielbasy ....... pochodza z "tego samego zrodla"!
Bianca, troche z wlasnych przekonan, troche nasladujac starsza siostre tez ma "awersje" do miesiwa.
Zajada natomiast z wielkim smakiem ryby...... i jak naprawdziwego smakosza przystalo......najchetniej te z "najwyzszej polki" ...... i gdy zobaczy przed soba taki oto talerzyk....


czuje sie w pelni usatysfakcjonowana.

..... oj chyba zaczne znow spiewac..... sloneczko nasze ... bo chyba jednak posluchalo i znow stara sie wyjrzec z za chmurki i swiecic coraz jasniej ....


a ze pokrzepilam sie "zyciodajnym napojem", ktory zaserwowal mi Slubny .....


moge spiewac jeszcze glosniej.