Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg Wazow-Vasaloppet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg Wazow-Vasaloppet. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2013

Niesamowita radosc i .......


niespozyte sily, to wyrozniajce sie cechy naszych kochanych wnusiat.
I choc "radosc" czasami daje sie z nimi dzielic .....to dorownac w "silach" juz trudniej.
Caly czas dzieje sie .... i znow dzieje sie. Konie, hokey, balet, narty i znow od nowa, bo uwielbiaja byc w ruchu, a szczegolnie na swiezym powietrzu.
Dziadostwo "ciegle jeszcze bardzo mlodzi"  w kazdym razie duchem, staraja sie byc wszedzie....... tam gdzie sie dzieje.
Wczoraj towarzyszylismy wnusietom w zmaganiach w biegach narciarskich na pieknie spreparownym torze w "naszym lesie".

Czasami i sprzet "nie nadaza" .... zaszla potrzeba "serwisu", dobrze ze dziadek-reperator byl na miejscu

i po prowizorycznej naprawie znow  na torze ....

Niestety ta prowizorka okazala sie bardziej prowizoryczna niz oczekiwano i znow przywolano reperatora
ale tym razem nie udalo sie naprawic, wiec zawiedziona ale zdeterminowana Julka pobiegla  dalej ...... na jednej narcie ..... tym razem poza torem, bo bez narty.... nawet jednej, na tor wstep wzbroniony ....
Na "tylku" tez da sie jezdzic ..... ( ten wlasnie styl peferuje babcia)

a za chwilke znow  na nartach ...... bo tak trenuja przyszle "mistrzynie" biegow narcirskich.....
np Biegu Wazow, ktory nota bene wlasnie teraz, jak co roku, odbywa sie w Dalarna.
Wczoraj rozegrana byla konkurecja damska -  "tjejvasan". ktora wygrala "duma mojego raju" Susanne Nyström. Serdeczne gratulacje Susanne!!!

Myslicie, ze radosci wystarczylo? oj nie ..... bo wieczorkiem bylo wyjscie z przyjaciolmi do kina i piekna  Anna Karenina, a po kinie kolacja u przyjaciol do godz 01.00. No coz jak sie dzieje to sie dzieje...... dobrze, ze milo i radosnie.

niedziela, 4 marca 2012

Jednym okiem.....


.... na ekran komputera a drugim na ekran telewizora. Chyba dostane oczoplasu.
Ale inaczej sie nie da. Komputer to rutynowe przegladanie.....a na ekranie telewizora rozgrywa sie "wielka batalia" , batalia o zwyciestwo w dorocznym Biegu Wazow. 
Zwyciezca zbliza sie do mety w Mora ....... tylko 3 kilomerty .....

Jakie szczescie ze naladowalismy baterie biologiczne podczas wczorajszej wyprawy "w przed siebie".

Oj moj komputer zaczyna szwankowac, zaraz sie wylaczy.....
....
To sily nadprzyrodzone kieruja moim zyciem (czyt. komputerem) bo wylaczyl sie wlasnie w najciekawszym momencie Biegu Wazow, wiec "moje dwa oka" sledzily taki oto obrazek....



..... kiedy Jörgen Brink trzeci raz z rzedu wygrywa najwiekszy i najdluzszy bieg narciarski na swiecie i to w rekordowym czasie 3:38:40. Gratulacje


W czasie gdy pisalam o Jörgenie mete w Mora przekroczyla ..... czy przejechala??? Vibeke Skofterud  zwyciezczyni w klasie kobiecej. Zwyciezyla brawurowo w rekordowym czasie 4:08:24..... i tu szczegolne gratulacje, takie babskie.

Teraz moge znow powrocic do dawnego porzadku ..... i jednym okiem patrzec na ekran telewizora, bo teraz emocje duzo mniejsze kiedy pozostali uczestnicy biegu pojawiac sie beda na mecie w Mora.

Wracajac do wczorajszej wyprawy ..... wybralismy drogi, ktore nie byly przepelnione narciarzami podazajacymi na start Bigu Wazow i wruszylismy na polnocny zachod. Chcialam sprawdzic jak daleko zawedrowala wiosenka.

Kilka kilometrow od domu w lesie lezal jeszcze snieg .... ale bylo cieplutko i pachnialo wiosna.
Wartkie potoki szemraly radosnie......


..... inne plynely leniwie.......


Podziwialam kamienne mosty .... a wlasiwie mostki.... ktore okolo 125 lat temu fascynowaly naszego Skalda Narodowego - Gustawa Frödinga, podczas jego pobytow u siostry na wakacjach w Slorud.....



Przez chwile wydawalo mi sie, ze widzialam tanczace pary ....... na rozstaju drog ..... z wiersza Frödinga
Det var dans bort i vägen ..... pochodzacego ze zbioru Gitarr och dragharmonika.


I to byly pary, nawet tanczace...... ale pary labedzi....


"Natchniona" historia, kultura i  wiosna odwiedzilam jeszcze kilka zamiennych miejsc.....




Wiosne czulo sie wszedzie......nawet na stokach narciarskich


i slyszalo..... bo jazgotu gesie nie da sie przegapic..... szczegolnie gdy sa ich setki.....a nawet tysiace



poniedziałek, 27 lutego 2012

Mora.........


..... byla celem naszej weekendowej wyprawy.


Mora to centralne miasto sasiedniego Landu czyli Dalarna.
Lezy na trasie naszych przejazdow do mojego raju i w zwiazku z tym mijamy ja kilka razy w roku.
No wlasnie mijamy, bo zawsze nam spieszno!!!
Zatrzymujemy sie tylko na kawe i siusianie..... i zaraz szybko w dalsza droge.
Niepocieszona obiecywalam sobie za kazdym wyjazdem, ze tym razem!!! zatrzymamy sie na dluzej aby odwiedzic najwiekszy rarytas turystyczny tej miejscowosci znane na calym swiecie - Muzeum Zorna.




Mijaly lata, a ja do muzeum nie dotarlam, choc bylam doslownie kilka metrow od zamknietgo wejscia.... bo albo za wczesnie, albo za pozno.
Postanowilam solennie, ze zaplanuje specjalny w tym celu wyjazd, bo w koncu to tylko okolo 200 km.
Wlasnie miniony weekand pasowal najlepiej. Trzy dni wolnego i zapowiadajaca sie piekna pogoda wrozyly  wysmienity wypoczynek.
Zapomnialam jednak zupelnie, ze w tym czasie rozpoczyna sie nastepna wielka atrakcja turystyczna tego regionu - Bieg Wazow i zwiazane z tym ograniczone mozliwosci komunikacyjno-dojazdowe i parkingowe. Ale, ze ja dusza uparta nie uchylilam sie ani na chwile przed tymi trudnosciami .... i dobrze, bo dojechalismy bez wiekszych problemow i...... o dziwo! znalezlismy parking w bardzo bliskiej odleglosci.
O Biegu Wazow pisalam juz kilka razy, wiec prosze bardzo "szperajcie" w moim blogu jesli macie na to ochote.
Pokibicowalismy chwilke narciarzom-entuzjastom, ktorzy podazali w kierunku mety po przebiegnietych 30 km - w inauguracyjnym biegu krotkim....


 i podazylismy do Muzeum........


i tu kolejna niespodzianka!!! Goscinna wystawa .... i to kto? ..... Peter Dahl!!!
Tak to jest jak sie jest ... w czepku urodzonym.


Jakie szczescie, ze w zwiazku z Biegiem Wazow godziny otwarcia muzeum zostaly przedluzone.
Moglismy wiec spokojnie wedrowac po salach wystawowych i podziwiac na zmiane obrazy A.Zorna i
P. Dahla


Wystawa P.Dahla w przewazajacej czesci poswiecona jest ilustracji dziela Szedzkiego Skalda Narodowego  - C.M. Bellmana  - "Fredmans Epistalar"  .....i jest lekka, barwna, bulreskowa.
Napewno warta obejrzenia, ale trzeba sie spieszyc bo w Mora bedzie tylko do 11 marca br.

Zwiedzanie wystaw zajelo wiecej czasu niz myslam......... i musielismy zrezygnowac z obejrzenia domu A Zorna i znajdujacych sie w nim eksponatow. Wiec znow bede miala okazje do............planowania nastepnego wyjazdu.
Spieszno nam bylo do mojej blogowej kumpelki, ktora wraz z mezem czekala na nas z obiadem.
I nie tylko!!! .......... spedzilismy razem z nimi pozostala czesc weekendu na cudownych rozmowach, spacerach na swiezym powietrzu, ogladaniu ciekawych miejsc i podziwianiu krajobrazow......




Czuje sie teraz wypoczeta, swiezutka, wiosenna jak ............. truskaweczki, ktore palaszowalismy ze smakiem.....


piątek, 25 lutego 2011

Ku wyjasnieniu......

..... dla tych, ktorzy slusznie zauwazyli, ze od dawien dawna nie napisalam nic o sporcie, choc dzialo sie nawet wiele na tym froncie.
Spoko, spoko.... nie zmienilam, jak narazie, diametralnie moich umilowan i nadal sledze to co warte jest sledzenia.
Tylko nie zawsze chce mi sie o tym pisac, bo to tak jak ze wszystkim innym w zyciu .... co rok to prorok...
wiec byloby dosc dziwnie powtarzac moje posty.
Zrobie jednak wyjatek, i to z wielka radoscia!!!
Moj wielki faworyt  dodal wczoraj bardzo duzo emocji i barw dla mojego szarego i "bezglosowego" zycia...
(juz trzy tygodnie panuje w naszym domu "cisza" - naturalnie z powodu moich dolegliwosci gardlowych)


(zdjecie "pozyczone" z NWT)


Serdeczne gratulacje Marcus.............. i prosze o wiecej!!!
Slowa uznania naleza sie rowniez Emilowi !!!
Nie udalo sie tak do konca moim zenskim faworytkom .......... ale to dopiero poczatek, wiec........(nie chce zapeszac!!!)

Mistrzostwa Swiata w Oslo zbiegly sie z inna wielka impreza narciarska - slynnymi Biegami Wazow - Vasaloppet, ktora wlasnie rozpoczyna sie w sasiednim landzie i ..... jadac do mojego raju, na kilka godzin "wymieszamy sie" z zawodnikami i kibicami tej wielkiej imprezy. Moze uda sie cyknac kilka zdjec?

I teraz najwazniejsze .... jeszcze tylko 3 dni.......... i w droge!!!

niedziela, 7 marca 2010

Bieg Wazow....

Wielkie wydarzenie w zyciu szwedow .... o godz. 8.00 ruszyl tegoroczny Bieg Wazow(Vasaloppet)

W dzisiejszym biegu startuje okolo 16 450 narciarzy, ktorym udalo sie wykupic numer startowy, bowiem listy zostaly zamkniete juz 11 listopada ubieglego roku.
Nie bede opisywala historii tego biegu, bo ta informacje wszyscy zaintersowani odnajda w internecie - poinformuje tylko, ze jest to najstarszy i najdluzszy bieg narciarski na swiecie - 90 km!!!

Aby sprostac zyczeniom wszystkich zainteresowanych - stworzono z biegiem czasu cala mase towarzyszacych biegow i imprez odbywajacych w ciagu calego tygodnia - Vasaloppsveckan : np. biegi dla kobiet, biegi dla dzieci i mlodziezy w roznych grupach wiekowych, biegi otwarte o roznej dlugosci itd, itd. Organizatorzy licza, ze w tegoroczynych imprezach  wezmie udzial okolo 50 tys. uczestnikow.
Motto biegu : Sladami przodkow po przyszle zwyciestwa!!!
A ja ? ............ siedze sobie z filizanka kawy i sledze kazdy kilometr biegu ..... w telewizji.
Milej niedzieli.