Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gesi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gesi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 kwietnia 2013

Podpatrzone i podsluchane .....


podczas dzisiejszego wiosennego spaceru .....






środa, 25 kwietnia 2012

Biznes plan......


..... od wczoraj pojawil sie w mojej glowie.
I z kazda godzina staje sie coraz bardziej klarowny.
A wszystko za sprawa moich ulubionych zurawi.
Od sobotniego popoludnia wiele godzin spedzilam na niewielkiej lesniej polanie w oczekiwaniu na pojawienie sie zurawi.
Sidzialam w ciszy i skupieniu, podgladam otaczajaca mnie przyrode i myslam tak sobie prywatnie .... o wszystkim i o niczym.
Przygladam sie "pasacym sie" zwierzetom.


Tak wiele roznych zwierzat i ptakow .... na takiej malej powierzchni, przy tym samym zlobie ..... a taka cisza i taka zgoda.
Nikt sie nie przepycha nie rozpycha, nikt nie stara sie pokazac swojej "wielkosci"


nikt nikogo nie wyzywa, nikt nikogo nie obraza, nikt na nikogo nie wrzeszczy, nie gdacze, nie kwacze ....



Nawet mnie zaakceptowaly!!!
Istna sielanka. Pomyslalam, ze my ludzie mamy wiele do nauki i ze warto wrocic do natury i z niej czerpac wzorce.
I tu zrodzil sie moj plan ......
organizacja kursow wspolzycia
Naturalnie nie o wspolzycie seksualne mi chodzi, bo z tym primitywnym instynktem radzimy sobie dosc dobrze, ale takiego ludzkiego, przyjaznego wspolzycia socjalnego.
Pomysl bardzo prosty .... przywioze uczestnikow na moja polanke, posadze na skraju lasu ......  i niech podpatruja. Skoro potrafia tak mile wspolzyc i nie walczyc o miejsce przy zlobie istoty znajdujace na nizszym poziomie intelektualnym, to czlowiek jako osoba inteligentna powinien osiagnac ta sztuke bardzo szybko ....???
I choc zadnym klientem nie pogardze, wszyscy mile widziani, to jednak w pierwszej kolejnosci na kursy przyjmowani beda politycy i wladcy tego swiata.
Jako grupe referencyjna, od ktorej zaczne moja dzialalnosc, zaprosze politykow z mojego dawnego kraju.
Jesli uda mi sie z nimi osiagnac cel kursu ........ to sukces mam murowany.



niedziela, 4 marca 2012

Jednym okiem.....


.... na ekran komputera a drugim na ekran telewizora. Chyba dostane oczoplasu.
Ale inaczej sie nie da. Komputer to rutynowe przegladanie.....a na ekranie telewizora rozgrywa sie "wielka batalia" , batalia o zwyciestwo w dorocznym Biegu Wazow. 
Zwyciezca zbliza sie do mety w Mora ....... tylko 3 kilomerty .....

Jakie szczescie ze naladowalismy baterie biologiczne podczas wczorajszej wyprawy "w przed siebie".

Oj moj komputer zaczyna szwankowac, zaraz sie wylaczy.....
....
To sily nadprzyrodzone kieruja moim zyciem (czyt. komputerem) bo wylaczyl sie wlasnie w najciekawszym momencie Biegu Wazow, wiec "moje dwa oka" sledzily taki oto obrazek....



..... kiedy Jörgen Brink trzeci raz z rzedu wygrywa najwiekszy i najdluzszy bieg narciarski na swiecie i to w rekordowym czasie 3:38:40. Gratulacje


W czasie gdy pisalam o Jörgenie mete w Mora przekroczyla ..... czy przejechala??? Vibeke Skofterud  zwyciezczyni w klasie kobiecej. Zwyciezyla brawurowo w rekordowym czasie 4:08:24..... i tu szczegolne gratulacje, takie babskie.

Teraz moge znow powrocic do dawnego porzadku ..... i jednym okiem patrzec na ekran telewizora, bo teraz emocje duzo mniejsze kiedy pozostali uczestnicy biegu pojawiac sie beda na mecie w Mora.

Wracajac do wczorajszej wyprawy ..... wybralismy drogi, ktore nie byly przepelnione narciarzami podazajacymi na start Bigu Wazow i wruszylismy na polnocny zachod. Chcialam sprawdzic jak daleko zawedrowala wiosenka.

Kilka kilometrow od domu w lesie lezal jeszcze snieg .... ale bylo cieplutko i pachnialo wiosna.
Wartkie potoki szemraly radosnie......


..... inne plynely leniwie.......


Podziwialam kamienne mosty .... a wlasiwie mostki.... ktore okolo 125 lat temu fascynowaly naszego Skalda Narodowego - Gustawa Frödinga, podczas jego pobytow u siostry na wakacjach w Slorud.....



Przez chwile wydawalo mi sie, ze widzialam tanczace pary ....... na rozstaju drog ..... z wiersza Frödinga
Det var dans bort i vägen ..... pochodzacego ze zbioru Gitarr och dragharmonika.


I to byly pary, nawet tanczace...... ale pary labedzi....


"Natchniona" historia, kultura i  wiosna odwiedzilam jeszcze kilka zamiennych miejsc.....




Wiosne czulo sie wszedzie......nawet na stokach narciarskich


i slyszalo..... bo jazgotu gesie nie da sie przegapic..... szczegolnie gdy sa ich setki.....a nawet tysiace