Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kaczki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2013

I znow napadly mnie ciagoty .....


ale tym razem do slonca i do lata.
Od kilku dni spogladam na niebo i na prognozy w nadzieji, ze moze wlasnie dzisiaj, moze wlasnie teraz, choc na chwilke zaswieci sloneczko.
I gdy dzisiaj okolo poludnia pokazal sie jeden jedyny, wymeczony promyczek polecialam na ..... plaze!!!





Zareczam, ze zbyt dlugo nie dalo sie wysiedziec, bo rece kostnialy, palce i nos sinialy, a zeby zgrzytaly jak kastaniety.
Zacknilo mi sie do lata, do pikniku na plazy do rybek ...... udalam sie wiec do "rybaka" gdzie zakupilam swieze krewetki na dzisiejsza kolacje .......
 Jadlam, popijalam i znow jadlam i im wiecej jadlam ..... tym wiecej przybywalo na talerzu ......

środa, 25 kwietnia 2012

Biznes plan......


..... od wczoraj pojawil sie w mojej glowie.
I z kazda godzina staje sie coraz bardziej klarowny.
A wszystko za sprawa moich ulubionych zurawi.
Od sobotniego popoludnia wiele godzin spedzilam na niewielkiej lesniej polanie w oczekiwaniu na pojawienie sie zurawi.
Sidzialam w ciszy i skupieniu, podgladam otaczajaca mnie przyrode i myslam tak sobie prywatnie .... o wszystkim i o niczym.
Przygladam sie "pasacym sie" zwierzetom.


Tak wiele roznych zwierzat i ptakow .... na takiej malej powierzchni, przy tym samym zlobie ..... a taka cisza i taka zgoda.
Nikt sie nie przepycha nie rozpycha, nikt nie stara sie pokazac swojej "wielkosci"


nikt nikogo nie wyzywa, nikt nikogo nie obraza, nikt na nikogo nie wrzeszczy, nie gdacze, nie kwacze ....



Nawet mnie zaakceptowaly!!!
Istna sielanka. Pomyslalam, ze my ludzie mamy wiele do nauki i ze warto wrocic do natury i z niej czerpac wzorce.
I tu zrodzil sie moj plan ......
organizacja kursow wspolzycia
Naturalnie nie o wspolzycie seksualne mi chodzi, bo z tym primitywnym instynktem radzimy sobie dosc dobrze, ale takiego ludzkiego, przyjaznego wspolzycia socjalnego.
Pomysl bardzo prosty .... przywioze uczestnikow na moja polanke, posadze na skraju lasu ......  i niech podpatruja. Skoro potrafia tak mile wspolzyc i nie walczyc o miejsce przy zlobie istoty znajdujace na nizszym poziomie intelektualnym, to czlowiek jako osoba inteligentna powinien osiagnac ta sztuke bardzo szybko ....???
I choc zadnym klientem nie pogardze, wszyscy mile widziani, to jednak w pierwszej kolejnosci na kursy przyjmowani beda politycy i wladcy tego swiata.
Jako grupe referencyjna, od ktorej zaczne moja dzialalnosc, zaprosze politykow z mojego dawnego kraju.
Jesli uda mi sie z nimi osiagnac cel kursu ........ to sukces mam murowany.



wtorek, 6 marca 2012

Wiosna w porcie rybackim.....

Pojechalam do rybakow po ryby .... a wrocilam z dziesiatkami fotek ..... ptakow.
Czulam sie zaszczycona gdy w moja strone wyruszyl majestatycznie ... komitet powitalny......








PS: o rybach nie zapomnialam ..... byly wspaniale!

wtorek, 8 listopada 2011

Zawsze cos.....


... powiedzial diabel, kiedy zobaczyl Åmål.


To bardzo stare powiedzonko, bo podobno ukazalo sie w Åmålskiej prasie po raz pierwszy w 1846 roku, jest bardzo znane i przez pewien czas bylo sloganem, ktory mial zachecic turystow do odwiedzania tego malenkiego ale jakze ladnego miasteczka.

Dzisiejszego popoludnia z braku innych ciekawszych zajac.... wybralismy sie wlasnie tam na obiad.
Odleglosc dosc przystepna bo tylko okolo 60 km. Z Åmål pochodzila moja tesciowa, wiec laczy nas z ta miejscowoscia wiele wspomnien i sentymentow.

Åmål stal sie bardzo znany z filmu - Lukasa Moodyssona - Fucking Åmål. 
Wladze miasta, poczatkowo niezbyt zachwycone pomyslem umieszczenia akcji filmu w ich miescie, po pewnym czasie zmienily zdanie i nawet na wjezdzie do miasta ustawiono tablice z napisem : Witajcie w fucking Åmål


Tablice niestety  zniknely .... ale miasto nadal goraco zprasza turystow.

Oto kilka fotek z dzisiejszego pobytu......









.... i nawet udalo sie nam "zalapac" na balet : "Kacze jezioro"




środa, 3 sierpnia 2011

Nowi sasiedzi.................

Kiedy tydzien temu przybylismy do mojego raju;) sasiedzi, ktorzy przyszli nas powitac zlozyli nam relacje, z wydarzen z ostatnich 4 tygodni, tzn od czasu kiedy pojechalismy do domu po ostatnim malym urlopie, poczas ktorego podziwialismy slonce swiecace cala dobe.
Oprocz wczesniej podanej informacji o braku moroszki, z wielka egzaltacja opowiadali o naszych nowych sasiadach, ktorzy osiedli sie na naszej bezludnej wyspie.
Wedlug ich relacji jest to prawdziwa szczesliwa rodzinka: rodzice z dwojka dzieci.
Bylam bardzo ciekawa, co to za rodzinka i jak czuja sie na naszej wyspie, ktora do tej pory traktowalismy jako idealne miejsce na wieczorne spacery, rozmyslenia i medytacje.
A jak bedzie teraz? ..... czy nadal bede mogla swobodnie poruszac sie po wyspie , robic zdjecia, ogladac piekne zachody slonca.
Podgladalam z tarasu, ale sasiedzi sa jacys bardzo plochliwi, niesocjalni.......... i ukrywali sie przez caly tydzien bardzo dokladnie. Moze nie czuli sie zbyt komfortowo z nasza obecnoscia?
W czasie moich "podgladan" mialam okazje zobaczyc piekna kacza rodzinke. Dzielna mama wyprowadzila swoje 9 pisklat na wieczorne "plywanie".


Ale sasiadow ............ nie bylo widac.
I nagle dzisiejszego wieczoru pokazali sie. Niestety nie widac bylo drugiego dziecka. Najprawdopodobniej stracili swoje jedno dziecko w jakiejs tragicznej historii. Moze dlatego nie pokazywali sie dla reszty swiata.

Ucieszylam sie bardzo, ze wreszcie moglam sie z nimi zapoznac.............................


 ..... bo bardzo lubie zurawie, szczegolnie kiedy sa tak blisko mnie......... na wyciagniecie obiektywu.
Nie bede sie "im narzucac" ..... niech zyja sobie szczesliwie i w spokoju.

......... a zachody slonca bede ogladac ..... z lezacego w poblizu polwyspu.

środa, 9 lutego 2011

Z poprzedniego tygodnia.....

..... chociaz mogly byc zrobione nawet i dzisiaj - bo pogoda taka sama. Od kilku dni mamy piekne slonce, ktore cieszy co niektorych........... ale i smuci innych - szczegolnie milosnikow slizgawek na swiezym powietrzu.
Tylko prawdziwi zapalency daja sie namowic na jazde ..........
"na sorbecie"  




bo nietety trudno nazwac to.......... lodem.

"Sorbet" upodobaly sobie rowniez kaczuchy, ktore nieustraszone stoja przed sklepem wsrod spieszacych sie na zakupy ludzi .....i domagaja sie zarcia



czwartek, 13 stycznia 2011

Kaczki.......dziwaczki....




... byc moze to te od Talibry .... przeszly przez most  .... i wybraly sie za morze ?