Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycje swiateczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycje swiateczne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Jeszcze, jeszcze chwilka .....


i mam nadzieje, ze wkrotce wszystko powroci do normalnosci .... ale nowej, bo w nowym mieszkaniu.
Pozostalo juz tylko kilkanascie dni do przekazania domu nowym wlascicielom, ale sprzatania na "kilkadziesiat"
Musze zmobilizowac wszystkie mozliwe sily u mnie samej i wsrod znajomych i przyspieszyc odrobine tempo.

Po swietowaniu, dosc hucznym Midsommar czyli Nocy Swietojanskiej odrobinke "skapicnialam" i potrzebuje "odnowy biologicznej".
Moge jednak stwierdzic, ze swietowanie w gronie nowych sasiadow bylo bardzo mile i wrozace dobre stosunki towarzyskie na przyszlosc.

Byla wodka, byly sledzie i ..... naturalnie wszystkie inne ingrydensje tego wielkiego "Swieta Narodowego" w Szwecji .....





czwartek, 29 października 2015

Od mocy nieczystych i zla wszelakiego .....


racz mnie chronic  ...... dynio!!!



..... a wlasciwie dwie, ktore tak na wszelki wypadunek ustawilam na ganku i na stole w jadalni.

Zabrzmialo to jak bluznierstwo, ale ja zupelnie serio i z wielka powaga.

Mocy nieczystych;-)) .... to ja sie tak strasznie nie obawiam, bo "przekupic" je mozna slodkosciami, ktore specjalnie z okazji Halloweenu zakupilam, ku uciesze milych czarownic, duchow, kosciotrupow i innych upiorow, ktore pukaja do moich drzwi od wielu juz lat.
Uwazam, ze swietowanie Halloween ani przez moment nie uwlacza powadze i czci naszych najblizszych, ktorzy opuscili nasz ziemski padol.
Groby, ktore znajduja sie w ramach mozliwosci ich owiedzania, pielegnujemy i odwiedzamy systematycznie przez caly rok, a nie tylko z okazji Swieta Zmarlych.

Jesli chodzi o zlo, to ogarnia mnie przerazenie ..... bo zlo ostatnimi czasy panoszy sie wszedzie.
Nawet tam gdzie jego byc nie powinno i zupelnie sie jego nie spodziewamy. Rowniez wsrod tych najblizszych, tych ktorzy jeszcze wczoraj stali dzielnie obok nas i glosno, z usmiechem na twarzy (falszywym) .... wspierali nasze poczynania.
Popatrzcie tylko na to, co dzieje wsrod elity politycznej po wyborach.
I to bez znaczenia czy to ..... po lewej, srodkowej czy tej zwycieskiej prawej stronie ..... az wlos mi sie jezy na glowie.
Tylko czy na to  ..... wstretne zlo ..... wystarczy ustawic dynie ???

piątek, 12 grudnia 2014

Przerazilam sie ogromniascie ......


kiedy sie zorientowalam, ze od  stycznia 2010 roku oszukiwalam moich czytelnikow .....
i robilam to calkiem niezamierzenie!!!
W poscie pod tytulem "sledzik po szwedzku" opisalam tradycje nie sledzi, a ..... semli.
Post ten jest jednym z najczesciej czytanych i bije rekordy odslon.
Zapewne ludziska otwieraja go w nadzieji, ze znajda tam przepis na ...... zdaniem czesci moich Rodakow .... ohydne (dla mnie jednak przepyszne) marynowane slodkie sledzie;-))

Aby naprawic "krzywdy" wyrzadzone moim Drogim Czytelnikom postaram sie "odpokutowac" moja bardzo wielka wine i podam przepis na przyrzadzanie sledzika po szwedzku.

I czynie to juz teraz, aby ten kto chetny i ciekawy zdazyl przygotowac te szwedzkie specjaly na Wigilijny Stol.

Tylko, teraz zaistnial problem ..... jaki przepis podac???
Bo przepisow od groma!!!!  i choc potrawa tradycyjna i stara jak swiat, to kazdego roku zasypywani jestesmy coraz to nowszymi jej wersjami ...



Musze nadmienic, ze kiedy w miniony poniedzialek wraz z moimi kolegownami konsumowalsmy w restauracji tradycyjny szwedzki Julbord  (Bozonarodzeniowy Stol), to podawno 20 sloikow z przeroznymi wersjami.

Bedzie wiec wersja "podstawowa" ..... a potem niech kazdy probuje jak chce, wymieniajac cebule, pore i marchewke, dodajac np skorki z pomaranczy czy cytryny, kumkwat, roznorodne gatunki pieprzu, papryczki chili, chrzan, borowki, jagody ...... itp itd.

Wersja podstawowa nadaje sie jednak najlepiej jako "naturalne" i jako podstawa do "mieszanek kremowych" czyli tych z sosem na bazie kwasnej smietany i majonezu. I tu znowu tylko fantazja a wlasciwie jej brak moze ograniczyc mozliwosci.

Przepis jest bardzo prosty i latwy do zpamietania. Wystarczy pomyslec o walcu, ale nie tym "hiszpanskiem" z poprzedniego posta, bo wtedy za jakosc nie gwaranutuje, ale tego dystyngowanego angielskiego.
Leciutko na paluszkach tanczymy w takcie ..... 1 - 2 - 3,  1 - 2- 3  i gotujemy zalewe octowa z ......
1 czesci  (np 1 dl) octu 12% (jesli masz 10% dodaj troszke wiecej)
2 czesci   ( 2 dl) cukru
3 czesci   ( 3 dl ) wody
dodajac  1-2 liscie laurowe i ca 10 ziarenek pieprzu ziolowego.

Zalewe zostawiamy do ostygniecia. W miedzyczasie wkladamy do sloika:
okolo 500 g  wymoczonych i pokrojonych w dzwonka filetow sledziowych, 
przekladamy:
1 pokrojona w plasterki czerwona celbula,
pokrojona w plasterki pora (okolo 5 cm)
1 rowniez pokrojona w plasterki marchewka.

Zalewamy przestudzona zalewa octowa i odstawiamy aby sie "przegryzlo" na co najmniej 2 doby.

Powodzenia!!! i naturalnie ...... Smacznego!!!



niedziela, 23 grudnia 2012

I coz w tym zlego .....


ze wigilijny karp jest "wynalazkiem PRL-u" ???
Czy ci panowie, ktorzy w telewizji tak negatywnie wypowiadaja sie o tradycyjnym karpiu, maja inna tradycje? ..... moze to wlasnie ich tradycja, aby co roku przed wigilia "ponizac" naszego polskiego karpia???

Ja tak jak kazdego roku bede jadla karpia .....
W tym roku mam tylko jednego karpia, ktory zreszta jest bardziej karpiowaty niz te wczesniejsze, ktore wielkoscia przypominaly prosiaki, ale jest ....... dla tradycji. Informuje rowniez, ze kosztuje 50 zlotych za kilogram, wiec jest w tym roku tanszy od "luksusowych" lososi, ktore kiedys nie tak dawno temu w Szwecji byly tak tanie i tak frekwentnie spozywane, ze w kontraktach pracy na dworach uzywano klauzuli, ze ..... losos nie bedzie podawany na obiad czesciej niz 2 razy w tygodniu .......

A to moja tegoroczna choinka, a wlasciwie swiateczny stroik.
To taka moja nowa "co drugi rok" tradycja, kiedy dzieciaki wyjezdzaja na swieta do Polski, a "Dziad i Baba" zostaja sami na wlosciach .........
Na nastepny rok bedzie znow taaaaaaka wielka , do samego sufitu szlachetna jodla ...... albo???

wtorek, 22 listopada 2011

Dbajmy o tradycje......

Nadchodza Swieta, ktore kazdy z nas laczy z bardzo silnymi tradycjami. Tradycjami wyniesionymi z domu rodzinnego, czesto pielegnowane z pokolenia na pokolenie.
Jednak w zaleznosci od tego gdzie rzucil na los ..... przyjmujemy nowe tradycje, laczymy stare i nowe, lub wytwarzamy nasze wlasne tradycje.
W Gävle w polnocnej Szwecji od 1966 istnieje tradycja ustawiania w pierwsza niedziele Adwentu slomianego kozla  - najstarszego symbolu  Bozonarodzeniowego w Szwecji
Gigantyczny koziol: wysoki na 13 metrow, 7 metrow dlugi i wazacy az 3 tony stal sie bardzo szybko atrakcja miasta, i nie tylko..............


W ubieglym roku internauci az z 140 krajow poprzez webbkamery sledzili losy nieszczesnego koziolka. Firmy bokmacherskie na calym swiecie przescigaly sie w zakladach.
A wszystko dlatego, ze wokol tradycji koziolka zrodzila sie nowa tradycja ...... palenia koziolka.

Naukowcy, wynalazcy przescigaja sie w wynajdywaniu sposobow imprengnacji, zabezpieczenia koziolka przed spaleniem. Ochroniarze w dzien i noc pilnuja ......a jednak!
Pozostawalo zawsze pytanie ..... jak dlugo koziolek postoi?

W tym roku postanowiono pokryc kozla lodem....................


ale..... czy to ta sama tradycja, czy rodzi sie juz nowa? Bo koziol niby koziol ale nie ten sam.  Nie slomiany a lodowy .............. a przeciez figury lodowe ustawiane sa zgodnie z tradycja w innym norrlandzkim miescie .... Lulei!!!

sobota, 19 listopada 2011

Pssssyt!!! - prosze nie przeszkadzac........


...........zbliza sie bardzo pracowity dla nas okres i musimy sie porzadnie wyspac......




.... uslyszalam, gdy chcialam im pstryknac kilka fotek.....

niedziela, 17 kwietnia 2011

Niedziela Palmowa......

.... i piekna - prawie letnia pogoda zachecaly do przebywaniu w ogrodzie i dekorowaniu otoczenia na zblizajace sie Swieta Wielkanocne.

Zgodnie ze szwedzka tradycja zdobimy kolorowymi piorkami .....no i ostatnimi laty, naturalnie jajkami....




a na takie wielkie drzewo (Corylus avellana "Contorta") potrzeba ich dosc dyzo!!!!
...... to chyba dlatego kogut Gunnar i kura Inga-Lill sa jakos dziwnie "nieopierzone".......wrecz oskubane!!!
Naturalnie przepraszam wszystkich "imiennikow" .... ale to nie ja..... to artysta-ceramik, mam nadzieje ze z sympatii, nazwala tak swoje dziela.


a to ponizej - na powitanie gosci i.............. wszystkich Gunnarow i Ing-Lill !


wtorek, 7 grudnia 2010

Czy to ja................


Kiedy kilka dni temu zobaczylam taka notatke w internetowym wydaniu mojej  gazety nagle sie przerazilam .......

Åsna vilse i trafiken

Värmland 02 dec 09:32
Tre lösgående hästar och en åsna har strax före klockan nio på torsdagsmorgonen setts irra omkring i trafiken.
Djuren befann sig vid Mariehov utmed länsväg 702 väster om Karlstad, uppger Värmlandspolisen. 

.... trzy "bezpanskie" konie i jeden osiol zablakane biegaly ... "zaklocajac ruch drogowy".
Zwierzeta znajdowaly sie na zachod od Karlstadu - czyli niedaleko od naszego domu,
tak poinformowala värmlandzka komenda policji.

Konie ..... to normalka, bo stadnin wokol duzo i zdarza sie od czasu do czasu, ze koniki poczuja potrzebe swobodnego zycia na poloninach i poprostu uciekaja. Ale osiol?  Jedyny "osiol", ktorego od czasu do czasu udaje mi sie zobaczyc to ten .......... w lusterku.
Czyzby to ja?
Uszczypnelam sie w tylek ............. zabolalo!
Spojrzalam do lusterka - jestem - co prawda bez zarostu i bez wielkich uszu - ale to ja - a uporu i tak nie widac na zewnatrz.
Bo to wlasnie przez ten upor upodobnilam sie ostatnio do osla .... a wszystko to wina......... kozla.
Postanowilam w tym roku wrocic do dawnych zwyczajow obchodzenia swieta Bozego Narodzenia i wykorzystac dawne symbole. 
Uparlam sie ze chce miec Kozla, nie zadnego koziolka ze slomy czy drewna, bo te juz sie wysluzyly, ale takiego "prawdziwego" z galazek swierkowych i ma stac wg tradycji w ogrodzie. 
Wiercilam "dziure w brzuchu" mojemu slubnemu ... az wreszcie zrobil mi szkielecik :


..... pozostalo tylko "ubrac" ten szkielecik i wystawic w ogrodzie.
Natura nie byla mi przyjazna, bo zrobila sie prawdziwa zima ( minus 19 stopni) i nikomu nie chcialo sie wybrac do lasu po galazki.
Ale ......tu wyszlo moje podobienstwo ze wspomnianym wyzej oslem,  i ze :

Jak sie upre, jak sie upre, kazdy wie.
Nie przeonaczy, nie przeonaczy nijak mnie
Prezes, soltys.... sekretarz.
Prasa, radio.....kobita (czyt. chlop).
Jak sie upre, to ............tak!!!


I chlop, chcac nie chcac, kapote nalozyl, wzial sekator, worki .... i do lasu po galazki pojechal.
Dobry ten moj chlop ???? i na dodatek przywiozl tego naprawde dosc duzo, ze nawet wystarczylo za jednym podejsciem!!!

A oto rezultat ......






Koziolek to najstarszy symbol Bozego Narodzenia w Szwecji siegajacy czasu Asow. Wedlug mitologii nordyckiej bog Tor jezdzil powozem ciagnietym przez dwa kozly Tanngnjostr i Tanngrisnir. Podczas uczt zdarzalo sie pod stolem suto zastawionym rarytasami ustawiano kozla.
(Moze to na niego zganiano zapachy....... po przejedzeniu?stad tez pojecie kozla ofiarnego?)
W XVIII - XIX wieku to wlasnie Koziol  rozdawal upominki swiateczne........wiec licze, ze "wynagrodzi" moj upor i  determinacje i.................przyniesie mi cala moc prezentow.

niedziela, 28 listopada 2010

Czy............ dawniej bylo lepiej..............

Pytanie "stare jak swiat" i jak zwykle pozostajace bez jednoznacznej odpowiedzi.
Warte jednak ....... aby od czasu do czasu go zadac. Rozmyslalam nad tym pytaniem wczoraj wieczorkiem i kontynuowalam rozmyslania dzisiejszego poranka.  Jedyna madra mysl albo jak ktos woli odpowiedz przyszla mi do glowy, ze w kazdym razie........ dawniej bylo inaczej.
Kiedy przeprowadzilam sie do Szwecji bylam bardzo ciekawa wszystkich obyczajow, tradycji, sposob obchodzenia wszelkich swiat.
Szczegolnie tych, ktore byly mi nieznane, jak np. rozpoczynajacy sie dzisiaj Adwent.

Byl to bardzo uroczysty dzien dla wszystkich, a szczegolnie dzieciakow. Wszedzie pachnialo glöggiem (grzancem), piernikami i szafranowymi buleczkami. Z glosnikow rozbrzmiewala Bozo-Narodzeniowa muzyka.
Po raz pierwszy zapalano adwentowe choinki. W wielkim napieciu odslaniano, w wielkiej tajemnicy udekorowane, wystawy sklepowe. Odbywaly sie konkursy na najladniejsze i najciekawsze "okno wystawowe". Wszedzie byly tlumy usmiechnietych, radosnych ludzi.
Byl to dzien, na ktory sie czekalo!!!

............. a jak jest teraz ?
Choinki migoca swiatelkami juz od 3-4 tygodni, swiateczna muzyka zamiast radowac - denerwuje, swiateczne wystawy juz sie "opatrzyly", a organizowane przez "ostatnich entuzjastow" bazary swiateczne z kazdym rokiem maja coraz mniej "odwiedzajacych".
Wybralismy sie wczoraj na taki wlasnie doroczny jarmark adwentowy ........... i byc moze dosc niska temperatura byla przyczyna, ale to co mnie uderzylo............ to niewielka ilosc ludzi w prownaniu z poprzednimi latami



okrazony zwykle przez smakoszy marcepanu "producent prosiakow" w ciszy i skupieniu w niesamowitym tempie produkowal swinki i ukladal  je "pietrowo"


 ...wystepy wspanialego choru kameralnego nie przyciagnely zbyt wielkich tlumow melomanow


......... a szkoda.

Po jarmarku wpadlismy na chwile do galerii handlowej ............. a tam tlumy ludziskow, parkingi zapchane, wszedzie scisk, pisk i tlok.

Moze to tak teraz obchodzic bedziemy nasze wielkie swieta ?
W takim razie nasuwa mi sie pytanie .........czy zauwazymy jakas roznice miedzy swietem .... a codziennoscia?