Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycyjne przysmaki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tradycyjne przysmaki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Jeszcze, jeszcze chwilka .....


i mam nadzieje, ze wkrotce wszystko powroci do normalnosci .... ale nowej, bo w nowym mieszkaniu.
Pozostalo juz tylko kilkanascie dni do przekazania domu nowym wlascicielom, ale sprzatania na "kilkadziesiat"
Musze zmobilizowac wszystkie mozliwe sily u mnie samej i wsrod znajomych i przyspieszyc odrobine tempo.

Po swietowaniu, dosc hucznym Midsommar czyli Nocy Swietojanskiej odrobinke "skapicnialam" i potrzebuje "odnowy biologicznej".
Moge jednak stwierdzic, ze swietowanie w gronie nowych sasiadow bylo bardzo mile i wrozace dobre stosunki towarzyskie na przyszlosc.

Byla wodka, byly sledzie i ..... naturalnie wszystkie inne ingrydensje tego wielkiego "Swieta Narodowego" w Szwecji .....





piątek, 12 grudnia 2014

Przerazilam sie ogromniascie ......


kiedy sie zorientowalam, ze od  stycznia 2010 roku oszukiwalam moich czytelnikow .....
i robilam to calkiem niezamierzenie!!!
W poscie pod tytulem "sledzik po szwedzku" opisalam tradycje nie sledzi, a ..... semli.
Post ten jest jednym z najczesciej czytanych i bije rekordy odslon.
Zapewne ludziska otwieraja go w nadzieji, ze znajda tam przepis na ...... zdaniem czesci moich Rodakow .... ohydne (dla mnie jednak przepyszne) marynowane slodkie sledzie;-))

Aby naprawic "krzywdy" wyrzadzone moim Drogim Czytelnikom postaram sie "odpokutowac" moja bardzo wielka wine i podam przepis na przyrzadzanie sledzika po szwedzku.

I czynie to juz teraz, aby ten kto chetny i ciekawy zdazyl przygotowac te szwedzkie specjaly na Wigilijny Stol.

Tylko, teraz zaistnial problem ..... jaki przepis podac???
Bo przepisow od groma!!!!  i choc potrawa tradycyjna i stara jak swiat, to kazdego roku zasypywani jestesmy coraz to nowszymi jej wersjami ...



Musze nadmienic, ze kiedy w miniony poniedzialek wraz z moimi kolegownami konsumowalsmy w restauracji tradycyjny szwedzki Julbord  (Bozonarodzeniowy Stol), to podawno 20 sloikow z przeroznymi wersjami.

Bedzie wiec wersja "podstawowa" ..... a potem niech kazdy probuje jak chce, wymieniajac cebule, pore i marchewke, dodajac np skorki z pomaranczy czy cytryny, kumkwat, roznorodne gatunki pieprzu, papryczki chili, chrzan, borowki, jagody ...... itp itd.

Wersja podstawowa nadaje sie jednak najlepiej jako "naturalne" i jako podstawa do "mieszanek kremowych" czyli tych z sosem na bazie kwasnej smietany i majonezu. I tu znowu tylko fantazja a wlasciwie jej brak moze ograniczyc mozliwosci.

Przepis jest bardzo prosty i latwy do zpamietania. Wystarczy pomyslec o walcu, ale nie tym "hiszpanskiem" z poprzedniego posta, bo wtedy za jakosc nie gwaranutuje, ale tego dystyngowanego angielskiego.
Leciutko na paluszkach tanczymy w takcie ..... 1 - 2 - 3,  1 - 2- 3  i gotujemy zalewe octowa z ......
1 czesci  (np 1 dl) octu 12% (jesli masz 10% dodaj troszke wiecej)
2 czesci   ( 2 dl) cukru
3 czesci   ( 3 dl ) wody
dodajac  1-2 liscie laurowe i ca 10 ziarenek pieprzu ziolowego.

Zalewe zostawiamy do ostygniecia. W miedzyczasie wkladamy do sloika:
okolo 500 g  wymoczonych i pokrojonych w dzwonka filetow sledziowych, 
przekladamy:
1 pokrojona w plasterki czerwona celbula,
pokrojona w plasterki pora (okolo 5 cm)
1 rowniez pokrojona w plasterki marchewka.

Zalewamy przestudzona zalewa octowa i odstawiamy aby sie "przegryzlo" na co najmniej 2 doby.

Powodzenia!!! i naturalnie ...... Smacznego!!!



czwartek, 22 grudnia 2011

Z szacunkiem....... do karpia


.... i do przeszlosci.
Dla mnie, i uwazam, ze dla wielu, wielu osob, karp jest jednym z najwazniejszych symboli Wigilijnych.
Dlatego tez oburzylam sie odrobinke na ekspertow kulinarnych, ktorzy uwazaja karpia za symbol PRL-u i wprost ze wstretem wypowiadaja swoje opinie.

W moim rodzie, z dziada pradziada, obok mietusow, sumow, linow i sandaczy, przyrzadzano karpia tradycyjnie w kilku odslonach: w galarecie, po zydowsku, po krolewsku, po staropolsku, po kasztelansku, po...., po......
i nigdy nikomu w tamtych czasach ani pozniej, nie przyszlo do glowy aby upolitycznic rybe.
Na "obczyznie" karp nabral dla mnie jeszcze wiekszej wartosci i stal sie nawet obiektem marzen. W "zachodnim dobrobycie" bylo wszystko z czego moglam przygotowac moje tradycyjne swieta za wyjatkiem maku .... i  karpia. Mak dalo sie poprzez zyczliwych podroznikow zdobyc, a karpia nie. Pierwsza moja Wigilia w Szwecji byla najsmutniejsza wigilia w moim zyciu. Nostalgia, brak kochanych bliskich przy Wigilijnym stole ..... i na dodatek bez karpia. Przyrzeklam sobie, ze nigdy wiecej na moim stole nie moze zabraknac tradycyjnych dan z karpia.
Odszukalam sklepy, ktore na specjalne zamowienie sprowadzaly karpie z Niemiec. Od trzydziestu lat pielegnuje ta tradycje.

Dzisiaj wlasnie odebralam zamowione karpie. Patrze na nie, serce i dusza sie raduje....

.... choc gabarytami przypominaja bardziej prosiaki niz ryby.... ale sa!!!

Za chwilke, juz oczyszczone pojada do mojej synowej, ktora jest mistrzynia w przygotowywaniu karpia.
Choc niewiele pamieta z czasow PRL-u to jednak nikt nie dorownuje jej w kunszcie przyrzadzenia ( nawet i ja!!!) takigo typowego PRL-owskiego karpia w galarecie, takiego ktorego lubie najbardziej.

Kilka lusek juz wymylam i wlozylam do portfela;)

I znow tradycji stanie sie zadosc....

czwartek, 8 grudnia 2011

Swieta uratowane.....


...... tradycje tez!!!
Bedzie kutia i beda makowce.
I kiedy juz zwatpilam ..... pomocna dlon przekazala dzisiejszego wieczoru najwazniejszy skladnik tych swiatecznych rarytasow.......


Serdeczne dzieki!!!