skoro ma sie takich przyjaciol, ktorzy nie tylko dbaja o zapewnienie mi wrazen telewizyjno-rozrywkowo-ksztalceniowych ale rozniez ...... wrazen "podniebiennie-zoladkowych"
szczesliwym ... jak ta "rapucha" ..... ktora podarowaly mi moje kochane wnusieta i synowa;))
Z tej to tez okazji "uszszesliwilam sie" moimi ulubionymi pralinkami. Nie myslcie, ze zjadlam wszystkie sama, o nie ...... jedna!!! dostal Slubny, zeby mu nie bylo przykro, bo on tez je lubi.
PS. Dzieki Peter, a makowcami podziele sie ..... jak tradycja nakazuje.


