Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choinka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Trzecia niedziela Adwentu ......
juz przeminela ...
i do Swiat zostal juz tylko tydzien, a u mnie spokoj, cisza i calkowity brak stresu:-))
Dzieciaki zgodnie z tradycja spedzaja co drugi rok Bozo-Narodzeniowy czas u tej "drugiej czesci rodu", czyli u rodzicow synowej, wiec Dziadostwo zostaje samo na dwoch gospodarstwach.
Do pilnowania mamy psa, kota, dwa chomiki i cala mase rybek, wiec tak naprawde nie mozemy narzekac, ze zostajemy sami;-)).
W Wigilijna Noc okaze sie czy te zwierzaki stana na wysokosci zadania i przemowia do nas "ludzkim glosem" i ..... wzniosa z nami toast za pomyslne swieta i zblizajacy sie nowy rok.
A do tego czasu rozkoszuje sie spokojem, moimi adwentowymi amarylisami ....
i nowoustrojona "choinka" .....
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Tradycji zadosc .....
dzisiaj nie uczynie!!!
Wedlug szwedzkich zwyczajow to wlasnie dzisiaj jest ten dzien ..... Tjugondedag Knut (dwudziety dzien od wigilji i imieniny swoje obchodzi Knut) gdy jak Szwecja dluuuuuuuuuuuga i szeroka powinno sie zakonczyc Bozonarodzeniowe swietowanie.
Ja, "baba pod prad" protestuje i ..... mojej chujaneczki dzisiaj nie wyrzuce.
Po pierwsze ...... poprostu mi sie nie chce;-))
..... po drugie, niech swoje odstoi, bo tania nie byla
i po trzecie ....... nadal jest ladna
i wcale, a wcale sie nie sypie.
piątek, 20 grudnia 2013
Wszystko zgodnie z tradycja ......
makowce upieczone i "sprobowane" ......
keksy tez .....
kwiaty swiateczne czekaja teraz na "rozkwitniecie" ....
jemiola wisi .....
choinka juz blyszczy .....
Karpie zamowione, sledzie i inne ryby tez.
Barek dopelniony.
Barek dopelniony.
Mikolaj ..... w drodze!
Teraz pozostalo tylko czekanie na "pierwsza gwiazdke" !!!
I wszystko byloby cudownie, gdyby nie konsekwencje "swiatecznego zblizenia". Zreszta tez .... zgodnie z tradycja;-((
Piekna dziewczyna z poludniowym temperamentem "dowalila sie" do mojego "partnera zyciowego" ....
za ktorego "sterami", na szczescie!!! siedzial Slubny.
Teraz mam nie tylko "rabniety" samochod, ale i cala sprawa jest "rabnieta".
Dziewczyna co prawda mieszka niedaleko mnie, ale samochod na wloskiej rejestracji, a ubezpieczenie w wiedenskiej firmie. Moja spolka ubezpieczeniowa juz mnie poinformowala, ze uregulowanie szkody moze potrwac, bo niestety wszystkie takie sprawy "zagramaniczne" sa bardziej skomplikowane niz te nasze krajowe.
A wydawalo sie ze ............ Unia rozwiazuje wszyskie zyciowe problemy;-))
Przestrzegam wiec ..... jak juz macie sie "stuknac" to trzeba wiedziec z kim!!!
niedziela, 23 grudnia 2012
I coz w tym zlego .....
ze wigilijny karp jest "wynalazkiem PRL-u" ???
Czy ci panowie, ktorzy w telewizji tak negatywnie wypowiadaja sie o tradycyjnym karpiu, maja inna tradycje? ..... moze to wlasnie ich tradycja, aby co roku przed wigilia "ponizac" naszego polskiego karpia???
Ja tak jak kazdego roku bede jadla karpia .....
W tym roku mam tylko jednego karpia, ktory zreszta jest bardziej karpiowaty niz te wczesniejsze, ktore wielkoscia przypominaly prosiaki, ale jest ....... dla tradycji. Informuje rowniez, ze kosztuje 50 zlotych za kilogram, wiec jest w tym roku tanszy od "luksusowych" lososi, ktore kiedys nie tak dawno temu w Szwecji byly tak tanie i tak frekwentnie spozywane, ze w kontraktach pracy na dworach uzywano klauzuli, ze ..... losos nie bedzie podawany na obiad czesciej niz 2 razy w tygodniu .......
A to moja tegoroczna choinka, a wlasciwie swiateczny stroik.
To taka moja nowa "co drugi rok" tradycja, kiedy dzieciaki wyjezdzaja na swieta do Polski, a "Dziad i Baba" zostaja sami na wlosciach .........
Na nastepny rok bedzie znow taaaaaaka wielka , do samego sufitu szlachetna jodla ...... albo???
sobota, 14 stycznia 2012
Zgodnie ze szwedzka tradycja....
...w dwudziesty dzien Wigilii, kiedy Knut obchodzi swoje imieniny
jest to ostatni dzien dla naszej jedliny...
Moja "jedlina" zrobila sie jakas smutna, opadnieta .......... ale na szczescie zachowala prawie wszystkie swoje szpilki, wiec wystarczy male odkurzanko i gotowe!
Ozdobki popakowane.......i bede czekac caly rok .... aby znow cieszyc swoim widokiem....
Zadnych smakolykow do spalaszownia nie bylo na mojej choince, ale poniewaz idziemy na proszony obiad .... wiem, ze napewno nie zabraknie ich na dzisiejszym stole..... muuuuums.
środa, 21 grudnia 2011
Wczesnie... jak nigdy wczesniej....
zapanowal prawdziwy swiateczny nastroj w naszym domu.
Choinka, ktora tradycyjnie bywala "wprowadzana" na salony w przedzien Wigilii juz gotowa......
Nawet Mikolaj wystraszyl sie, ze Swieta w tym roku takie dziwnie krotkie i warunki jazdy takie nie zimowe
i ulozyl upominki takze wczesniej niz to ma w zwyczaju.....
poniedziałek, 29 listopada 2010
Choinkowe misterium.........
Chyba wyznacze wielka nagrode ....dla tego, kto pomoze mi rozwiazac zagadke i znalezc odpowiedz na pytanie: kto podmienil moja choinke?
W tym roku moje kochane wnusieta beda spedzac swieta u dziadkow w Polsce. Postanowilam wiec ograniczyc troszeczke wszystkie "musze" i zamiast dorodnej, wielkiej ..... do samego sufitu choinki "zorganizowac" kilka swiatecznych stroikow, ktore zapachem a nie wielkoscia nadadza urokow Swietom.
Musze przyznac, ze nawet poczulam ulge ..... nie musialam bowiem planowac dokonania "przewrotu grudniowego", a zaplanowac tylko wspolny wyjazd w celu zakupu choinki adwentowej, ktora ma stac na zewnatrz, wiec nie musi miec wszystkich cech mojej choinki. To znaczy: nie musi to byc droga jodla czy jakas koreanka, wystarczy poprostu zwykly swierk ............. ale musi byc symetryczny, stabilny ...... i naturalnie dosc wysoki.
Podczepilismy do samochodu przyczepke i wybralismy sie w piatkowe popoludnie do centrum ogrodniczego na zakup choinki.
Plac, nie przesadze gdy powiem, ze o powierzchni 1 ha wypelniony byl po brzegi choinkami. W oddzielnych sektorach staly posegregowane choinki szlachetne: wg gatunkow i masci .......... i w oddzielnych "pospolite swierki". Tych, chyba ze wzgledu na nizsza cene, byly krocie i uszeregowane wg rozmiarow.
Rozpoczelismy poszukiwanie tej naszej - jednej jedynej. Ja rozpoczelam "od prawicy"( ta orientacja towarzyszy mi dosc czesto w roznych dziedzinach zycia) bo tam staly te najwyzsze, maz moj "od lewicy".
Przebieralismy, ogladalismy, podgladalismy sie nawzajem .... az wreszcie stanelismy na przeciw siebie, kazde z nas z choinka w rece ......... o odleglosci ......... okolo 50 m.
Kazde z nas uwazalo, ze znalazlo te idealna.
Maz zachwalal swoja i przywolywal mnie o ogladniecia z bliska jego "zdobyczy".
Pomyslalam musze wykazac troche dyplomacji, nie moge tak odrazu zdegradowac jego wyboru. Oparlam ta moja wybranke w "charakterystyczny sposob", aby pozniej szybko ja odnalezc wsrod tysiecy pozostalych i podazylam w strone meza.
Pochwalilam wybor, ale ...............ocenilam, ze jest odrobinke za mala, wiec zaprosilam do oceny "moich gustow".
Zimno i ostry wiatr zaczaly nam troche doskwierac. Maz stwierdzil, ze poniewaz choinka ma stac na zewnatrz to nie ma wiekszego znaczenia jaka wezmiemy. Ucieszona zlapalam.....ta moja - zaznaczona i podazylismy w strone "pakowalni" - gdzie choinka zostala "ubrana w ponczoszke".
Zaplacona choinke ulozylismy na przyczepce i pojechalismy do domu, no nie tak odrazu, bo na chwilke zatrzymalismy sie w centrum handlowym aby zrobic weekendowe zakupy.
Po powrocie do domu choinka zostala zamknieta w garazu w celu "rozmrozenia".
Wczaraj mezulek moj oprawil i przyozdobil choinke. W zamieci snieznej wygladala nawet bardzo uroczo, gdy mrugala do mnie swiatelkami..............
Obudzona dzisiejszego ranka pieknym sloneczkiem postanowilam uwietrznic na zdjeciu ta nasza tegoroczna choinke adwentowa. Zlapalam aparat ........... i nagle zaniemowilam ............ byc moze jest to nasza, bo stoi w naszym ogrodzie ...........ale nie moja choinka!!!
Moja byla o co najmniej 1 metr wyzsza i wiele, wiele ladniejsza!!!
............ wiec...... co stalo sie z moja choinka?
W tym roku moje kochane wnusieta beda spedzac swieta u dziadkow w Polsce. Postanowilam wiec ograniczyc troszeczke wszystkie "musze" i zamiast dorodnej, wielkiej ..... do samego sufitu choinki "zorganizowac" kilka swiatecznych stroikow, ktore zapachem a nie wielkoscia nadadza urokow Swietom.
Musze przyznac, ze nawet poczulam ulge ..... nie musialam bowiem planowac dokonania "przewrotu grudniowego", a zaplanowac tylko wspolny wyjazd w celu zakupu choinki adwentowej, ktora ma stac na zewnatrz, wiec nie musi miec wszystkich cech mojej choinki. To znaczy: nie musi to byc droga jodla czy jakas koreanka, wystarczy poprostu zwykly swierk ............. ale musi byc symetryczny, stabilny ...... i naturalnie dosc wysoki.
Podczepilismy do samochodu przyczepke i wybralismy sie w piatkowe popoludnie do centrum ogrodniczego na zakup choinki.
Plac, nie przesadze gdy powiem, ze o powierzchni 1 ha wypelniony byl po brzegi choinkami. W oddzielnych sektorach staly posegregowane choinki szlachetne: wg gatunkow i masci .......... i w oddzielnych "pospolite swierki". Tych, chyba ze wzgledu na nizsza cene, byly krocie i uszeregowane wg rozmiarow.
Rozpoczelismy poszukiwanie tej naszej - jednej jedynej. Ja rozpoczelam "od prawicy"( ta orientacja towarzyszy mi dosc czesto w roznych dziedzinach zycia) bo tam staly te najwyzsze, maz moj "od lewicy".
Przebieralismy, ogladalismy, podgladalismy sie nawzajem .... az wreszcie stanelismy na przeciw siebie, kazde z nas z choinka w rece ......... o odleglosci ......... okolo 50 m.
Kazde z nas uwazalo, ze znalazlo te idealna.
Maz zachwalal swoja i przywolywal mnie o ogladniecia z bliska jego "zdobyczy".
Pomyslalam musze wykazac troche dyplomacji, nie moge tak odrazu zdegradowac jego wyboru. Oparlam ta moja wybranke w "charakterystyczny sposob", aby pozniej szybko ja odnalezc wsrod tysiecy pozostalych i podazylam w strone meza.
Pochwalilam wybor, ale ...............ocenilam, ze jest odrobinke za mala, wiec zaprosilam do oceny "moich gustow".
Zimno i ostry wiatr zaczaly nam troche doskwierac. Maz stwierdzil, ze poniewaz choinka ma stac na zewnatrz to nie ma wiekszego znaczenia jaka wezmiemy. Ucieszona zlapalam.....ta moja - zaznaczona i podazylismy w strone "pakowalni" - gdzie choinka zostala "ubrana w ponczoszke".
Zaplacona choinke ulozylismy na przyczepce i pojechalismy do domu, no nie tak odrazu, bo na chwilke zatrzymalismy sie w centrum handlowym aby zrobic weekendowe zakupy.
Po powrocie do domu choinka zostala zamknieta w garazu w celu "rozmrozenia".
Wczaraj mezulek moj oprawil i przyozdobil choinke. W zamieci snieznej wygladala nawet bardzo uroczo, gdy mrugala do mnie swiatelkami..............
Obudzona dzisiejszego ranka pieknym sloneczkiem postanowilam uwietrznic na zdjeciu ta nasza tegoroczna choinke adwentowa. Zlapalam aparat ........... i nagle zaniemowilam ............ byc moze jest to nasza, bo stoi w naszym ogrodzie ...........ale nie moja choinka!!!
Moja byla o co najmniej 1 metr wyzsza i wiele, wiele ladniejsza!!!
............ wiec...... co stalo sie z moja choinka?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















