wtorek, 11 września 2012
poniedziałek, 10 września 2012
A tak naprawde ....
... to chyba jestem bardzo nieskomplikowana i niezbyt wymagajaca osoba.
Wystarczy kilka:
... chmurek
... kilka zwierzatek na lace
... kilka kwiatuszkow w wazonie
... kilka owocow na polmisku
a pychol mi sie smieje i czuje sie szczesliwa.
Najbardziej szczesliwa czuje sie jednak kiedy widze moje kochane dzieciaki ...
niedziela, 9 września 2012
Hej zurawie .......
tak bym chciala leciec z wami ......
ale wy lecicie w zlym kierunku!!!
Od kilku dni kazdego wczesnego wieczora nad moim domem rozlega sie przerazliwy klekot. Klucze zurawi przelatuja nad moja glowa i swoim klekotaniem mowia mi do zobaczenia za pol roku.
Jak tylko uslysze ich glos z aparatem w pelnej gotowosci wybiegam na "przyzbe" i staram sie uwietrznic kazde przelatujace "moje wesele".
Zastanawiam sie czy ktos z Was pamieta ta zabawe z dziecinstwa???
To bylo tak bardzo temu, kiedy o grach komputerowych nikomu sie jeszcze nie snilo a zabawy odbywaly sie zazwyczaj na swiezym powietrzu, mialy bardzo proste zasady i nie wymagaly wielkich nakladow finasowych;)
Tylko dlaczego zurawie leca w zlym kierunku? ..... bo leca na zachod, a nie na poludnie. Czyzby gdzies w poblizu mialy miejsce miedzyladownia?
Postanowilam to sprawdzic i pojechalam w wyznaczonym przez klucz zurawi kierunku. Myslalam ze laduja w pobliskim jeziorze ........
... a tam cicho i zupelnie pusto. Nastroj, ktory nie wiem dlaczego nazywam "japonskim" ....
Szybko do samochodu ..... i za zurawiami.
I znow cisza, zadnego nawet najmniejszego ptaszka.
Poniewaz zaczelo sie robic ciemno przerwalam ta zabawe w "zlap mnie" ...... i postanowilam poszukac pomocy u ornitologow. Moze tam znajde odpowiedz dlaczego leca w zlym kierunku?
piątek, 7 września 2012
wtorek, 4 września 2012
Milosci i milostek ciag dalszy .....
... i to tylko tak dla potwierdzenia.
Bo stali czytelnicy mojego bloga napewno juz dawno je rozszyfrowali.
A wiec nie tylko wodospady, siklawki itd, ale i: grzyby, dzikie storczyki i inne piekne kwiatki, no i naturalnie .............. zorza polarna.
Wiec wyobrazacie sobie moja radosc gdy wczoraj po otwarciu dziennej prasy papierowej i elektronicznej wszedzie witalo mnie takie oto zdjecie .............
a w towarzyszacym artykule zapewnienia, ze sezon 2012-2013 ma byc nieslychanie obfitujacy w silne zorze ze wzgledu na co 11 lat powtarzajace sie maximum sloneczne, ktore wlasnie w tym sezonie ma miejsce.
Licze dni dzielace mnie od wyjazdu do raju i przezycia na zywo, mam nadzieje ze wielokrotnie, tego pieknego zjawiska .... i podgladam z napieciem dwa blogi "o naturze" z listy blogow po prawej. Nenne i Maria sa czlonkiniami "klubu lowcow zorzy" w Arjeplog .... i szczesciary!!! zdazyly juz otworzyc sezon, poogladac kilka pieknych zorz i zrobic kilka fantastycznych zdjec.
Obawiam sie jednak o zdrowie jednej z nich, bo napisala, ze koniec ze spaniem az do kwietnia 2013.
poniedziałek, 3 września 2012
Milosc wymaga poswiecen .......
..... i to wielkich!!!
Wczoraj Slubny musial pokonac swoj najwiekszy opor i wstret, zeby towarzyszyc swojej ukochanej malzonce w realizacji jej zyciowej pasji.
I zeby "pokazac" skale poswiecenia, powiem, ze wlasnie przez ten wstret sam zrezygnowal ze swojej wielkiej pasji zyciowej ..... czyli myslistwa.
Od kilkunastu lat dreczy nasz kraj, a wlasciwie kraine plaga paskudnego robactwa ..... czyzby efekt ocieplenia globalnego???
strzyzak sarni - Lipoptena cervi
Pojawiaja sie masowo w lasach w czasie, kiedy las ma najwiecej do zaoferowania, czyli jesienia.
Laduja na czlowieku niepostrzezenie, zrzucaja skrzydla i przylepiaja sie do ciala tak mocno jak pijawiki.
Mnie jakos omijaja..... i szczescie bo wystarczy, ze ukochaly mnie komary i kleszcze, ale Slubnego albo jego zapach, wprost uwielbiaja. A on ich nienawidzi!!!
W obawie "o zycie ukochanej", bo w lasach pojawila sie tez inna plaga - "zawodowi zbieracze grzybow", czasami dosc aroganccy, slubny postanowil dotrzymac mi towarzystwa, pod warunkiem, ze od czasu do czasu bedzie szukal schronienia przed "krwiopijca" w samochodzie.
Grzybobranie moge zaliczyc do udanych ..... bo zebralam az cale wiadro moich ulubionych lejkowcow czarnych, z ktorych po ususzeniu jednak niewiele zostalo ....
Beda na wielkie okazje!!! .... a na co dzien bede sie
zajadac pieprznikami trabkowymi, ktore teraz susza sie i pachna w calym domu.....
Pieprzniki sa niedoceniane i zasluguja na lepsza reklame ..... bo sa bardzo smaczne i bez robakow!!!
czego niestety nie mozna powiedziec o najprawdziwszych prawdziwkach
ktore zbieram tylko do zdjec .... bo nie chce robic konkurancji robakom.
Etykiety:
grzyby,
las,
lejkowiec dety,
pieprznik trabkowy,
pieprznik zoltonogi,
prawdziwki
sobota, 1 września 2012
Oranybooooooskie.....
.... az sie przerazilam!!!
Czyzby w Polsce ma byc nowa rewolucja pazdziernikowa???
Do wyborow parlamentarych jeszcze troche czasu, a agent Tomek mowi .....
już jesienią PiS przejmie władzę w Polsce
i skoro mowi to tak oficjalnie to chyba cos wie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























