piątek, 13 kwietnia 2012
czwartek, 12 kwietnia 2012
Kiedys komus obiecalam......
...... ze przy nastepnym pobycie w moim raju specjalnie dla tej osoby pojade do Racksund i cykne kilka zdjec.
Oto rezultat........
Mam nadzieje, ze choc tak bardzo odmienne od letnich widokow, przynajmniej odrobinke porusza uczucia i wspomnienia. Pozdrowionka
środa, 11 kwietnia 2012
Od rana mam dobry humor......
.... bo, jakze inaczej!!!
Gdy juz stracilismy nadzieje na tradycyjny przemarsz reniferow przed naszym domem, dzisiejszego ranka zobaczylismy taki oto widok.....
Ryzyko bardzo duze, lecz wiekowa tradycja silniejsza.
Wedrowka w gory rozpoczeta ......
Znajomi Samowie zatrzymali sie pod naszym domem na krociutka rozmowe.
Pozyczylismy im powodzenia i szczescia w wedrowce w gory i wielu pieknych, zdrowych cielakow.......
podziekowali i podazyli za stadem.
Na sniegu pozostawili swoje slady ........
Po poludniu mielismy "podwojna uroczystosc". Nasze kochane wnusieta swietowaly wspolnie urodzinki, Julia 7, a Bianca 4 latka......
Przyjecie urodzinowe uswietnilo nawet slonecznko ........ pieknie zachodzac po drugiej stronie jeziora.....
PS. dla wyjasnienia ..... ci Samowie, ktorzy dzisiaj powedrowali w gory, to nie ci sami, ktorzy przebywaja w "naszym lesie". Lesni Samowie pozostana tutaj az do czerwca, wiec mamy okazje spotkac sie z Nimi i przed powrotem do domu oraz podczas nastepnego pobytu.
Nazbieralo sie, oj nazbieralo......
...... i nie wiem od czego zaczac?
Zaczne chyba od najwazniejszej (dla mnie) rzeczy, od stanu zdrowia, ktory na szczescie sie poprawia.
Pomogla kuracja antybiotykowa, ktora zakonczylam wlasnie wczoraj.
Dzisiaj do obiadku napije sie winka, aby uczcic urlop.
Swieta minely w spokoju i w sloncu.
Kto mogl korzystal z promykow i swiezego powietrza. Np na stokach narciarskich ......
A kto nie mogl...... lub juz nie mogl.......
korzystal z goscinnosci restauracji "Pod losiem"
albo w domowych pieleszach przy suto zastawionym stole raczyl sie swiatecznymi smakolykami....
W swieteczny poniedzialek goscilismy na obiedzie naszych milych znajomych mieszkajacych w Arjeplog, ktorzy maja swietecznych gosci z Polski.
Czas uplynal bardzo mile, ale odrobine za szybko!!! Tak jak to bywa w milym towarzystwie.
Dlatego tez nadrobilismy odrobinke straty ........... spotykajac sie ponownie w wtorkowe przedpoludnie, odwiedzajac naszych znajomych Samow i ich renifery.
Pogoda niestety troche sie zepsula i spadlo dosc duzo nowego sniegu. Puchowo-sniezna pierzynka zachecala do zabawy........
dzieciaki........... i Darka, ktory trenowal nowa dyscypline sportowa: skok z wyzu w dal....
Po zabawie przyszedl czas na prace i to bardzo odpowiedzialna: karmienie reniferow.
Jak widac renifery juz nas poznaja i czuja sie bardzo osmielone......
podchodza bardzo blisko i nawet jedza z reki Agatki....
...ktora byla wprost przeszczsliwa. Juz widze ile bedzie miala do opowiadania po powrocie do swoich kolegow i kolezanek w Polsce. Napewno niewielu udalo sie przezyc taka wspaniala przygode!!!
Zaczne chyba od najwazniejszej (dla mnie) rzeczy, od stanu zdrowia, ktory na szczescie sie poprawia.
Pomogla kuracja antybiotykowa, ktora zakonczylam wlasnie wczoraj.
Dzisiaj do obiadku napije sie winka, aby uczcic urlop.
Swieta minely w spokoju i w sloncu.
Kto mogl korzystal z promykow i swiezego powietrza. Np na stokach narciarskich ......
A kto nie mogl...... lub juz nie mogl.......
korzystal z goscinnosci restauracji "Pod losiem"
W swieteczny poniedzialek goscilismy na obiedzie naszych milych znajomych mieszkajacych w Arjeplog, ktorzy maja swietecznych gosci z Polski.
Czas uplynal bardzo mile, ale odrobine za szybko!!! Tak jak to bywa w milym towarzystwie.
Dlatego tez nadrobilismy odrobinke straty ........... spotykajac sie ponownie w wtorkowe przedpoludnie, odwiedzajac naszych znajomych Samow i ich renifery.
Pogoda niestety troche sie zepsula i spadlo dosc duzo nowego sniegu. Puchowo-sniezna pierzynka zachecala do zabawy........
dzieciaki........... i Darka, ktory trenowal nowa dyscypline sportowa: skok z wyzu w dal....
Po zabawie przyszedl czas na prace i to bardzo odpowiedzialna: karmienie reniferow.
Jak widac renifery juz nas poznaja i czuja sie bardzo osmielone......
podchodza bardzo blisko i nawet jedza z reki Agatki....
...ktora byla wprost przeszczsliwa. Juz widze ile bedzie miala do opowiadania po powrocie do swoich kolegow i kolezanek w Polsce. Napewno niewielu udalo sie przezyc taka wspaniala przygode!!!
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Nurtujace pytanie........
...... dreczy mnie przez caly dzien.
Mianowicie: komu gwizdnelam 2 jaja?
Uslyszalam w radio, ze w Wielka Sobote w Szwecji zjadamy przecietnie 6 miljonow jajek.
Skoro jest nas odrobinke ponad 9 miljonow i jesli odliczymy naszych najmlodszych obywateli, ktorzy ze zrozumialych powodow jaj nie jedza oraz tych wszystkich, ktorzy jaj nie toleruja lub poprostu nie lubia.... to na statystyczna szwedzka gebe przypada wiec tylko 1 sztuka.
...... i skoro ja zjadlam az 3 sztuki, to znaczy, ze.... dwa byly "nie moje"
wiec ....... czyje?
Mianowicie: komu gwizdnelam 2 jaja?
Uslyszalam w radio, ze w Wielka Sobote w Szwecji zjadamy przecietnie 6 miljonow jajek.
Skoro jest nas odrobinke ponad 9 miljonow i jesli odliczymy naszych najmlodszych obywateli, ktorzy ze zrozumialych powodow jaj nie jedza oraz tych wszystkich, ktorzy jaj nie toleruja lub poprostu nie lubia.... to na statystyczna szwedzka gebe przypada wiec tylko 1 sztuka.
...... i skoro ja zjadlam az 3 sztuki, to znaczy, ze.... dwa byly "nie moje"
wiec ....... czyje?
sobota, 7 kwietnia 2012
I teraz powinno byc .......
... z gorki!!!
Polowa antybiotykow zazyta i ............. odpukac w niemalowane drewno......zaczynam czuc, ze dzialaja.
Przed dwoma dniami mialam dosc odmienne o tym zdanie.
Wczoraj po raz pierwszy wylazlam "na swiat" i chyba jest rzecza calkiem oczywista, ze ten swiat to swiat naszych "nowych sasiadow" ........... czyli reniferow i ich wlascicieli.
Juz dluzej nie moglam zyc tylko opowiadaniami o "morzu reniferow" i musialam to przezyc i zobaczyc na wlasne oczy.
"Morze" od wczoraj powiekszylo sie o okolo 500 zwierzakow, wiec jest ich juz okolo 2 tysiecy!!!
Przybywa reniferow, ale i pracy. Kazde chetne do pracy rece sa na wage zlota.
Pierworodny i wnusia Julia z wielkim entuzjazmem zdobywaja tajniki hodowli reniferow.
Tajniki hodowli zdobywaja przede wszystkim dzieci wlascicieli i to od najmlodszych lat.
2-letni Per-Johannes dzielnie pomaga ojcu we wszystkich czynnosciach....
Za jakies 6 - 8 lat napewno bedzie juz samodzienie prowadzic skuter i dogladac reniferow, tak jak Isac, ktory wczoraj byl moim osobistym kierowca i przewodnikiem.
Jestem oczarowana wrazliwoscia, kompentecjami, wiadomosciami i serdecznoscia tego 10-letniego chlopca. Dziekuje Isac ...... dzieki Tobie dowiedzialam sie wiecej niz przez 10 lat studiowania literatury.
Po zakonczonej "robocie" przyszedl czas na pogaduszki w lapponskim szalasie (kåta).....
Ja, jak na kobiete przystalo, wykonywalam kilka czynnosci rownoczesnie;)
Nie tylko rozmawialam, ale bacznie podgladam przepiekny pas Anny......
i postanowilam, ze musze taki miec!!! ...... bo musze miec do czego przypiac moj noz, zreszta prawie taki sam jak Anny.
Polowa antybiotykow zazyta i ............. odpukac w niemalowane drewno......zaczynam czuc, ze dzialaja.
Przed dwoma dniami mialam dosc odmienne o tym zdanie.
Wczoraj po raz pierwszy wylazlam "na swiat" i chyba jest rzecza calkiem oczywista, ze ten swiat to swiat naszych "nowych sasiadow" ........... czyli reniferow i ich wlascicieli.
Juz dluzej nie moglam zyc tylko opowiadaniami o "morzu reniferow" i musialam to przezyc i zobaczyc na wlasne oczy.
"Morze" od wczoraj powiekszylo sie o okolo 500 zwierzakow, wiec jest ich juz okolo 2 tysiecy!!!
Przybywa reniferow, ale i pracy. Kazde chetne do pracy rece sa na wage zlota.
Pierworodny i wnusia Julia z wielkim entuzjazmem zdobywaja tajniki hodowli reniferow.
Tajniki hodowli zdobywaja przede wszystkim dzieci wlascicieli i to od najmlodszych lat.
2-letni Per-Johannes dzielnie pomaga ojcu we wszystkich czynnosciach....
Za jakies 6 - 8 lat napewno bedzie juz samodzienie prowadzic skuter i dogladac reniferow, tak jak Isac, ktory wczoraj byl moim osobistym kierowca i przewodnikiem.
Jestem oczarowana wrazliwoscia, kompentecjami, wiadomosciami i serdecznoscia tego 10-letniego chlopca. Dziekuje Isac ...... dzieki Tobie dowiedzialam sie wiecej niz przez 10 lat studiowania literatury.
Po zakonczonej "robocie" przyszedl czas na pogaduszki w lapponskim szalasie (kåta).....
Ja, jak na kobiete przystalo, wykonywalam kilka czynnosci rownoczesnie;)
Nie tylko rozmawialam, ale bacznie podgladam przepiekny pas Anny......
i postanowilam, ze musze taki miec!!! ...... bo musze miec do czego przypiac moj noz, zreszta prawie taki sam jak Anny.
piątek, 6 kwietnia 2012
Wesolych Swiat/Glad Påsk......
...... moim czytelnikom: tym co swietuja, tym co pracuja .....i tym, ktorzy poprostu tylko wypoczywaja,
wszystkim bez wyjatku zycze milego wypoczynku, sloneczka i samych radosci......
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































