Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fontanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fontanna. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 marca 2015
a to ze ...... Pani Jacqueline
.... stoi sobie tak pieknie w Kristinehamn i spoglada w sina dal .... jeziora Wänerskiego, to zasluga nie samego Pabla, a dwoch Skandynawow:
- Bengta Olsona urodzonego w Kristinehamn artyste malarza, grafika i rzezbiarza, ktory jak wielu z tej branzy postanowil w 1960 roku "szukac artystycznego szczescia" we Francji. I wlasnie tam spotkal tego drugiego Skandynawa - norwega Carla Nesjara, ktory byl bardzo bliskim wspolpracownikiem Picassa.
Kiedy przedstawili propozcje ustawienia jedngo z dziel mistrza w naszej pieknej krainie, pokazujac mu zdjecia i prezentujac nagrania muzyki ludowej ilustrujace atmosfere tu panujaca, Picasso w odpowiedzi podarowal szkice monumentu i zdjecia "modelki" z krotka adnotacja ....
Qui, Picasso, 7.7.1964
Realizacje monumentu powierzono naturalnie Carlowi, "specjaliscie od betonu", choc sam Picasso za pomoca filmow i zdjec bacznie nadzorowal "budowe".
Carl Nesjar pozostawil po sobie w Kristinehamn, rowniez inna cenna dla kultury pamiatke, a mianowicie jedna ze swoich wspanialych calorocznych fontan, ktore zdobia wiele miejsc na swiecie.
Ta "nasza" w Kristinehamn wygladala tak .....
wczoraj!!! ...... bo ona ma to do siebie, ze zmienia wyglad w zaleznosci od pory dnia i roku.
Wiecej informacji dla tego, kto ciekaw .... naturalnie w necie, a "podroznikom" polecam wystawe w Kristinehamns Konstmuseum (Muzeum Sztuki) pt. Picasso - Nesjar - Jacqueline, ktora bedzie miala miejsce od 16 maja do 13 wrzesnia 2015.
PS. .... i aby sprawiedliwosci stalo sie zadosc i nikt nie myslal, ze ja tak sie zachlysnelam i pomslalam ze ta Jacquelin to unikat swiatowy, to nadmienie, ze inne dziala Picassa w wykonaniu Carla Nesjara ogladac mozna m.in. w Barcelonie, Oslo, Sztokholmie (Sniadanie na trawie), New Jersey, Trondheim, New York, Amsterdam i Rotterdam,
... a fontanny w wielu miastach Norwegii i najslynniejsza w Anchorage(Alaska)
piątek, 27 czerwca 2014
środa, 10 lipca 2013
Z aparatem w reku .....
..... zrobilam wczoraj poranny obchod mojego, z godnoscia starzejacego sie ogrodu.
Utrwalilam ostatnie (w tym roku) kwiaty piwoni .....
.... cyknelam kilka fotek kwitnacym w urnach i gazonach petuniom ....
i "smolinosom" tez ...... bo przyciagnely moja uwage swoim intensywnym kolorem
Odkrywalam, ze wlasnie rozkwitl pierwszy nenufar, wiec i jemu tez trzeba cyknac fotke ....
.... i gdy pochylilam sie aby sprawdzic ile ma jeszcze paczkow, stwierdzilam, ze jest to zadanie wprost niemozliwe! To co powinno byc "woda" zrobilo sie gesta, zielona breja.
Aparat i fotografowanie poszlo "w odstawke" a zajelam sie wypompowywaniem "bajorka".
Po calodziennym "wyproznianiu";-) przyszedl czas na mycie, szorowanie i napelnianie.
A oto rezultat .....
woda jak krysztal, fontanna tryska, nanufar co prawda troszke "przybity", ale napewno odzyje jak dostanie odroninke tlenu.
Tak bardzo bylam zajeta, ze nawet nie zauwazylam, ze ktos bacznie obserwowal moje ogrodowe zmagania i nawet uwiecznil je na cudownym obrazie, ktory pozniej polozyl na moich schodach.....
Czyz nie jestem piekna??? ........ i jaka usmiechnieta!
Obraz oprawie i zachowam na "zas" ..... jako lokate kapitalu, bo dzieciatku, ktore tak pieknie mnie namalowalo, przepowiadam wielka malarska kariere.....
a przede mna nowe zadanie ...... odnalezc autora tego malunku.
środa, 16 listopada 2011
niedziela, 17 lipca 2011
Spotkanie na szczycie.....
......napewno nie najwyzszej gory, ale w jednym z najpiekniejszych miejsc w Skandynawii: w Parku Vigelanda w Oslo. Szczyt osiagnela pogoda, slonecznie, cieplutenko..... jeden cudowny dzien miedzy dwoma frontami deszczowymi.
Jednak najwyszy szczyt osiagnely emocje!!!
Doszlo wreszcie do spotkania zaprzyjaznionych od 2 lat blogowiczek.
Nie bede sie rozpisywac i poprostu przeniose Was na blog Polonijnej mamy, ktora nasze spotkanie opisala piorem fachowca.
Ja, ktora zazwyczaj stoje po drugiej stronie objektywu, postaram sie "zilustrowac" nasze spotkanie.
Ludzie, ludzie wszedzie! Ludzie z granitu, ludzie z brazu, ludzie z zelaza ........... i ludzie z calego swiata.
..... a wsrod calej tej ludzkiej masy dwie szczesliwe rodzinki, mieszkajace po obu stronach Atlantyku.
Spacerujemy, gaworzymy, wymieniamy wrazenia i mysli ....... oraz podziwiamy piekne zakatki.....
....piekne fontanny
..... i piekne rzezby ....
Mam nadzieje, ze nie bylo to tylko jednorazowe spotkanie, a dobry poczatek calej serii.
Dziekuje za mile spedzony czas ........... i czekam na zas!!!
Jednak najwyszy szczyt osiagnely emocje!!!
Doszlo wreszcie do spotkania zaprzyjaznionych od 2 lat blogowiczek.
Nie bede sie rozpisywac i poprostu przeniose Was na blog Polonijnej mamy, ktora nasze spotkanie opisala piorem fachowca.
Ja, ktora zazwyczaj stoje po drugiej stronie objektywu, postaram sie "zilustrowac" nasze spotkanie.
Ludzie, ludzie wszedzie! Ludzie z granitu, ludzie z brazu, ludzie z zelaza ........... i ludzie z calego swiata.
..... a wsrod calej tej ludzkiej masy dwie szczesliwe rodzinki, mieszkajace po obu stronach Atlantyku.
Spacerujemy, gaworzymy, wymieniamy wrazenia i mysli ....... oraz podziwiamy piekne zakatki.....
....piekne fontanny
..... i piekne rzezby ....
Mam nadzieje, ze nie bylo to tylko jednorazowe spotkanie, a dobry poczatek calej serii.
Dziekuje za mile spedzony czas ........... i czekam na zas!!!
środa, 16 marca 2011
Do fontanny.....
grosik wrzuc......jesli chcesz tutaj powrocic.
Tak nakazuje stary zwyczaj.
A co zrobic jesli fontanna umieszczona jest dosc daleko od brzegu................
....albo kiedy wedrowiec splukal sie do ostatniego grosza?
Wtedy zostawia to co najdrozsze ;)
.... dla wedrowca ....para butow.
Tak nakazuje stary zwyczaj.
A co zrobic jesli fontanna umieszczona jest dosc daleko od brzegu................
....albo kiedy wedrowiec splukal sie do ostatniego grosza?
Wtedy zostawia to co najdrozsze ;)
.... dla wedrowca ....para butow.
piątek, 21 maja 2010
Osiedlowa Anita E. ...................
to naturalnie ja !!! I nie myslcie, ze porownuje siebie z Anita dni obecnych ....oj nie ja siegam do tych dawnych pieknych czasow - czasow kapieli w Fontana di Trevi !!!
Co prawda moja fontanna jest troszeczke mniejszych rozmiarow, a kamienne figury zastapione zostaly zwyklymi kamieniami...... ale to fontanna: pluska, szumi i dodaje uroku mojemu ogrodkowi. Naturalnie jezeli dziala. A z tym bywa roznie.
W ubieglym roku zauwazylismy, ze ubywa w niej wody. Nie trzeba byc geniuszem aby stwierdzic, ze gdzies jest jakas dziura - tylko problem gdzie?
Poniewaz przebywamy prawie cale lato poza domem - wiec najbezpieczniej bylo wylaczyc "sikawke" i pozostawic oczko prawom natury. I jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki z mojej fontanny zrobila sie zabia hodowla. Moze to i mile - ale nie taki byl cel tego przesiewziecia a i nikt z naszych gosci nie wyrazal wiekszego entuzjazmu kiedy na przystawke proponowalam zabie udka.
Trzeba wiec ten stan zmienic: albo zasypac ziemia i zasadzic kwiatki .... albo rozebrac na czynniki pierwsze i szukac dziury. Wybralismy to drugie. Wybralismy? - to znaczy ja postanowilam (jak to zwykle bywa), a wykonanie zadania zlecilam mojemu wspolwlascicielowi mebli - fontanny zreszta tez.
Chodzil kolo fontanny przez kilka dobrych dni, ba... tygodni - ogladal ze wszystkich stron, drapal sie po glowie i za ch....re nie mogl sie zabrac do roboty. Az wreszcie przyszedl dzien, kiedy doznal przyplywu checi ... i wypompowal wode!!!
Pozniej bylo juz lepiej .... moze samo zajecie "szukania dziury" bylo bardziej "pikantne". Tak czy owak - dziure, a wlasciwie kilka, znalazl. Okazalo sie ze pod folja, na jednym z poziomow mrowki zbudowaly sobie "domek" i chcac zrobic wyjcie na swiat - "zjadly" troche folji.
Moj "rozwiazywacz problemow technicznych" dziury zalatal i teraz pozostala "restauracja" fontanny.
Ale checi znow jakos oslably .... wiec co robi zdesperowana baba ? Zamienia sie w Anite Ekberg - wlazi do fontanny i........ "restauruje". Dzwiga, uklada, przeklada kamienie i jak juz jest prawie gotowa - pojawia sie "pomocnik" i na dodatek krzyczy - dlaczego nie prosisz o pomoc ?
Tak naprawde "pomocnik" pojawil sie w odpowiednim momencie - bo potrzebny mi byl "sikawkowy"
do napelnienia oczka. Poszlo to nawet dosc szybko i ...............
.... juz gotowe.
Kiedy dzsiejszego ranka otworzylam moje piekne oczeta i spojrzalam na swiat - poczulam wielka radosc - za oknem laly sie strugi deszczu!!! Czasami demokracje trzeba zamienic w terror - przynajmniej w naszej malej spolecznosci. Moj malzonek wyglada dzisiaj na dosc "szczesliwego", ze nie musi pracowac podczas ulewy - moze natomiast usiasc na tarasie i sluchac "szemrania" fontanny.
Co prawda moja fontanna jest troszeczke mniejszych rozmiarow, a kamienne figury zastapione zostaly zwyklymi kamieniami...... ale to fontanna: pluska, szumi i dodaje uroku mojemu ogrodkowi. Naturalnie jezeli dziala. A z tym bywa roznie.
W ubieglym roku zauwazylismy, ze ubywa w niej wody. Nie trzeba byc geniuszem aby stwierdzic, ze gdzies jest jakas dziura - tylko problem gdzie?
Poniewaz przebywamy prawie cale lato poza domem - wiec najbezpieczniej bylo wylaczyc "sikawke" i pozostawic oczko prawom natury. I jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki z mojej fontanny zrobila sie zabia hodowla. Moze to i mile - ale nie taki byl cel tego przesiewziecia a i nikt z naszych gosci nie wyrazal wiekszego entuzjazmu kiedy na przystawke proponowalam zabie udka.
Trzeba wiec ten stan zmienic: albo zasypac ziemia i zasadzic kwiatki .... albo rozebrac na czynniki pierwsze i szukac dziury. Wybralismy to drugie. Wybralismy? - to znaczy ja postanowilam (jak to zwykle bywa), a wykonanie zadania zlecilam mojemu wspolwlascicielowi mebli - fontanny zreszta tez.
Chodzil kolo fontanny przez kilka dobrych dni, ba... tygodni - ogladal ze wszystkich stron, drapal sie po glowie i za ch....re nie mogl sie zabrac do roboty. Az wreszcie przyszedl dzien, kiedy doznal przyplywu checi ... i wypompowal wode!!!
Pozniej bylo juz lepiej .... moze samo zajecie "szukania dziury" bylo bardziej "pikantne". Tak czy owak - dziure, a wlasciwie kilka, znalazl. Okazalo sie ze pod folja, na jednym z poziomow mrowki zbudowaly sobie "domek" i chcac zrobic wyjcie na swiat - "zjadly" troche folji.
Moj "rozwiazywacz problemow technicznych" dziury zalatal i teraz pozostala "restauracja" fontanny.
Ale checi znow jakos oslably .... wiec co robi zdesperowana baba ? Zamienia sie w Anite Ekberg - wlazi do fontanny i........ "restauruje". Dzwiga, uklada, przeklada kamienie i jak juz jest prawie gotowa - pojawia sie "pomocnik" i na dodatek krzyczy - dlaczego nie prosisz o pomoc ?
Tak naprawde "pomocnik" pojawil sie w odpowiednim momencie - bo potrzebny mi byl "sikawkowy"
do napelnienia oczka. Poszlo to nawet dosc szybko i ...............
.... juz gotowe.
Kiedy dzsiejszego ranka otworzylam moje piekne oczeta i spojrzalam na swiat - poczulam wielka radosc - za oknem laly sie strugi deszczu!!! Czasami demokracje trzeba zamienic w terror - przynajmniej w naszej malej spolecznosci. Moj malzonek wyglada dzisiaj na dosc "szczesliwego", ze nie musi pracowac podczas ulewy - moze natomiast usiasc na tarasie i sluchac "szemrania" fontanny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























