Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzeum. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2013

Kulturalna noc .....


taka z glebokim dlugim snem;-)) .......o nie, to byla prawdziwa, dluga noc ....... kultury!!!
Bardzo potrzebna dla poprawy samopoczucia, kiedy jesienne ciemnosci nachodza nas w rekordowym tempie.

Tegoroczna Karlstadzka Noc Kultury byla "pod wezwaniem" ..... roznorodnosci etniczno-kulturowej i tanca.
Rownoczenie w naszym pieknym miescie ma miejsce swiatowa wystawa, ktora przybyla do nas prosto z National Geographic Muzeum w Washingtonie ..... pokazujaca spuscizne sredniowiecznej kultury muzulmanskiej



i wolny wstep na wystawe,  wykorzystalo tysiace ludziskow w roznym wieku i kazdy znalazl dla siebie cos interesujacego......



To ze taniec byl mysla przewodnia, bylo niemozliwoscia, aby tego nie zauwazyc. Tanczyli wszyscy .... no prawie;-)), wszedzie i wszystko ......

..... babcia tez!!!
Wielkim powodzeniem cieszyly sie spektakle Teatru Mimulus ........ bo bawily i zachwycaly wszystkich ......... bez wzgledu na wiek




To tylko malutki wycinek tego co bylo do obejrzenia, bo aby zobaczyc wszystko potrzeba nie jednej nocy, a  .... 1001
...... a wszytsko to za friko!!!

wtorek, 9 lipca 2013

Zastanawiam sie ........


czy petroglify sa prehistorycznym poczatkiem blogowania czy pierwszymi galeriami sztuki???
A moze jednym i drugim???

Mysli takie nawiedzaly mnie podczas wedrowki wzdluz Nämforsen i Näsåker, gdzie znajduje sie najwieksze skupisko petroglifow w Europie Polnocnej.
Okolo 2300 figur wyrytych w skalach przestawiajacych ludzi, zwierzeta, lodzie, symbole slonca sa dowodem na to, ze na dalekiej polnocy juz w epoce kamienia (okolo 6000 lat temu) zmieszkiwali ludzie, ktorzy parali sie myslistwem i rybolowstem......






W muzeum mozna wzbogacic swoja wiedze o sztuce naskalnej oraz zobaczyc rekonstrukcje domostw oraz narzedzia odnalezione podczas prac archeologicznych ....


I ..... jakie szczescie, ze te skarby kulturowe te nie zostaly zniszczone i zatopione podczas budowy elektrowni wodnej w 1944 roku.
Elektrownia z tego tez powodu zostala obwolana najbardziej "kultywowana i humanitarna" budowla na swiecie.
I chyba nadal zasluguje na to miano, bo w okresie letnim, gdy turysci licznie odwiedzaja Nämnforsen wzgledy ekonomiczne zchodza na drugi plan i woda (125 m3/sek) zamiast produkowac energie przechodzac przez turbiny, przepuszczana jest "na dziko" kaskada o 22 m spadku i cieszy oko i dusze turystow ...




Oko nacieszylam do woli, a dusze podwojnie!!! Spotkalismy bowiem w Muzeum przesympatyczne dwie mlode praktykantki, Milene i jej siostre, ktore pieknie mowily po polsku i mile zachwalaly okolice, w ktorej mieszkaja.
Dzieki Wam za to.

czwartek, 14 października 2010

Kjenot roku 2010.....

Pod moim poprzednim postem Polonijna mama  napisala taki oto komentarz :

Widze tutaj reporterke. Dalszego powodzenia.


...a ze cenie sobie opinie ekspertow, szczegolnie gdy sa mile - wiec dziekuje bardzo serdecznie  i zabieram sie do pracy.
W dzisiejszym poscie chcialabym poinformowac Was moi drodzy czytelnicy o konkursie, ktory rozgrywa sie kazdego roku w Szwecji, ale niestety  nie jest zbyt znany .... a szkoda!!! Konkurs ten dotyczy naszych skarbow narodowych, ale nie tych bardzo znanych, tych wielkich i tych bardzo, bardzo drogich. Ale takich unikalnych, interesujacych, takich - ktore maja jakas historie do opowiedzenia i maja niepowatarzalna wartosc - ekonomiczna i kulturowo historyczna.
Wybierany jest bowiem klejnot roku.
Eksponaty do konkursu (okolo 30-tu) zglaszaja muzea lub koscioly, z ktorych jury wylania 10 finalistow ...i nastepnie w otwartym glosowaniu, ktore trwa od sierpnia do pazdziernika  wybiera sie "zwyciezce".
Ja jako lokalny patriota - musze dzielic moje serce na dwa - i jak zwykle mam zawsze trudnosci z woborem tego jednego jedynego kandydata.
W tym musialam wybierac miedzy :
Värmlandia .....


 i suknia w, ktorej nasza najwybitniejsza pisarka Selma Lagerlöf w 1909 roku odbierala Nagrode Nobla

... ale rowniez eksponatami z  "mojego raju" czyli tej polnocnej czesci Szwecji :

Srebrnego dzbanka do wina .... z grawerowanymi motywami biblijnymi :




i.................


tegorocznym zwyciezca - Klejnotem roku 2010 :




najstarszymi na swiecie nartami ...... straszymi od egipiskich piramid !!! - bo liczacymi sobie 5 200 lat. 
Musze przyznac ze poczulam sie bardzo dumna z tego wyboru!!!

To malutkie zdjecie nie oddaje w pelni wartosci tego eksponatu .... ale moze zacheci do odwiedzenia Västerbottens museum (muzeum w Umei).

A nagroda? ..... bo przeciez taka musi byc, skoro konkurs.
Naturalnie jest i nagroda ..... specjalnie skonstruowana gablota pancerna, ktora ma chronic obiekt przed kradzieza ... i zniszczeniem - wartosc - 75 tys. skr.

wtorek, 17 sierpnia 2010

"Polski" Narvik..........

.... i to w podwojnym tego slowa znaczeniu.
Polskie slady z okresu ostatniej wojny widac bardzo wyraznie...


w miejscowym muzem


na ulicach miasta




















 


















na miejscowych cmentarzach.

Te drugie "slady" to wspolczesnosc. Polska mowa na ulicach, w sklepach.
Polacy turysci zwiedzajacy to historyczne miasto, ale i polacy pracujacy np. w miejscowych hotelach.
W dniu kiedy opuszczalismy Narvik - przybyla polska grupa nurkow, ktora ma zejsc do wraku OPR Grom.
Zyczymy im powodzenia w ekspedycji.

czwartek, 1 lipca 2010

Bardzo, bardzo dluuuuuugi dzien....

Rano "odprawilam meza" na urlop. Pakowanie nie nalezy do najbardziej ulubionych zajec, ale ktos musi to zrobic. Tym bardziej, ze ja za 20 dni... pojade pociagiem z mala walizeczka!!! Wiec wszystko co bedzie nam potrzebne w czasie naszego wspolnego 5 tygodniowego urlopu + 3 tygodniowego "kawalerskiego" urlopu meza - musialo pojechac dzisiaj samochodem - i co najwazniejsze musialo sie do niego zmiescic. Zadanie wykonane na medal - bylo jeszcze tyle wolnego miejsca, ze nawet i ja bym sie zmiescila ... lecz niestety : praca, obowiazki itd, itd.
Jak tylko maz odjechal "wyciagnelam nogi" tak na sek.........unde!!!  i o malo nie przespalam umowionej wizyty u fryzjera.
Ta sekunda trwala  az ponad 2 godziny. Spoznilam sie tylko 3 minutki.
Odsapnelam, wypoczelam podczas gdy moja fryzjerka  zajela sie moja glowa ... to znaczy tym co na glowie ... bo w srodku panowala calkowita pustka.
Wg najnowyszych badan - wizyta u fryzjera jest rownoznaczna 8 usciskom - do przezycia potrzebujemy podobno 4 usciskow dziennie!!!
Odnowiona i dopelniona wyruszylam "na miasto". Trzeba przeciez wykorzystac swoja wolnosc!!!  Pierwsze kroki skierowalam do Muzeum



gdzie obecnie jest wystawa, ktora budzi dosc duzo kontrowersji  - wiec trzeba ogladnac - bo nie mozna uchodzic za "nieswiatowego" czlowieka ....???


Napisalam nieswiatowego i to z pelna swiadomoscia. Bo wedlug koneserow sztuki i recenzentow p.Lena jest artysta na skala swiatowa.
Swiatowe sa rowniez ceny jej obrazow, ostatnio na aukcji  u Bukowskiego sprzedano jej obraz Madonna  za  ponad 5 miljonow koron!!!



Nie rozumiem dlaczego zaden z koneserow  do tej pory "nie odkryl " mojej sztuki - ja zadowole sie nawet troche nizszymi cenami. I tak z reka na sercu oswiadczam, ze  moje "dziela" mozna powiesic na scianie nawet w salonie - i nie beda zle odbierane.


....ale to podobno nowy kierunek w sztuce - ekspresjonizm psychologiczny.

O ile obrazy do mnie nie przemawiaja -a szczgolnie ich ceny ... to rzezby ogladalam nawet z przyjemnoscia - szczegolnie ze umieszczone sa w parku muzealnym





Zainteresowanie rzezbami wyrazaly nawet ptaki ..... a moze przylecialy na pomoc " uwiezionemu bratu"



Po "odchamieniu" reszte dnia spedzilam na  dotlenieniu - czyli dlugim spacerze w naszym pieknym lesie posilajac sie przepysznymi poziomkami oraz na "budowaniu banku usciskow" u  moich kochanych wnusiat.
Przed chwila zadzwonil moj  "wspolwlasciciel majatku" i  przekazal raport z podrozy i widokow w moim raju.

PS. Lena Cronqvist pochodzi z naszego miasta - tu spedzila swoje dziecinstwo i mlodosc.

poniedziałek, 22 marca 2010

Poniedzialkowy poranek........

Korzystajac z chwili wolnego czasu zabieram sie aby jeszcze przed praca napisac kilka slow,  o minionym weekendzie, a wlasciwie o ostatnim jego dniu.
Pogoda niestety typowo marcowa nie zachecala do przebywania na swiezym powietrzu. Postanowilam wiec wprowadzic troche wiosennego nastroju do mojej duszy. Nic tak nie poprawia nastroju kobiety jak "odswiezenie garderoby". Wybralam sie wiec do sklepow w poszukiwaniu kilku "fatalaszkow" i nawet udalo mi sie bez wiekszych zmagan kupic to co najbardziej potrzebne, czyli pare spodni, kilka bluzek i wiosenne wdzianko-bluze. W sklepach, dla kontrastu z tym co panowalo wczoraj na naszym (czytaj szwedzkim) swiecie, prawdziwa wiosna - ciuszki zwiewne, lekkie, w kropki, paski i naturalnie kwiatki, cale ich lany!!!- kolory rowniez wiosenno-letnie: koralowe, pomaranczowe, seledynowo-zielone, ale na szczescie sa te bardziej przemawiajace do mnie czyli granat, biel i moja ukochana czern.
Ale nie myslcie, ze kupno kilku "szmatek" zadawala mnie w pelni - o nie!!!
To tylko poczatek ..... bo celem mojej wyprawy do centrum bylo tak naprawde Muzeum - a wlasciwie dwie wystawy, ktore bardzo chcialam zobaczyc:
- Wystawa fotografa-wagabundy - Andersa Rymana - Livets steg - co w tlumaczeniu na polski oznacza - Slupki milowe zycia.


 

- Wystawa "Dzikie serce" - Vildhjärta, - Marii Westerberg.
Mia -  (zdrobnienie od Maria) jak to sama mowi - chodzi po ukochanym lesie i zbiera patyki. W patykach doszukuje sie postaci, zwierzat - i pisze do nich krociutkie opowiadania.
"Dorobek artystyczny" Marii zostal udokumentowany w nowo wydanej ksiazce pod tym samym tytulem co wystawa.
Bardzo trudno jest w tlumaczeniu oddac tresc mysli zawartych w jej opowiadaniach - ale postaram sie .....

Nie chce byc zmuszana do posiadania pogladow na kazdy temat....
Nie chce zmywac, odsniezac i wypelniac deklaracji podatkowej.....
Chce tylko poluzowac wszystkie cugle -
biegac po kwitnacych lakach ............
...... i tanczyc tango w Argentynie !!!


"Dziela" Marii sa bardzo poszukiwane i ze smutkiem musze poinformowac, ze niestety nie udalo mi sie zakupic ani jednego nawet takiego najmniejszego - wszystko sprzedano podczas wernisazu w ubiegla sobote.
 
Pozostaja wiec zdjecia i oczekiwanie do jesieni .... bo moze wtedy bede miala troche wiecej szczescia



PS. Gratulacje dla Justyny za zdobycie Krysztalowej Kuli w Pucharze swiata. Tak jak przypuszczalam niedzielne zmagania byly bardziej szczesliwe i dla Justyny i dla Charolotte.
Dziekuje z calego serca za wspanialy, pelny emocji sezon i zycze udanego wypoczynku - bo jestescie tego warte !!!