Rano "odprawilam meza" na urlop. Pakowanie nie nalezy do najbardziej ulubionych zajec, ale ktos musi to zrobic. Tym bardziej, ze ja za
20 dni... pojade pociagiem z mala walizeczka
!!! Wiec wszystko co bedzie nam potrzebne w czasie naszego wspolnego
5 tygodniowego urlopu + 3 tygodniowego "kawalerskiego" urlopu meza - musialo pojechac dzisiaj samochodem - i co najwazniejsze musialo sie do niego zmiescic. Zadanie wykonane na medal - bylo jeszcze tyle wolnego miejsca, ze nawet i ja bym sie zmiescila ... lecz niestety : praca, obowiazki itd, itd.
Jak tylko maz odjechal "wyciagnelam nogi" tak na sek.........unde!!! i o malo nie przespalam umowionej wizyty u fryzjera.
Ta sekunda trwala az ponad 2 godziny. Spoznilam sie tylko 3 minutki.
Odsapnelam, wypoczelam podczas gdy moja fryzjerka zajela sie moja glowa ... to znaczy tym co na glowie ... bo w srodku panowala calkowita pustka.
Wg najnowyszych badan - wizyta u fryzjera jest rownoznaczna 8 usciskom - do przezycia potrzebujemy podobno 4 usciskow dziennie!!!
Odnowiona i dopelniona wyruszylam "na miasto". Trzeba przeciez wykorzystac swoja wolnosc!!! Pierwsze kroki skierowalam do Muzeum
gdzie obecnie jest wystawa, ktora budzi dosc duzo kontrowersji - wiec trzeba ogladnac - bo nie mozna uchodzic za "nieswiatowego" czlowieka ....???
Napisalam nieswiatowego i to z pelna swiadomoscia. Bo wedlug koneserow sztuki i recenzentow p.Lena jest artysta na skala swiatowa.
Swiatowe sa rowniez ceny jej obrazow, ostatnio na aukcji u Bukowskiego sprzedano jej obraz Madonna za ponad 5 miljonow koron!!!
Nie rozumiem dlaczego zaden z koneserow do tej pory "nie odkryl " mojej sztuki - ja zadowole sie nawet troche nizszymi cenami. I tak z reka na sercu oswiadczam, ze moje "dziela" mozna powiesic na scianie nawet w salonie - i nie beda zle odbierane.
....ale to podobno nowy kierunek w sztuce - ekspresjonizm psychologiczny.
O ile obrazy do mnie nie przemawiaja -a szczgolnie ich ceny ... to rzezby ogladalam nawet z przyjemnoscia - szczegolnie ze umieszczone sa w parku muzealnym
Zainteresowanie rzezbami wyrazaly nawet ptaki ..... a moze przylecialy na pomoc " uwiezionemu bratu"
Po "odchamieniu" reszte dnia spedzilam na dotlenieniu - czyli dlugim spacerze w naszym pieknym lesie posilajac sie przepysznymi poziomkami oraz na "budowaniu banku usciskow" u moich kochanych wnusiat.
Przed chwila zadzwonil moj "wspolwlasciciel majatku" i przekazal raport z podrozy i widokow w moim raju.
PS. Lena Cronqvist pochodzi z naszego miasta - tu spedzila swoje dziecinstwo i mlodosc.