piątek, 16 maja 2014

Wizytacja ......


w "moim parku" to rzecz wprost konieczna ..... dla mnie;-))

Kilka razy w roku musze!!! sprawdzic jak pracuje "glowny ogrodnik miasta" i czy nadal spelnia swoje obowiazki z nalezytym zapalem i pasja?
Jakie obowiazuja trendy kwiatowe kazdego sezonu, jaka obowiazuje kolorystyka, itd. itd.

Podczas wczorajszej wizytacji stwierdzilam i "zanotowalam" co nastepuje:

... wiosna jakos dziwnie sie zatrzymala!!!

... wiosenne klomby kwitna tak, jakby byly dopiero co nasadzone





... nadal kwitna moje ulubione wiazy
... i czesc wczesnych magnoli:-))

ale juz powoli zaczynaja rozkwitac te pozniejsze np tak piekna "Lina"....


Drzewo konwaliowe i wiele innych "rarytasow" nadal w paczkach, wiec nie bylo sensu cykac fotek.

Z kilka dni powtorze "wizytacje" to moze wtedy z cala pewnoscia bede mogla stwierdzic ze .... to juz ... lato!!! .... w moim pieknym miescie.

czwartek, 15 maja 2014

La primavera ......


czyli wiosna w swoim "prima" wydaniu ......







Wczorajszy wieczor spedzilam na podgladaniu ptakow ...... kiedy "mlode mamy" pokazywaly swoim pociechom wielki otaczajacy swiat.

A te podgladaly mnie;-))


środa, 14 maja 2014

Deszczowa rapsodia ......


w moim wlasnym ..... obiektywie












i wiecej dowodow na to ze ...... w czasie deszczu dzieci sie wcale, a wcale nie nudza ..... a wrecz odwrotnie ..... ciesza sie jak "dzieci" i oddychaja cala piersia bez obaw o ataki alergii.
I nie wiem dlaczego, ale mam jakies dziwne skojarzenia ..... ze w "poprzednim zyciu" chyba bylam dzownica;-))

poniedziałek, 12 maja 2014

W czasie deszczu dzieci sie ......


wcale, a wcale nie nudza!!!

Wystarczy tylko jeden, albo dwa kwiatuszki i naturalnie aparat aby wypelnic deszczowy dzien .....






A mala "dziurke w chmurach" wykorzystalam bardzo nalezycie i z korzyscia dla zdrowia.
Malutki spacer po okolicznym lesie i zbor pokrzyw na obiadkowa zupke .....
..... muuuuuuuuuuuuums!!!

niedziela, 11 maja 2014

Rozrywkowa sobota .......


i to na wielka skale!
Az trudno bylo wszystko pogodzic, ale takie jest zycie i zawsze trzeba dokonywac wyborow i kompromisow.

Najwiekszym wydarzeniem dnia byl baletowy spektakl w teatrze, podczas ktorego uczniowie renomowanej szkoly baletowej pokazali owoce swojej bardzo ciezkiej calorocznej (i nie tylko!!!...) pracy i determinacji.

Dla nas to wydarzenie mialo jeszcze wieksza wage z powodu udzialu w nim naszej ukochanej mlodszej wnusi.

3 godziny wypelnione po brzegi radoscia, duma, zapalem, pasja i pieknym ruchem i tancem .....













az trudno bylo nadazyc za zmiana wieku, stylu, kostiumow.
Dziekujemy za piekne doznania estetyczne wszystkim tancerkom i tancerzom, a szczegolnie "baletmistrzyni", ktora swoja wielka pasja zyciowa zaraza tak wielkie rzesze mlodziezy i poswieca temu cale swoje zycie i czas.

Dopelnieni duchowo, choc niestety zmuszeni przed czasem opuscic salon teatralny i grande finale, w ekspresowym tempie podazylismy na wypelnienie zglodnialych brzuszkow i reszte wieczoru (i ...pol nocy) spedzilismy przy stole na przyjeciu urodzinowym u jednego z naszych przyjaciol.


sobota, 10 maja 2014

Przerazilam sie strachliwie.....


podczas wczorajszego deszczowego spacerku w moim lesie ......

ze bede musiala zmniejszyc ilosc ginu w moich lubianych drinkach.
Straszliwe!!!
Gin, ten zaoszczedzony na drinkach bede zmuszona dalewac do jalowcowego sosu, ktory specjalnie sobie umilowalam do dziczyzny.

Taki wlasnie sos postanowilam "zgotowac" do wczorajszego reniferowego obiadku i korzystajac ze sprzyjajacych warunkow atmosferycznych dla alergikow wiosennych, czyli zycio- i zdrowiodajacego deszczu, pobieglam do lasu aby nazbierac kilka swiezutkich galazek jalowca, ktore mialy byc podstawa smakowa do sosu.

Po wejsciu do "mojej jalowcowej spizarni" doznalam szoku. Prawie wszystkie jalowce zostaly opanowane przez straszliwe ..... pomaranczowe grzyby, i to nie kurki;-((
Sos ze zwiekszona zawartoscia ginu okazal sie wysmienity, wprost delikatusny. I na tyle luksusowy, ze bedzie teraz spozywany tylko .....na wielkie okazje;-))


wtorek, 6 maja 2014

O! moj drogi pokaz nogi ....


to fraza, ktora padla z moich pieknych usteczek kilkanascie razy w ciagu wczorajszego dnia.

I pokazal ....... a wygladaja tak



Prawda, ze piekne;-))
Czekam teraz na lepsza pogode, bo akurat dzisiaj przyszedl deszczowy front:-(( aby dokonac uroczystego "oblania" mojego nowego nabytku.

W tajemnicy informuje, ze w podziekowaniu Slubny dostal calusa, ale tylko jednego, coby go duma nie rozniosla;-))