czwartek, 13 stycznia 2011

Wielkie sprzatanie......

wsrod dziesiatek tysiecy .... i jeszcze wiecej!!!......... zdjec w moim laptopie.
Nauczona doswiadczeniem, ze twarde dyski moga ... ot tak bez zadnego ostrzezenia ...poprostu gdzies sie zapodzac.....sprzatam i dokonuje archiwacji  mojego "fotograficznego zycia"....

Nie wiem dlaczego ........ ale dwie fotki utknely na mojej siatkowce :



..... byc moze dlatego, ze roslinki sa takie malukie ... ale takie rzucajace sie w oczy ?

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Dla poprawy balansu psychicznego......

..... potrzeba bardzo wiele, szczegolnie w czasach gdy za kazdym otwarciem gazety widzimy wiadomosci o masakrach, zabojstwach, pozarach, nieszczesciach, tragediach.................

ale moze ta cudowna historyjka .....


chociaz troszeczke poprawi nastroj!!!

Podczas ostatnich powodzi spowodowanych ulewnymi deszczami w Australii setki tysiecy ludzi zostalo pozbawionych  przyslowiowego "dachu na glowa".
Katastrofa nie oszczedzila naturalnie biednych zwierzatek.

130 nowonarodzonych nietoperzy zostalo "wyplukanych" z ich gniazda i "na fali" przeniesionych w miejsce, gdzie praktycznie nie mialy najmniejszych szans na przezycie.

Na szczescie znalazly w Gold Coast na wybrzezu Oceanu Spokojnego - co prawda daleko "od domu" - fantastyczna klinike dla nietoperzy. Personal oddzialu intensywnej terapii zajal sie noworodkami w nalezyty sposob....


w programie maja rowniez "zajecia rehabilitacyjne" czyli  wieszane sa na stojakach do suszenia prania - w celu "przybrania odpowiedziej pozycji nietoperza".

Podobno rozwijaja sie bardzo dobrze i za kilka tygodni opuszcza klinike.

Prawda ze sa slodkie?

Zdjecia pozyczone z Aftonbladet

niedziela, 9 stycznia 2011

Krociutka wizyta.....

na stoku .... w Val di Fiemme  - ale jakze radosna!!!
Ulozylam sie przed telewizorem na stosie poduszek i sledzialm kazdy ruch Justyny.

Sama siebie przylapalam, ze jakosc dziwnie sapalam - ale czy to dziwne?
Taka mordercza wspinaczka pod gore wymaga niesamowitej energii i wysilku!!!
Serce kolatalo, rece sie pocily ..... mysle, ze "schudlam" co najmniej jeden kilogram .......

Serdeczne dzieki Justyna !!!




..... i serdeczne gratulacje za dziesiejsze zwyciestwo i za Tour de Ski............

Jak na slizgawce......

.......taka nawierzchnie ma nasza ulica po nocnym deszczu.
Dobrze ze dzisiaj niedziela..... i nie musimy wychodzic z domu. Poczekamy az piaskarki poprawia nasz komfort zyciowy  i ... umozliwia zaczerpniecie swiezego powietrza. W przeciwnym razie zazyjemy odrobinke tlenu .... przez otwarte okno!!!

Niedzielna gazeta dostarczona .....przez smialkow, ktorym nie starszna ani slota, ani slizgawica.

W samym srodeczku gazety taki oto artykul


Polski dlug publiczny cyka ......
Rzucialam sie na gazete, ciekawa zawartosci artykulu. I to nie faktow - bo te znam - ale komentarzy i opinii szukalam w tym artykule.
Nie znalazlam nic nowego, tylko stare oczywiste prawdy dotyczace wieku emerytalnego, systemu zdrowotnego..........

Musze przyznac ze nie zazdroszcze Premierowi (obojetnie z jakiej opcji politycznej on bedzie)..... bo niestety nie mozna byc popularnym jesli przeprowadza sie reformy ekonomiczne, ktore sa niezbedne.......... a ktorych wszyscy sie obawiaja, ze dotkna kazdego osobiscie .............
.... i tak zle, a tak jeszcze gorzej!!!



sobota, 8 stycznia 2011

Aktywny wypoczynek.....

Pomimo nie najlepszej pogody pelna aktywnosc na pobliskiej gorce.
Julia musiala wyprobowac Mikolajowy prezent ................ w towarzystwie calej rodzinki, naturalnie lacznie z babcia i dziadkiem


Bianca odziedziczyla Julkowe narty ..... i przyjela je z wielka duma!!! Czekala na nie caly, calusienki rok.



Podczas gdy Julka radzila sobie (czasami nawet za bardzo) samodzielnie na stoku :


pod gorke ....


i z gorki.

Bianca "zmuszona byla" korzystac z pomocy taty lub mamy ...... w gore



... bo "w dol" radzila sobie juz sama  - i to calkiem niezle!!!


No coz .... trzeba wykorzystac miekosc kosci i miesni ...... i wyczyny narciarskie trenowac od najmlodszych lat....bo czym skorupka za mlodu!!!

Wspolne umilowania......

Wspolne umilowania i wspolna radosc ..... to podwojna radosc.
Nie udalo mi sie tak do konca zarazic slubnego moim zamilowaniem do kamieni (moze dlatego ze nie lubi ich za mna dzwigac)..... ale jestem na najlepszej drodze aby moje wnusieta dzielily ze mna moja pasje - "poszukiwania skarbow".


Nie mam na mysli wartosci wyrazanej w nominalach ..... ale wartosci estetycznej.
Nie jestem jednak do konca pewna .... czyli Julia nie patrzy na te moje skarby "innym okiem".....


Zbieram  i zabieram do domu od takich milimetrowych........ do kamoli, ktorych udzwigniecie czasami przekracza moje mozliwosci fizyczne.
Czasami uda sie znalezc cos bardzo ciekawego np: 
takie z autografem




albo takie ktore zasluguja na "specjalna obrobke"


Mam wizje ........ i wiem dokladnie co z nich mozna wyczarowac. A to wyczarowywanie czeka na "lepsze czasy" czyli do upragnionej emerytury!!!

A ze zostalo jeszcze kilka lat .......... to napewno nazbieram tyle, ze w najgorszym przypadku wystarczy na wlasna "kamienna pustynie".

Te wielkie, ktorych nie mozna wlozyc do kieszeni ............ fotografuje i fotografuje ... w nieskonczonosc


Mowia, ze.......  Na kamieniu nic nie rosnie


Kamien na kamieniu, na kamieniu ........ granaty



W poziomie
........i pionie



piątek, 7 stycznia 2011

Spiesz sie ........powoli

... ta "stara madrosc" potwiedzona zostala w calej swojej "zawartosci".

Pomimo obfitego i starannego "podlewania" - moja tegoroczna choinka gubila igly w niesamowitym tempie.
.... i gdyby te igielki pozostawaly tylko pod choinka ... bo pol biedy, ale one "przemieszczaly" sie po calym domu..... a szczegolnie upodobaly sobie nasze dywany i skarpety. Czasami chcialy jakosc dziwnie jeszcze wiekszej bliskosci z domownikami .... i wlazily az pod skore!!!

Rozwazylam wiec czy nie nalezaloby zrezygnowac z tradycyjnego "pladrowania choinki" ( ktore ma miejsce 13 stycznia) i wyrzucic swiateczna ozdobe juz teraz.
Postanowilam, ze wytrzymam jeszcze kilka dni i ..................
no wlasnie .....i tutaj cale sedno tytulu dzisiejszego posta.

Wnusieta, ktore spedzily u nas wczorajszy wieczor i noc ..... zapytaly mnie, dlaczego nie bylo pod choinka prezentow dla mnie i dziadka ..... tylko dla nich i dla ich rodzicow.
Odpowiedzialam, ze Mikolaj poprostu ....uznal, ze my nie zasluzylismy na prezenty, albo o nas zapomnial.

Dzisiejszego ranka uslyszalam nawolywania dochodzace z salonu, szybko wiec podazylam aby zobaczyc co sie tam dzieje .....................

pod choinka lezaly dwa......... najcudowniejsze i najdrozsze prezenty na swiecie





..... jakie szczescie.... ze sie wstrzymalam!!!
Choinka postoi  jednak.........do 13 - a wtedy razem z wnusietami wg zwyczaju  "wytanczymy ja na zewnatrz".