czwartek, 1 kwietnia 2010

Kolejka do...... "plupa"...

"Plup" ... tak nazywam to malenkie "ustrojstwo" z pomoca, ktorego mozemy przekazywac nasze odczucia, radosci i przygotowana do Wielkanocy!!! "Plup" to modem do komputera - jest tylko jeden a komputery dwa .... stad tez ta kolejka!!!
Poniewaz wszyscy jeszcze spia - po wczorajszych "zmaganiach z natura" i swiezym powietrzem, siadlam aby udokumentowac troszke minione juz trzy dni!!!
Podroz do "Krainy marzen i sniegu" przebiegla sprawnie i szczesliwie.... i nawet zgodnie z harmonogramem. Przestzegalismy zaplanowanych przystankow na odpoczynek, na rozruszanie nog - szczegolnie tych - 4  malutkich i tych ....4 pieskowych.
Dostarczalismy kalorii naszym "cialom" ....

jak rowniez "duszom.....i  intelektowi" ..... ogladajac wystawy w "przydroznym muzem olimpijczkow" :

Najedzeni, z nadszczuplona kasa urlopowa - bo naturalnie "trzeba bylo" dokonac zakupow w sklepie sportowym, "ogrzani" przy takim pieknym kominku ...........

... wyruszylismy na nocleg ......do "najlepszego hotelu Szwecji" .
To wlasciwie apartament noclegowy - 4 pokojowy z bardzo dobrym wyposazeniem ......... i co najwazniejsze .... zupelnie za darmo!!! .......... no naturalnie tylko dla pracownikow "pewnej firmy".
Julia nie mogla sie doczekac, kiedy rano wyruszymy w dalsza droge... "do Nollrandi" - wiec "wybudowala" pociag i zabrala do niego Bianke ........... i pojechaly same..........


.... Bianka zabrala swoja ukochana lale i MinMin (MojMoj)......z ktorymi sie nie rozstaje...


ciag dalszy nastapi...............

wtorek, 30 marca 2010

Juz na miejscu...........

Troszke zmeczeni, ale ................Lapponia przywitala nas piekna pogoda!!!



Wiecej wiadomosci ...............  jutro!!!!

piątek, 26 marca 2010

Na krotkiej smyczy?............

Zyjemy w czasach kiedy nowinki techniczne zaskakuja kazdego dnia.........
Jeden z wiodacych amerykanskich producentow telefonow komorkowych wyprodukowal "ustrojstwo", ktore mozna przypiac do obrozy naszego kochanego czworonoga i za pomoca "komorki",  kontrolowac czy on czasami nie oddala sie za daleko od wyznaczonego terytorium. Fantastyczne.............. szkoda jednak, ze tak pozno!!!
Gdyby  ten wynalazek powstal troszeczke wczesniej ..........i niektore amerykanskie zony zalozyly go na szyji swoich slubnych polowek...................... ?
Na pocieszenie ................... troche wiosny :

czwartek, 25 marca 2010

Skarby ukryte pod sniegiem............

Moj maz czesto krytykuje mnie, ze chodze "z glowa w chmurach"..... czyzby ?  - protestuje bardzo stanowczo. Ja jestem "poszukiwaczem skarbow" i jako taki nie moge patrzec z zadnym innym kierunku - niz na przyslowiowa ziemie - bo to wlasnie tam znajduje sie wiekszosc "skarbow". Po zimie, kiedy snieg znika zmywany  wiosennym deszczem, na "swiatlo dzienne" wylaza wszystkie ukryte skarby. Ja wcale nie zartuje!!! - czesto znajduje przedmioty i ze "szczerozlotego zlota" i z innych troche mniej szlachetnych kruszcow. Te szlachetne to jakis "przejechany" kolczyk i na dodatek jeden, rozerwana bransoletka czy lanczuszek ....ale mimo zlego stanu technicznego maja swoja wartosc - w karatach.
(To zbieractwo to proba generalna przed moja przyszla rola .... chyba pamietacie, ze mam byc baglady!)
Ale ..... jak to zwykle bywa zawsze jest jakies ale ..... najczesciej na mojej sciezce trafiaja sie jednak - wlasnie na wiosne - w wiekszosci przedmioty z mniej szlachetnego kruszcu. Irytuja mnie straszliwie i w wielu przypadkach wprawiaja wprost w stan, w ktorym zlosc przybiera koloslane rozmiary.
Na jednej z moich ulubionych stron internetowych www.argalappen.se 
odnalazlam cos, czego to wlasnie ja moglabym byc autorem ..............


oto tlumaczenie tekstu :
...... Witaj  wlascicielu psa !!!
Milo, ze upodobales sobie wlasnie ta sciezke na spacery z psem.
Ale .... ja mam do Ciebie  jedno pytanie ...........
            - czy Twoj pies potrafi robic to co jest przedstawione na zdjeciu ???
Nie ?!!............w takim razie jest to Twoj obowiazek, aby uprzatnac psie kupki.

Autorka  niniejszego plakatu nie poprzestala jedynie na pouczeniu, daje rowniez porade jak nalezy
rozwiazac ewentualne problemy :

1. Piesek ma "sraczke" -  przykryj kupki sniegiem
2. Zapomniales woreczka na kupki - wroc po nie do domu i wloz do kieszeni kilka rezerwowych
3. Nie masz sily aby sie schylic i posprzatac - sprzedaj psa, bo inaczej ja zrobie kupke w Twoim ogrodzie!!!
Czy nie uwazacie, ze takie plakaty powinny byc rozwieszone w wielu, wielu miejscach ???


PS. To chodzenie z glowa w chmurach - nie oznacza ze jestem wyniosla , tylko ze mam tendencje do potykania o wszelkie nierownosci na mojej drodze.( wyjasnie na zyczenie mojego meza)

środa, 24 marca 2010

O wszystkim i o niczym ..... czyli bigos umyslowy!!!

Tytul mowi sam za siebie.............
...Zakrecona..... jak nigdy....pracuje, pakuje, gotuje, kupuje ...i znow pracuje.... i nie do rymu, ale wazne : trzeba tez cos upiec- bo to swieta, i do fryzjera - bo dobrze jest dobrze wygladac na urlopie... i tak w kolko....w koleczko.
I znow  pracuje........... mysle, planuje.............
A tu jeszcze ostatnie godziny tegorocznej wysprzedazy ksiazek ... tym razem za polowe tej i tak bardzo obnizonej ceny - wiec stoje godzinami i szukam, bo moze cos ciekawego????
Pamietacie ? - w grudniu napisalam, ze moze  jak "bede duza" - zostane ornitologiem - no i wlasnie - wpadl mi rece nowy atlas ptakow.  Mam co prawda juz kilka, ale sa stare - a moze ptaki sie "mutuja" - jak wszystko inne na tym swiecie - wiec moze sa jakies nowe gatunki???

Przekartkowalam i zatrzymalam sie na gluszcu..... juz wiem co zrobie na Wielkanocny obiad!!! - przelecialo mi przez glowe. To tradycja wsrod samow - bo mieso z renifera maja na codzien - a skoro spedzamy Wielkanoc w krainie samow to pasuje wysmienicie - o tak dla integracji.

Zamienilam nasz salon na magazyn i ukladam na "kupki" wszystko to co mamy zabrac do Lapponi :
naukladalam okolo 5 takich dosc pokaznych "kupek"- obrusy, serwety, serwetki, serweteczki, swieczki, swieczuszki, chodniczki, dywaniczki ........... oj juz sama nie wiem co jeszcze ?
Nie zaczelam jeszcze ukladac naszych ubran - a jest tego napewno kilka toreb podroznych.
Nie zazdroszcze mojemu mezowi, ktory bedzie musial  to wszystko zapakowac do samochodu - zobaczymy czy znajdzie sie miejsce dla nas - czy nie okaze sie.... ze bedziemy musieli biec za samochodem?
Ksiazki, ktore mam zamiar przeczytac  w czasie urlopu leza na widoku..............
..... i dojdzie jeszcze kilka toreb z jedzeniem...........bo to tradycja i tak wypada........bo dobrze miec ze soba... ot tak na wszelki wypadek .... bo moze nas zawieje, bo moze bedzie strajk ?????
Jedno jest pewne, ze nie zabiore w tym roku bigosu ...... bo wystarczy ten, ktory mam w glowie....


poniedziałek, 22 marca 2010

Poniedzialkowy poranek........

Korzystajac z chwili wolnego czasu zabieram sie aby jeszcze przed praca napisac kilka slow,  o minionym weekendzie, a wlasciwie o ostatnim jego dniu.
Pogoda niestety typowo marcowa nie zachecala do przebywania na swiezym powietrzu. Postanowilam wiec wprowadzic troche wiosennego nastroju do mojej duszy. Nic tak nie poprawia nastroju kobiety jak "odswiezenie garderoby". Wybralam sie wiec do sklepow w poszukiwaniu kilku "fatalaszkow" i nawet udalo mi sie bez wiekszych zmagan kupic to co najbardziej potrzebne, czyli pare spodni, kilka bluzek i wiosenne wdzianko-bluze. W sklepach, dla kontrastu z tym co panowalo wczoraj na naszym (czytaj szwedzkim) swiecie, prawdziwa wiosna - ciuszki zwiewne, lekkie, w kropki, paski i naturalnie kwiatki, cale ich lany!!!- kolory rowniez wiosenno-letnie: koralowe, pomaranczowe, seledynowo-zielone, ale na szczescie sa te bardziej przemawiajace do mnie czyli granat, biel i moja ukochana czern.
Ale nie myslcie, ze kupno kilku "szmatek" zadawala mnie w pelni - o nie!!!
To tylko poczatek ..... bo celem mojej wyprawy do centrum bylo tak naprawde Muzeum - a wlasciwie dwie wystawy, ktore bardzo chcialam zobaczyc:
- Wystawa fotografa-wagabundy - Andersa Rymana - Livets steg - co w tlumaczeniu na polski oznacza - Slupki milowe zycia.


 

- Wystawa "Dzikie serce" - Vildhjärta, - Marii Westerberg.
Mia -  (zdrobnienie od Maria) jak to sama mowi - chodzi po ukochanym lesie i zbiera patyki. W patykach doszukuje sie postaci, zwierzat - i pisze do nich krociutkie opowiadania.
"Dorobek artystyczny" Marii zostal udokumentowany w nowo wydanej ksiazce pod tym samym tytulem co wystawa.
Bardzo trudno jest w tlumaczeniu oddac tresc mysli zawartych w jej opowiadaniach - ale postaram sie .....

Nie chce byc zmuszana do posiadania pogladow na kazdy temat....
Nie chce zmywac, odsniezac i wypelniac deklaracji podatkowej.....
Chce tylko poluzowac wszystkie cugle -
biegac po kwitnacych lakach ............
...... i tanczyc tango w Argentynie !!!


"Dziela" Marii sa bardzo poszukiwane i ze smutkiem musze poinformowac, ze niestety nie udalo mi sie zakupic ani jednego nawet takiego najmniejszego - wszystko sprzedano podczas wernisazu w ubiegla sobote.
 
Pozostaja wiec zdjecia i oczekiwanie do jesieni .... bo moze wtedy bede miala troche wiecej szczescia



PS. Gratulacje dla Justyny za zdobycie Krysztalowej Kuli w Pucharze swiata. Tak jak przypuszczalam niedzielne zmagania byly bardziej szczesliwe i dla Justyny i dla Charolotte.
Dziekuje z calego serca za wspanialy, pelny emocji sezon i zycze udanego wypoczynku - bo jestescie tego warte !!!

niedziela, 21 marca 2010

"Chlopska logika" ....... ?

Juz tylko tydzien .......... i w droge !!!
W daleka droge -  bo az 1000 km.









Pokonywalismy ta odleglosc juz znaczna ilosc razy..... ale .......
...no wlasnie... troche przeraza, szczegolnie zima!
Wiosna i latem  jazda ta jest nawet przyjemnoscia - jedziemy bowiem "pod slonce" i ogladanie swiata w pieknym sloncu - w nocy - jest przezyciem.
Zima staramy sie podzielic ta podroz na 2 etapy :
- pierwszy okolo 600 km  .......i nocleg
- drugi to juz tylko 400 km  !!!
Takie rozplanowanie podrozy pozwala nam dojechac " za dnia" do naszego raju - mamy wiec dosc duzo czasu na rozpakowanie i...........nagrzanie pomieszczen mieszkalnych. Zareczam, ze nie da sie polozyc spac w pomieszczeniach, ktore nie byly ogrzewane przez kilka miesiecy przy temperaturach okolo  minus 20!
Widze jak wiele z Was "przymarszczylo nosek" i pomyslalo ... oj - dlaczego tak daleko i dlaczego na polnoc ? Wiec spiesze z wyjasnieniem - ja tez tak kiedys myslalam - do czasu, kiedy nie wybralam sie na urlop wlasnie w te strony.  Zaiskrzylo "od pierwszego spojrzenia" i milosc ta trwa nadal.
Dzieki internetowi i blogom okazalo sie, ze nie jestem w tych odczuciach sama. Mam bardzo duzo "duchowych siostr i braci"  - ktore podobnie jak ja uwazaja, ze Arjeplog i okolice to najpiekniejsze miejsce - poprostu perla - Szwecji.
Chcialam w jakis sposob "zobrazowac" odleglosc i szukalam porownan w polskich realiach - weszlam na strony internetowe, ktore zawieraja programy obliczajace odleglosci - a jest ich dosc sporo. Odleglosc porownalam bardzo szybko - mozna powiedziec Swinoujscie - Sanok - to co jest  najbardziej porownywalne.
........ i nagle zobaczylam cos, co naprawde wzbudzilo moja ciekawosc - obok odleglosci pokazal sie czas potrzebny na przebycie tych
odleglosci ....... i tu zaskoczenie!!!
Pokonanie  okolo 1000 km w Szwecji zajmuje okolo 14 godz i 45 min  a w Polsce - i teraz uwaga!!! - tylko 11 godzin 45 min - czyli az 3 godz.  szybciej!!!
Czyzby programisci opracowujac programy - wzieli pod uwage dyscypline szwedow .......... czy ulanska brawure polskich posiadaczy mechanicznych rumakow ???
Moze ktos z moich czytelnikow pomoze mi rozwiazac ta zagadke ..............