Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vilhelmina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vilhelmina. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

Slubny mowi, ze .....


poza wodospadami, siklawkami i bystrzycami ..... swiata nie widze;-)

... i nawet moglabym w to uwierzyc patrzac na ostatnio publikowane fotki ..... ale musze jednak zaprotestowac!!!
Bo ja kobitka dociekliwa i wszystko musze sprawdzic, rozwazyc i udowodnic, ze to ja ....... zawsze mam racje;-))
Choc Slubnemu wydaje sie, ze jestem "zaslepiona" to ..... oczy mam szeroko otwarte i nic nie umknie mojej uwadze ....

zwierzaki i ptaki przy drodze ....




roslinki w rowie ....










stare zabytkowe domy ....

ladne miejskie widoki ....

wystawy sklepowe .....

to co ..... na gorze

i to co pod nogami .....

..... eleganckie kobiety i ....... przystojni panowie, ale te fotki utrwalam tylko na moim "osobistym twardym dysku" ..... i "przegladam" w skrytosci;-))

Chyba jednak rozumie irytacje ze storny Slubnego, ktory mowi rowniez, ze ..... jak bede stawac przed kazdym "fotomodelem" ..... to droga do domu zajmie mam co najmniej tydzien.


piątek, 25 kwietnia 2014

Po dlugiej i bogatej ......


w uczucia i odczucia drodze zycia;-))  ...... w srodku nocy, cali i nawet w miare rzescy dotarlismy do domu.

Podroz zajela wyjatkowo wiecej czasu niz zwykle, ale czy to dziwne skoro, nie byla to tylko podroz z punktu A do punktu B.
" Punktow" bylo duzo wiecej ...... i duzo dluzsze.

 "A1" byl po przejechaniu zaledwie kilkuset metrow, bo musialam cyknac fotke "mojego" mostu "z drugiej strony" .....

"A2" - postoj w Vilhelminie, obowiazkowy z kilku powodow: zakupy delikatesow u Martina, sniadanko w kafejce, odwiedziny i zakupy w godnym polecenia sklepie.
Iscie letnia pogoda zachecila do spaceru po Vilhelminskiej starowce i cykniecia kilku fotek ....


"A3" - odwiedziny znajomej farmy koziej i zakup ekologicznych serow ....

"A4" - obowiazkowy obiad ....
"A5" - przystanek "na siusianie" przy ulubionej bystrzycy ..... w celu sprawdzenia .... "gdzie jest wiosna" ....

"A6" - ostre hamowanie, aby podziwiac cudowne ...... pasodoble ..... w wykonaniu moich ukochanych ptakow....

"A7" - "amerykanska wizyta" w Gammelgården w Fågelsjö


"A8", "A9", "A10" ...... i jeszcze kilka, bo jak spokojnie przejechac obok tak pieknie zachodzacego slonca??????




czwartek, 8 sierpnia 2013

Do czego sluzy "dziurka" .......


to pytanie nurtuje mnie od kilku dni i mam wielka nadzieje, ze znajdzie sie ktos, kto pomoze mi znalezc na nie odpowiedz.

Bo ja, albo juz taka stara, ze zapomnialam,
albo taka mloda, ze nie doswiadczylam;-))

"Dziurka" wyglada tak .....
a znalazlam ja w Klimpfjäll na scianie zabytkowej budowli Norgefarargården.
Przez wieki kupcy i mieszkancy tych gorskich terenow zatrzymywali sie tutaj na nocleg i posilek dla siebie, i swoich koni w czasie wedrowek "handlowych" miedzy Szwecja i  Norwegia.






Na posilek zatrzymalam sie rowniez i ja, podczas mojej "zyciowej wedrowki".
Posilek dla duszy i posilek dla ciala ......... muuuuuuuuuums!
Wszystko z lokalnych, ekologicznych produktow, smacznie przyrzadzone i podane przez pania Eve.
Ciekawska jak zwykle, zasypywalam pania Eve pytaniami o skladniki i przepisy.
O dziwo, otrzymalam odpowiedz na wszystkie!!!

Wyszlam najedzona, ukontentowana i bogatsza w kulinarne przezycia ...... i kulinarna ksiazke .....
Lapponska spizarnia


Pani Eva jest jedna z czterech autorek powyzszej ksiazki.

środa, 7 sierpnia 2013

Wszystko co Saamskie ....


musze zobaczyc!!!
Nic wiec dziwnego, ze kroki moje skierowalam w kierunku Marsfjället ....

do Fatmomakke ......
przykoscielnej wioski zwanej po szwedzku kyrkstad, ktorej poczatki datowane sa w latach 1780-81 i przez wieki byla "centurm zycia" zrowno Saamow jak i osadnikow.





Tutaj chrzczone byly wszystkie dzieciaki z okolic, tutaj przyrzkali sobie wzajemna i dozgonna milosc nowozency, tutaj zegnano wszystkich tych, ktorzy odchodzili na zasluzony wieczny odpoczynek.
Tutaj odbywaly sie doroczne festyny i odpusty, tutaj rodzily sie nowe znajomosci i milosci.




A teraz, jest jakos dziwnie pusto. I turystow tez nie za wielu, a szkoda.
Wedrujac po "wiosce" i "czujac jej historie" spotkalam starsza kobiete, ktora widocznie zauwazyla moja facynacje, bo usmiechnela sie do mnie i rozpoczela serdeczna rozmowe. Opowiedziala historie swojego zycia, opowiedziala o wszystkich waznych dniach zwiazanych z tym miejscem i ubolewala nad losem wioski.

Obawia sie bardzo, ze jesli w najblizszym czasie nie zadba sie o konserwacje szalasow to niestety rozsypia sie i za kilka lat pozostane tylko miejsca po wygaslych paleniskach.

wtorek, 6 sierpnia 2013

A ze nie sama woda czlowiek zyje .....


wiec troche innej strawy .....
choc i ta dla duszy, a nie  dla ciala.
Bo odwiedzajac Saxnäsgården nie sposob nie zaglebic sie w historie pensjonatu i jego zalozycieli.
Emma, fantastyczna kobieta, pozostawila po sobie nie tylko pensjonat, ale i Ricklundgården.
Budowle, ktora chyba bardziej pasuje w klimatach srodziemnomorskich?.... a w niej wspaniala galerie sztuki ...






Wszystkich tych, ktorzy zechca dowiedziec sie wiecej o tym ciekawym miejscu odsylam na ......
www.ricklundgarden.com