Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kumpelskie spotkania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kumpelskie spotkania. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 stycznia 2014

Zanosi sie na wspominki .......


...... bo bez nich napewno sie nie obedzie!!!
W piatek przybywa do mnie z (zakrotka moim zdaniem) wizyta moja kolesiowna.
Spedzilysmy w "jednej celi", ba nawet na jednej lawce, wiele, wiele lat.
Tych dzieciecych, beztroskich w podstawowce  i tych mlodzienczych, przebogatych w emocje i uczucia, w liceum ..... az do samej "dojrzalosci".
Wiec wspominac bedzie co.
Jesli kogos ze "scislych kregow" beda w najblizych dniach palily uszy i policzki, to wiecie dlaczego;-))
Mysle, ze jednak wybaczycie!!!
Ula, czekam z niecierpliwoscia .......

sobota, 12 maja 2012

Dzis panna Andzia ma wychodne......


...... i ja tez!!!
Wraz z kumpelkami idziemy troszke  sie "rozerwac".
Babskie spotkanie zawsze mile oczekiwane, a to dzisiejsze ma dodatkowa atrakcje - spektakl satyryczny, ktory cieszy sie ogromnym powodzeniem.

Ide robic sie "na bostwo"  czyli odrobinke piekniejsza niz normalnie.....

piątek, 3 lutego 2012

Maksymy zyciowe......


Podobno na ladnym talerzu i ladnie podane to nawet ....ziemniaki w mundurach smakuja wysmienicie.....


.... ciekawe co na to powiedza moje kumpelki?..... czy potwierdza ta zlota maksyme?

czwartek, 2 lutego 2012

Lacrima......


...... czyli lza.... albo lezka rozrzewnienia, ktora zakrecila sie w moim oku kiedy za sprawa kilku butelek wina przenioslam sie w dawne beztroskie, piekne mlodziencze lata.
Ale wszystko po kolei...

Jutro wieczorkiem  bede goscic moje kumpelki na proszonym babskim obiedzie. Trzydaniowy obiad na temat: Lapponia, bo jakze inaczej. Wszystkie podstawowe produkty uzyte podczas obiadu maja naturalnie pochodzic lub miec powiazanie z moim rajem. Meny ustalone, produkty zgromadzone i to nawet bez wiekszego problemu. Pozostalo wiec zaplanowanie pasujacych trunkow. Drink powitalny i napoje do deseru nie przysporzyly zbytnich klopotow....... ale przystawka i danie glowne???
Niestety choc klimat zmienia sie drastycznie i byc moze za "kilka lat" zaczniemy znowu na dalekiej polnocy uprawiac wionorosle, ale nie rozwiaze to moich problemow na dzisiaj, a wlasciwie.... na jutro.
Szybka wizyta w sklepie monopolowym i rozmowa z "rzeczoznawca", ktora skorzystala nawet z pomocy swojego doradzcy z "pietra wyzej" i wybor padl na trunek, ktory ma podobno nalepiej "zenic sie" (fajne okreslenie) ze smakami moich potraw.

Pani-ekspert pobiegla na zaplecze i przyniosla kilka butelek z "tymczasowego sortymentu".....


..... O nie! - tylko nie Lacrima - krzyknelam. Nie moge zlamac danego raz slowa.
Pani popatrzyla na mnie z lekkim zaklopotaniem i niesmialo zapytala, czy mam jakies negatywne doswiadczenie zwiazane z tym winem.
No moze nie z tym, ale z nazwa Lacrima powiedzialam, a czy negatywne???
I tu korzystajac z panujacych o tej porze dnia w sklepie pustek opowiedzialam jej moja historie.....

Za siedmioma gorami, za siedmioma lasami, prawie pol wieku temu w jednym z czestochowskich liceow trzy "dziewice orleanskie" - dwie z nich nawet o adekwatnym imieniu Joanna, na pierwsze lub drugie - postanowily towarzyszyc nowej klasowej kolezance w drodze do jej domu. Kolezanka byla o rok starsza od pozostalych i bardziej doswiadczona zyciowo. Opowiadaniami o swoim zyciu wzbudzala u pozostalych ciekawosc, ba.....nawet zachwyt.
Zapytala, czy ktoras z nas probowala pic alkohol? .... i gdy okazalo sie, ze zadna nie probowala nigdy tego "boskiego trunku".... stanowczo stwierdzila, to juz najwyzszy czas!
Mala "sciepka"..... i kolezanka szybko podazyla do osiedlowego sklepiku. Zebrane pieniazki wystarczyly na 2 butelki winiunia - Lacrima Christi....
Wbieglysmy szybko do mieszkania kolezanki i rownie szybko zaczelysmy odkorkowywac zakupione buteleczki.
Ciemnoczerwony, lepki, bardzo slodziutki plyn wypelnil 4 "literatki". Oj to nawet dosc smaczne stwierdzilysmy jednym chorem.
Kolezanka poganiala, bo za chwile mial ja odwiedzic ..... ksiadz po koledzie. O Kryste!!! jeszcze tylko ksiedza tutaj brakuje .... chichotalysmy coraz glosniej.
Szklaneczka po szklaneczce oproznilysmy zawartosc butelek, lecz niestety nie zdazylysmy uciec przed ksiedzem. Wszedl do mieszkania, popatrzyl na stol i zobaczyl lezacza na nim koperte. Widocznie ta byla wazniejsza niz puste butelki i 4 "padniete na kolana" i rechoczace nastolatki. Pokropil mieszkanie, wzial koperte .... i poszedl. Byc moze byl bardzo tolerancyjny..... ten ksiadz.
Tolerancyjna, niestety nie byla moja mama. Szlaban na wyjscie z domu przez caly, calutki tydzien. Calkowity szlaban na spotkania  z "doswiadczona kolezanka" i przyzeczenie... ze: nigdy wiecej nie bede pila wina ....... Lacrima (dodalam tak na wszelki wypadek).

Po latach jestem bardzo szczesliwa, ze tak szybko dodalam to malenkie slowko Lacrima. Przez to nigdy nie zlamalam danego wowczas slowa i popijam winka z wielka przyjemnoscia.

Pania ekspert rozbawila bardzo moja opowiesc i dodala: kupujac to wino napewno nie pozalujesz i nie musisz sie obawiac, ze zlamiesz dane slowo. To wino jest wytrawne i nie nazywa sie Lacrima, a..... Lacrima di Morro.


A czy ma "efekt cichotania" okaze sie jutro wieczorem.....

sobota, 21 stycznia 2012

Jestem pod wrazeniem......


..... wczorajszego spektaklu Cabaretu .....w Kit Kat Klubie.
I nie tylko ja!!!... czego dowodem byly niekonczace sie owacje.
Wspanialy koncept, wspaniala gra, glosy, taniec ..... i naturalnie wspaniale towarzystwo.
Podziekowania za to wszystko ...... symboliczny tulipan....... w tulipanowy czas


dla kumpelek....


i  wszystkich, ktorzy dostarczyli nam niezapomnianych wrazen.....





czwartek, 19 stycznia 2012

Bo w naszej ferajnie przyjete jest......


zabawic sie fajnie i ...... posmiac tez.


.... i to juz od  dawien dawna, kiedy przynajmniej dwa razy w roku spotykamy sie w  kumpelskim gronie.
Tym razem, czyli juz jutro, wybieramy sie do Kit Kat Klubu.
Nie do tego berlinskiego, ale kopii zbudowanej w naszym teatrze specjalnie dla spektaklu....



I aby przezycie bylo calkowite przedstawienie poprzedzone jest 3-daniowa kolacja .... wedlug wszystkich zasad gry..... wiec: goloneczki, choucroute .... i inne przysmaki z lat 30-tych.

Szykuje juz kreacje .... nie moge sie doczekac na spektakl i spotkanie z kumpelkami.

......bo w tym jest calej sprawy rzecz, 
      ze wszystkie smutki ida precz....




niedziela, 25 września 2011

Prosze o powtorke......

..... piatkowego wieczoru!!!
Kumpelki jak zwykle spisaly sie na medal ... i prawie wszystkie ze wspanialymi humorami odliczyly sie pod Cafe August.
Jest to wspaniale miejsce w naszym miescie, ktore wszystkim milosnikom muzyki i specjalnej atmosfery (stara latarnia) goraco polecam.


Mats Westling....... odliczyl sie rowniez we wspanialej formie i umilal czas zebranej publicznosci swoim cudownym tembrem glosu i cudownymi tekstami......


Nie wiem czym sobie zasluzylam na taka dedykacje (Dzieki tobie - Ina spedzilem mily, radosny wieczor - usciski ....Mats )

............. ale bardzo mnie ucieszyla!!!
Prosze jednak nie snuc zadnych dwuznacznych wnioskow .................. choc szkoda;)))



Teraz z mojego ulubionego trubadura stal sie  moim Idolem .....



Wiec teraz  nie odpuszcze i bede "podgladac" jeszcze bardziej intensywnie niz do tej pory.
Szkoda, ze nie uda mi sie uczestniczyc w nastepnej imprezie - prezentacji najnowszej plyty .....
ktora ukaze sie juz w pazdzierniku
Serdeczne dzieki moje kochane kolezanki ... i Mats za wspanialy piatkowy wieczor.