sobota, 27 lutego 2010

Sto lat... sto lat...... dla ZLOTEJ Justyny


Serdeczne gratulacje !!!!!
Czekalismy wszyscy na ten dzien ...... bo  wierzylismy w Justyne i jej zwyciestwo.
Dzieki Justyna za zloto i emocje..............

Powtorka z Turynu.......

....ale jaka ! -   4 miejsce dla szwedzkich  "chlopakow ze strzelbami"  czyli biatlonistow .........
no i oczywiscie  ZLOTO  dla  "dziewczat ze szczotkami"

Serdeczne gratulacje !!!!
Bianeczka odrazu poznala sie na sporcie i zlotych dziewczynach, ktore jeszcze raz pokazaly, ze potrafia "sprzatac". Brawo !

czwartek, 25 lutego 2010

Szczyt marzen.............

nie przeszadze jesli powiem, ze takie oto czapeczki... sa w obecnym czasie najwiekszym objektem marzen wiekszosci mieszkancow Szwecji.
Zdobycie takiej czpeczki - w stylu retro - to przedsiewziecie na miare najwiekszej wygranej w totka.
Sklepy z materialami do robotek recznych przezywaja prawdziwy renesans - niestety nie sa stanie na przestrzeniu kilku najblizszych tygodni zapewnic mozliwosci kupna wloczki wszystkim zainteresowanym w wlasnorecznym wykonaniu tego nakrycia glowy.
Byc moze w tych wlasnie czapeczkach lezy "tajemnica" sukcesu szwedzkich sportowcow na igrzyskach... moze sa one "magiczne" ?

Pory, pory roku.............

... zanucilam na znana melodie Rynkowskiego. Bo tak naprawde pory roku sa jak ......... dary losu.
Czekamy na nie , tesknimy, szczegolnie do tych, ktore lubimy najbardziej. A ze "gust" jest jak przyslowiowy tylek bo kazdy ma swoj, czekamy wiec na rozne pory.
Im wiecej -  tym wiekszy wybor ................
i szybciej nastepuja zmiany, co w przypadku oczekiwania jest bardzo wazne. 
My- mieszkancy polnocnej Skandynawii mamy do szczescie, ze u nas wystepuje wg kalendarza samow az 8 por roku!
Czekamy teraz na: vårvinter, czyli wiosennazime albo co brzmi lepiej zimowawiosne.
Czekamy na nowe zycie, na powrot "slonca" i jasnosci!!! Pomimo, ze nadal minusowe temperatury,  czuje sie zapach "zapach wiosny", a paki krzewow i drzew staja sie coraz bardziej nabrzmiale....

Wczorajszy piekny i sloneczny dzien zaprosil na spacer. Spacer po zasniezonych ulicach miasta - w celu udokumentowania zachodzacych zmian - ale o tym napisze przy innej okazji.
Powracam wiec do por roku i stwiedzam, ze to wlasciwie jest "dobrodziejstwo" aby zyc w kraju, gdzie pory roku sa tak bardzo wyrazne i roznorodne - bo zawsze jest temat do narzekania! Narzekamy teraz na mroz i snieg, ale jak sobie dobrze przypominam - ubieglego lata, kiedy upaly utrzymywaly sie przez wiele tygodni i sloneczny zar lal sie poprostu z niebo .......... narzekalismy i tak. Zagadkowa jest ta nasza natura - mam na mysli naturalnie nasza ludzka " nature".
Ja musze przyznac, ze wczorajszy dzien dodal mi bardzo duzo "dobrej energii" i odczuc dla ciala - ale i dla duszy..............

 
Bujalam w oblokach  i marzylam o moim raju .....................zostalo juz tylko 5 tygodni......

środa, 24 lutego 2010

I jeszcze jeden ... i jeszcze raz.....

..... sto lat , sto lat niech zyja nam !!!
narciarze - sztafetowcy!!!
Serdeczne gratulacje i podziekowania za emocje

wtorek, 23 lutego 2010

Kiedy diabel sie starzeje.....................

.... robi sie religijny - tak mowi popularne szwedzkie przyslowie. Ja mam moja wersje tego, sympatycznego zreszta, przyslowia. Moja parafraza: Kiedy diabel sie starzeje .... robi sie sentymentalny!!!
Czyzby ... juz czas?
Lapie coraz czesciej na tym, ze z rozrzewnieniem wracam do miejsc z dziecinstwa, do mlodosci, do kolezanek, dawnych idoli, do starych symapatii  i milosci.
A jeszcze nie tak dawno protestowalam dosc glosno, kiedy moja mama, ktora niestety nie zyje juz dokladnie 10 lat, opowiadala cale zycie naszemu synowi. Mialam dosc gleboko zakorzenione w pamieci wszystkie wywody i wspomnienia mojej babci, ktora wykorzystywala kazda mozliwa sytuacje i chwile, aby opowiadac i opowiadac bez konca. Opowiadala o swoim dziecinstwie, o swojej mlodosci i milosci. O zyciu w Pinsku, o balach, rautach, wyjazdach. Opowiadala rowniez o swojej niedoli, o przymusowej  podrozy  na wschod - za Ural - tylko dlatego, ze nalezala do "zlej grupy spolecznej". O nedzy i glodzie, o zmaganiach z mrozem, sniegiem i NKWD.
Pamietam,  jak strasznie przezywalam wszystkie te opowiesci, przerazaly mnie, snily mi sie po nocach.
Dlatego tez protestowalam, gdy przyszla kolej na mojego syna. Chcialam go ochronic! 
Ale przed czym ? Przed historia naszego rodu, przed korzeniami ? Przed poznaniem swoich przodkow?
Dzisiaj, w rozmowach z synem, ktory jest juz dorosly i sam jest ojcem, wracamy czesto do  tych opowiesci. Wydaje mi sie, ze gdyby bylo nam dane pojechac dzisiaj do Pinska, napewno odnalezlibysmy bez problemu dom rodzinny lub plac-na ktorym stal, cukiernie Gregorowicza, Fabryke zapalek, gimnazjum, port i bulawary nad rzeka Pina, przystan kajakowa, Katedre i Sobor Prawoslawny.
Wszystko to "siedzi wyryte w naszych trwardych dyskach".
Napisalam - naszych twardych dyskach - ale przciez nie bylo jeszcze innych, kiedy moja babcia opowiadala. A w czasach gdy przyszla kolej na moja mame - komputery byly jeszcze w "powijakach".
Poczulam ulge, ja nie musze "zameczac" moich wnuczat opowiadaniami, moge to wszystko opisac na blogu : o moich przodkach, o moim dziecinstwie, o mojej mlodosci i milosciach, o kolezankach, o idolach, o wszystkim tym do czego tak chetnie zaczynam powracac.
Lecz - gdy moje wnusie kiedys zapytaja o moje zycie .................. bede opowiadac i opowiadac .....
bo ci co mnie znaja osobiscie wiedza, ze jestem  straszna.........gadula!!!

poniedziałek, 22 lutego 2010

Srebro.... na wage zlota....







I znow Charlotte ... tym razem z Anna pokazlay, ze sa nie tylko piekne ale i dzielne!
Serdeczne gratulacje!