Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mlodosc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mlodosc. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 czerwca 2010

Fy fan va vi e bra.......

.... fy fan va vi e bra....
     för vi har tagit studenten.....
slowa tej piosenki slyszy sie dzisiaj w calej Szwecji.
Dzisiaj bowiem "opuszczaja" swoje szkoly szwedzcy maturzysci.



W naszym miescie kasztany kwitna na calego - dla mnie kasztany sa wlasnie symbolem  matury.



Nie wytrzymalo moje serce i w czasie lunchu musialm po prostu "wyskoczyc" na miasto aby choc przez chwile przezyc te piekne chwile, radosc jaka promieniowala na twarzach maturzystow ...  naturalnie ich rodzicow i pozostalych czlonkow rodzin.
Wracajac jednak do slow piosenki, to w dowolnym tlumaczeniu zabrzmia one  tak :
.... o ku..... jacy my jestesmy dzielni,
.... o ku..... jacy my jestesmy dzielni !!!!
.... Bo my zdalismy mature ....

Byc moze troche wulgarne, trywialne , ale.......... ja zgadzam sie z Wami calkowiecie!!!
Jestescie dzielni, piekni i mlodzi. Do Was nalezy przyszlosc i swiat. To Wy bedziecie sie mna zajmowac, kiedy sily odmowia mi posluszenstwa. To Wy zastapicie mnie w pracy, kiedy ja odejde na tak bardzo oczekiwana emertyture. To Wy zastapicie mojego lekarza, dentyste, fryzjerke, masazystke, moich ulubionych aktorow, muzykow, sprzedawce w moim ulubionym sklepie itd itd.
Z doswiadczenia, po tych setkach rozmow, wiem ze z brawura podolacie  postawionym przed Wami oczekiwaniom i zadaniom .



Zycze Wam powodzenia, sukcesow i duzo radosci.
Zycze zasluzonych wakacji i samych slonecznych dni.
A dzisiaj ....bawcie sie dobrze !!!



Gratulacje.

wtorek, 23 lutego 2010

Kiedy diabel sie starzeje.....................

.... robi sie religijny - tak mowi popularne szwedzkie przyslowie. Ja mam moja wersje tego, sympatycznego zreszta, przyslowia. Moja parafraza: Kiedy diabel sie starzeje .... robi sie sentymentalny!!!
Czyzby ... juz czas?
Lapie coraz czesciej na tym, ze z rozrzewnieniem wracam do miejsc z dziecinstwa, do mlodosci, do kolezanek, dawnych idoli, do starych symapatii  i milosci.
A jeszcze nie tak dawno protestowalam dosc glosno, kiedy moja mama, ktora niestety nie zyje juz dokladnie 10 lat, opowiadala cale zycie naszemu synowi. Mialam dosc gleboko zakorzenione w pamieci wszystkie wywody i wspomnienia mojej babci, ktora wykorzystywala kazda mozliwa sytuacje i chwile, aby opowiadac i opowiadac bez konca. Opowiadala o swoim dziecinstwie, o swojej mlodosci i milosci. O zyciu w Pinsku, o balach, rautach, wyjazdach. Opowiadala rowniez o swojej niedoli, o przymusowej  podrozy  na wschod - za Ural - tylko dlatego, ze nalezala do "zlej grupy spolecznej". O nedzy i glodzie, o zmaganiach z mrozem, sniegiem i NKWD.
Pamietam,  jak strasznie przezywalam wszystkie te opowiesci, przerazaly mnie, snily mi sie po nocach.
Dlatego tez protestowalam, gdy przyszla kolej na mojego syna. Chcialam go ochronic! 
Ale przed czym ? Przed historia naszego rodu, przed korzeniami ? Przed poznaniem swoich przodkow?
Dzisiaj, w rozmowach z synem, ktory jest juz dorosly i sam jest ojcem, wracamy czesto do  tych opowiesci. Wydaje mi sie, ze gdyby bylo nam dane pojechac dzisiaj do Pinska, napewno odnalezlibysmy bez problemu dom rodzinny lub plac-na ktorym stal, cukiernie Gregorowicza, Fabryke zapalek, gimnazjum, port i bulawary nad rzeka Pina, przystan kajakowa, Katedre i Sobor Prawoslawny.
Wszystko to "siedzi wyryte w naszych trwardych dyskach".
Napisalam - naszych twardych dyskach - ale przciez nie bylo jeszcze innych, kiedy moja babcia opowiadala. A w czasach gdy przyszla kolej na moja mame - komputery byly jeszcze w "powijakach".
Poczulam ulge, ja nie musze "zameczac" moich wnuczat opowiadaniami, moge to wszystko opisac na blogu : o moich przodkach, o moim dziecinstwie, o mojej mlodosci i milosciach, o kolezankach, o idolach, o wszystkim tym do czego tak chetnie zaczynam powracac.
Lecz - gdy moje wnusie kiedys zapytaja o moje zycie .................. bede opowiadac i opowiadac .....
bo ci co mnie znaja osobiscie wiedza, ze jestem  straszna.........gadula!!!