Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bianca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bianca. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2014

Ranne ptaszki .....


sa te moje wnusiatka!!!

Przyznaje, ze zastanawiam sie bardzo gleboko, po kim odziedziczyly te "zacne cechy"
bo oswiadczam, z wielka stanowczoscia ze napewno ...... nie po mnie;-)))

Cwierkajace, szczebioczace szybko wyskoczyly z lozek i przed wyjsciem do szkoly zdazyly tak wiele ......







Moje poranki wygladaly zuuuuuuuuuupelnie inaczej.

Jedyne slowo, ktore potrafilam z siebie wyksztusic brzmialo ........... zaraz.
I to zaraz padalo kilkanascie lub kilkadziesiat razy zanim zwleklam moje cialo z cieplego lozeczka.
Potem juz tylko stres i tempo wprost niesamowite, aby wraz z dzwonkiem (a najczesciej juz po!!!) wbiec do szkolnej klasy.

W najwiekszym zaufaniu przyznaje, ze troche z tych moich przyzwyczajen zostalo mi do dzis!

I jak tylko wnusieta dzisiejszego ranka pojechaly ze Slubnym do szkoly, to ja korzystajac, ze rozpoczynam prace "okolo polednia" wskoczylam znowu pod cieplutka kolderke.
Niestety ranne ptaszki, te za oknem cwierkaly tak bardzo, ze ze snu nici.....


Jak nie beda "respektowaly" moich potrzeb ..... to w przyszlym roku wykarczuje ich ulubione suche drzewo, a karmniki wyniose daleko do lasu;-))

wtorek, 30 kwietnia 2013

Bylo o ......


...... zwierzakach, bylo o pluszakach, a teraz bedzie o wnusiakach!
To specjalnie dla nich byla ta interesujaca i pouczajaca wycieczka.
Julia juz przy kasie dumnie oznajmila, ze ona juz tu byla, ale jej siostra Bianca jest tu po raz pierwszy i ze wycieczke do parku "dostaly" w prezencie urodzinowym od "dziadostwa".
Najwiekszym oczekiwaniem Juli bylo "spotkanie" z wilkami, ktorych niestety podczas poprzedniej wizyty w parku nie zobaczyla, poprostu bylo wtedy bardzo goraco i wszedzie pelno ludziskow, wiec wilki poszly sobie ..... w las.

Uzbrojone w lornetki, aby dostrzec wszystko co dostrzec sie da i mape parku wyruszylismy na dluuuuuuuuuga, bo az 3.5 kilometrowa wedrowke po gorach ......

Mlode nozki biegaly szybko, zwinnie .... w gore, w dol, tam i z powrotem, a dziadostwo czlapalo powoli i ociezale.
Na szczescie w parku, co rusz urzadzone sa place zabaw tematycznie zwiazane z mieszkajacymi tu zwierzakami wiec, gdy wnusiaki zajmowaly sie zabawa, dziadostwo wypoczywalo i nabieralo sil do dalszej wedrowki......





az do samego zamkniecia parku i do momentu, kiedy wszystkie zwierzaki zostaly "zaliczone".
Ku wielkiej radosci Julki na 10 minut przed opuszczeniem terenu parku ukazaly sie wilki ..... i to cala wataha!!!
Wnusiaki promienialy ze szczescia, a babcia czula, ze najchetniej zajelaby miejsce w lozeczku, w pozycji lezacej, obok "straszliwego wilka" albo nawet ..... w jego brzuszysku;-)

W drodze do domu odwiedzilismy blogowa kumpelke z listy "po prawej", z ktora znajomosc wirtualna przerodzila sie 3 lata temu w realna.
Zjedlismy wspanialy obiadek w milym towarzystwie gospodarzy przy stole....... i pieknych ptaszkow za oknami.
Serdeczne dzieki, hjärtligt tack Solveig och Roland.

piątek, 9 listopada 2012

W czelusciach babcinych szuflad ......

zawsze mozna cos milego wyszperac.
I to nie tylko babcia szpera, wnusieta tez ........
Szperaja i ciesza sie niesamowicie gdy odkryja cos co moze nie kosztuje zbyt duzo, ale daje tony radosci .....
tak je te papierowe girlandy











sobota, 13 października 2012

Sprzezenie zwrotne ......


.... to stan, kiedy bol w malym brzuszku mojej kochanej wnusiuni wywiercil wielka dziure w moim duzym brzuchu.
Chorobsko, ktore zaczelo sie jak zwykla grypa w niesamowitym tempie przerodzilo sie w stan, ktory spowodowal zamieszanie w calej rodzince. Na szczescie skonczylo sie wszystko dobrze i obylo sie bez operacji.... tym razem. Bianca po kilku dniach pobytu w szpitalu juz jest w domu, ale niepokoj nadal nas gnebi. 
Przeczulona babcia nie spuszcza oka z wnusiuni i obserwuje, kazda minke i grymas na twarzy Bianci.
Bianka, choc cale rano bawila sie w lekarza, stwierdzila, ze jednak zostanie baletnica ......



wtorek, 22 maja 2012

Przerazilam sie okrutnie....


..... kiedy wczoraj sluchajac programu radiowego uslyszalam takie oto slowa reportera ......
 za cztery tygodnie juz sie odmieni.
Oj, pomyslam on ma racje! Za cztery tygodnie dzien bedzie sie stawal coraz krotszy i na swiecie zacznie sie robic coraz ciemniej.
A ja nawet jeszcze nie nacieszylam sie jasnoscia!!!..... bo my mieszkajacy na polnocy  zywimy specjalne uczucia do jasnosci, ze zrozumialych zreszta wzgledow. W okresie "jasnosci", kiedy slonce swieci nam dluzej niz innym miszkancom Ziemi ladujemy baterie zycia, aby pozniej moc przetrwac "polarna noc".
Postanowilam, ze wieczor (a moze noc?) spedze w naturze "lapiac" promyki slonca.
Najpierw spacer z wnusia Julia w "naszym lesie" w poszukiwaniu lesnych trolli ....



Trolli niestety nie spotkalysmy, choc czulysmy ich obecnosc. Spotkalysmy natomiast piekna Rusalke-Biance, ktora wybiegla nam na spotkanie ......

I kiedy wnusieta musialy, pomimo jasnosci, klasc sie spac,  wybralam sie na lono natury sloneczna droga....

 aby podziwiac zachod slonca ....... na "mojej" polance 




A dla porownania dlugosci dnia kilka cyferek ..... o wschodach i zachodach slonca w dniu dzisiejszym :

u mnie Karlstadzie slonce wzeszlo o 4.15 a zajdzie o 21.49
w Warszawie : wschod - 4.29, zachod 20.35
 w Nowym Yorku : wschod 5.31, zachod 20.13

a w moim raju, gdzie juz niedlugo bede cieszc sie sloneczkiem przez cala dobe ......
wzeszlo dzisiaj o 2.36 a zajdzie o 22.53