czwartek, 2 września 2010

Paleczka sztafetowa przejeta......czyli... to-lubie!!!

Stardust, autorka cudownego bloga Bez odwrotu rzucila kilku ze swoich czytelnikow wyzwanie.  Wyzwanie aby opisac 10 rzeczy,  ktore lubie.
Uzylam swiadomie slowa wyzwanie, chociaz ma to byc mila zabawa i do takiej miedzy innymi ja otrzymalam zaproszenie.
Wyzwaniem dla mnie nie jest wyliczenie 10 rzeczy ........ o nie !!! Jako osoba o pozytywnym sposobie myslenia i dzialania z latwoscia wylicze nawet .... 20 albo  i wiecej.  Wyzwanie - to sposob w jaki te "lubianki" zaprezentowac.
Myslalam, notowalam, znow myslalam. Czailam sie .... i nagle poczulam, ze musze dostarczyc troche weglowodanow dla mojego mozgu .....zaserwowalam sobie zakupiona dzisiejszego przedpoludnia ulubiona szwedzka Napoleonke.


Oj! napisalam ulubiona .... i tak oto pozostalo juz tylko 9 rzeczy!!!

Musze sie skupic, bo zaraz wylicze cala mase ulubionych rzeczy - nie piszac nic madrego- choc wiele nawet bardzo wiele madrych rzeczy placze mi sie po glowie.
Zaczne wiec tam .......... gdzie Stardust skonczyla. Najbardziej,  i to naprawde, lubie - sama siebie!!! Wychodze bowiem z zalozenia, ze zeby lubiec i szanowac innych ludzi trzeba sie samemu lubiec. Pozytywne nastawienie umozliwia mi swobodne, spontaniczne kontakty z ludzmi. Mam na mysli cala "menazerie":  tych wielkich  i tych calkiem maluskich, tych bardzo madrych i tych troszke mniej, tych pieknych i tych zupelnie przecietnych, tych dzikich i tych potulnych. Z kazdego z tych spotkan "wychodze" bogatsza w: doswiadczenia, wiedze ....... lub poprostu przekonanie, ze ja tez jestem madra! (Oj - zasmierdzialo troche chwalenizna)
I kiedy  juz sie "dopelnie"....... to lubie moje wlasne towarzystwo. Sceneria moze byc rozna: las - bo jestem grzybiara, muzeum - bo kocham sztuke, sala koncertowa - bo muzyka mnie ukaja albo porywa. I gory ...... bo blizej  nieba, a na niebie sa chmury, i woda - szczegolnie gdy plynie i szumi.......i laka, bo tam rosna "naturalne" kwiaty.
I oto wlasnie wykorzystalam limit ....... ba! - nawet przekroczylam - bo wyliczylam 11 - a jedynastke tez lubie, bo jest dla mnie szczesliwa.
Niestety nic mnie powtrzyma - musze wyliczac dalej :
mokradla bo tak pieknie pachna borowina ............ i  kapiel w wannie z "babelkami" - bo mnie odpreza, podobnie jak  - dobra ksiazka.

Ale tak naprawde .......... jestem ekstrawertykiem .......... wiec - bez ludzi nie potrafie zyc. Lubie w dobrym towarzystwie "dobrze zjesc", napic sie dobrego wina i ... potanczyc, szczegolnie z ulubiona osoba. I smiac sie - bo smiech podobno przedluza zycie - a zycie - szczegolnie moje poprostu kocham!!!

Wielka wygrana....

W czasie mojego urlopu jedna z naszych regionalnych gazet oglosila konkurs fotograficzny na temat - ktory tak trywialnie mozna nazwac - Babskie przyjaznie.
Kobitki - bo to tylko one mogly uczestniczyc w tym konkursie -  mialy przyslac do redakcji  wesole zdjecie swojej grupy towarzyskiej oraz motywacje....... dlaczego zdjecie i cala grupa zasluguje na nagrode.
Jedna z moich kolezanek szybko zebrala "nasza silna grupe pod wezwaniem"(6 sztuk) - zrobila zdjecie, napisala kilka slow o tym jak przez 20 lat -  na dobre i na zle, albo tak jak to mowia szwedzi : na sucho i na mokro - trzymamy sie kupy. Jak razem cieszymy sie naszymi radosciami, powodzeniami, naszymi dzieciakami i wnukami. Jak razem placzemy gdy dotykaja nas niepowodzenia i smutki. Jak "pyskujemy" na siebie, gdy nie jest tak jak powinno. Jak pomagamy sobie wzajemnie.

Motywacja i zdjecie,  widocznie spodobaly sie jury - bo wygralysmy!!! Ja tez - bo o mnie naturalnie nie zapomnialy i dorysowaly mnie na zdjeciu z dopiskiem "nadal na urlopie".

Nagroda ?........
Bilety dla calej grupy na wielka impreze, ktora ma sie odbyc 18 wrzesnia w naszym miescie :


sama slodycz!!!.... chyba rozumiecie dlaczego tylko kobitki mogly uczestniczyc w tym konkursie.

środa, 1 września 2010

Milosc nie zna granic....

.... milosc albo glupota? A moze jedno i drugie???
Historia, ktora wydarzyla sie w Kalifornii jest tego najlepszym potwierdzeniem.
Ladna, 49 letnia kobieta, na pozor madra - bo przeciez aby uzyskac dyplom lekarza trzeba miec "kilka szarych"- postanowila za wszelka cene odwiedzic swojego ukochanego, ktory od pewnego czasu zaczal jej unikac.
I kiedy ten ukochany nie otwieral drzwi - postanowila wykorzystac jedyny otwarty otwor prowadzacy do wnetrza domu - komin!!!
Niezbyt dobrze obliczyla gabaryty ... swoje i komina - bo w nim utknela i to na wieki wiekow....

Jak woal...........

.... wieczorne mgly pokryly wczoraj nasza okolice..........


.... bajkowo i pieknie.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Smutna rocznica....

.... rocznica, ktora nastraja sentymentalnie i przenosi w lata mlodosci.


Stasiu!!! to dla Ciebie symboliczny bialy kwiatek i ......... cala masa cieplych wspomnien.

Obiecanki ..... cacanki!!!

Wybory do parlamentu tuz... tuz - 19 sierpnia. Wiec napewno wiecie jak to wyglada w telewizji, na ulicy, w gazetach i radiu. Przywodcy partyjni przescigaja sie w wychwalaniu swoich programow i obiecuja. Oj jak oni obiecuja.
Jesli uwierzymy w to co mowia ........ to chyba wkrotce bedziemy mieszkac i zyc w prawdziwym raju!!!
Wczoraj mialam okazje sledzic w radio wywiad z jednym z przywodcow .......... i juz prawie mu uwierzylam???
Bo jak nie uwierzyc w takie piekne slowa .....
- od kazdego wedlug mozliwosci  - kazdemu wedlug potrzeb : 
moje mozliwosci (mysle o wkladzie pracy) maleja z kazdym rokiem - wiec moze wreszcie uda mi sie przejsc na uteskniona wczesniejsza emeryture - naturalnie z zachowaniem dotychczasowych dochodow???
Potrzeby??? - te rosna i rosna. Potrzebuje nowego samochodu, bo obecny zaczyna sie rozsypywac. Potrzebuje nowego jachtu, bo ten stary  jakos dziwnie sie skurczyl. Nowe meble tez by sie przydaly - bo stare choc sa w dosc dobrym stanie troche mi sie opatrzyly. I nowa garderoba (moze byc Gucci ) - tez by sie przydala. I.........oj tak duzo tych potrzeb, ze chyba zabraknie miejsca w tym poscie - jesli wylicze je wszystkie.
Przywodca partyjny mial nawet sposob na sfinansowanie moich potrzeb - 
- wyrownianie standartu - czyli zabrac bogatym i dac biedniejszym. 
Chyba na tych rokadach systemowych troche zyskam - w kazdym razie napewno nie strace!!! - o ile nadal bede mieszkac w Szwecji - a nie  - np. w Laosie.
Mowil tak pieknie, takim lagodnym, przekonywujacym glosem........ a ja coraz bardziej zaglebialam sie w myslach o idealnym panstwie - i nagle jeden ze sluchaczy zadal przywodcy pytanie:  gdzie chcialbys mieszkac  - w Hawanie czy Moskwie ?
W Nowym Yorku - zabrzmiala odpowiedz!!! Wybudzilam sie ze stanu marzen -  dlaczego wlasnie w NY - czyzbym przegapila w czasie urlopu najwieksza sensacje - ze wielki kraj na zachodzie zmienil ustroj polityczny?
I dlaczego........ przywodca nie odpowiedzial tak poprostu - w Sztokholmie!!! Czyzby nie wierzyl w swoje wlasne zapewnienia o lepszym jutrze.
No coz ........ skoro on sam nie wierzy .... to jak ja mam mu uwierzyc ???
... i tu pogrzebal swoje szanse na ewentualnego wyborce. Moj glos oddam na "moja stara, wyprobowana  partie"  w mysl zasady .... lepszy wrobel w garsci...........

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Palce lizac.....

...marynowane kureczki ....


.. to jeden z delikatesow, ktore uwielbiam!!!
Muuuuuuuuuums