Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slodycze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slodycze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 października 2011

Przezorny zawsze ubezpieczony....


.... wiec na wszelki wypadek gdyby jakies wampirzyce, duchy czy pajaki zechcialy do nas zajrzec w ten Halloweenowy weekend ..... to ja na ta okazje jestem dobrze przygotowana......

przyjme uroczyscie.....


.... i nawet ugoszcze



czwartek, 21 kwietnia 2011

Rekord ..... do pobicia.....

Szwedzi od kilku lat sa niepokonanymi mistrzami swiata w zakupie slodyczy....no i chyba w ich konsumpcji??? W ciagu roku przecietny Szwed zjada  17 kilogramow cukierkow. Jakie szczescie, ze sa tacy, ktorzy z roznorakich powodow nie wywiazuja sie z nalozego obowiazku obywatelskiego aby utrzymac do zaszczytna pozycje na swiecie. Moge wiec z wielka przyjemnoscia przejac na siebie te obowiazki.

Najlepszy czas na slodycze to okres Wielkanocny. Bo i ceny promocyjne, i wybor duzo wiekszy, no i przystoji .... bo Wielkanoc bez cukierkow, to nie Wielkanoc.
Bo wedlug tradycji nalezy "przekupic slodyczami" czarownice, ktore w Sobote Wielkanocna w drodze z Lysej Gory (po szwedzku Blåkulla) wymeczone czwartkowo-piatkowymi orgiami i hulankami szukaja "zastrzyku energii" aby doleciec do domow. W innym razie, kto wie, kto wie ..... z czarownicami to juz lepiej nie zadzierac!!!
Handlowcy tez dobrze o tym wiedza i staraja sie pomagac niewinnym ludziskom wystawiajac ten ponetny towar w najlepszych miejscach w swoich sklepach. I chyba im sie to udaje!
Sprzedaja bowiem w okresie swiatecznym -  o tak sobie.....  6 tysiecy ton !!!


A oto moj udzial  w biciu tych rekordow.......




.........w tym tygodniu !!! Chyba "leze dobrze z harmonogramem" i wywiaze sie z zobowiazan...... bo na pozostale 51 tygodni roku do zakupu pozostalo mi juz tylko 10 kg.

piątek, 23 kwietnia 2010

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr.....

Wiosna......


No wlasnie - cieplo, milo i przyjemnie ... na "swiecie" - ale w moim osobistym i "osobowym" swiecie - tak nie za bardzo milo i przyjemnie!!! Podczas minionej zimy - zupelnie nie wiem dlaczego??? - przesunal mi sie srodek ciezkosci. Postaram sie troszke dokladniej opisac to zjawisko. Otoz  - ta dosc ciezka tylnia czesc ciala, ktora normalnie przy moim wzroscie powinna znajdowac sie na wysokosci 80 cm - osunela sie tak poprostu o jakies 5 - 10 cm!!!  I nie byloby zbyt duzego problemu... gdyby nie fakt ze "te moje przednie garby" rozniez osunely sie w kierunku stop i to az o jakis 10 - 15 cm. Najgorsze jest jednak to, ze te "zaginione centymetry".... 20-25 !!! ulozyly sie tak fantastycznie wokol mojej talii!!!.
Mam nadzieje, ze nie potrzeba dalszych opisow moich gabarytow w celu wyjasnienia zaburzen w mojej motoryce. A ze lato tuz... tuz ... i ja mam zamiar "zdobywac szczyty" i oddychac pelna piersia zabralam sie za korekcje srodka ciezkosci!!!
- od  kilku dni jem tylko zywnosc, ktora nie zawiera weglowodanow i cukru ( juz slysze gromki smiech moich znajomych, ktorzy znaja moje nawyki w jedzeniu slodyczy)
- i zaczelam ponownie "chodzic z kijami" ..........
....za kilka dni ........ albo tygodni napisze jaki bedzie efekt moich zmagan.
Rezultatu nie bede podawala w kilogramach - bo moja wage lazienkowa podczas ostatniego napadu sprzatania wywiozlam na smietnik - eliminowalam wtedy wszystkie te rzeczy, ktore mi -  o tak poprostu przeszkadzaly "w zyciu".
Efekty bede podawala w cm - tych z talii. Zrobilam sobie specjalna miarke i efekty mozna mierzyc tylko w jedna strone. Jesli wiec nie znajdziecie zadnych danych w centymetrach na przyszlych wpisach - oznaczac to bedzie ze efekt jest "pozytywny"?!!! - a tym nie bede sie chwalic.
Zycze sobie samej milej wiosny i wytrwalosci..................