za kartonem karton, a na tym kartonie jeszcze jeden karton ....
wiec chyba nikt sie nie dziwi, ze ostatnio nie wiele dzieje sie na moim blogu.
Wielkie pakowanie rozpoczte, a ze dorobek prawie 40 lat jest dosc pokazny, szczegolnie gdy jest sie "zbieraczem" i wyznawca wiary "kiedys sie przyda" ..... wiec kartonow bedzie jeszcze wiele, wiele wiecej.
Obawiam sie ze to pakowanie potrwa do lata biorac pod uwage, ze na stole na samym widoku leza takie oto dwie pozycje, ktorych nie zapakuje dopoki nie przeczytam ... od deski do deski
do dziecinstwa ....... do Pinska, na Polesie - choc nigdy cielesnie tam nie bylam!!!
..... do wspomnien..... kiedy w czasach, gdy nie bylo jeszcze telwizji i kiedy spotkania towarzysko-rodzinne byly przyjemnoscia i to bardzo oczekiwana...
kiedy cala rodzinka wspominala dawne dobre czasy na Polesiu, a muzyka i spiew wypelniala caly nasz dom .....
....a Polesia czar byl Hymnem naszej rodziny
... i choc minelo juz tyle, tyle lat ..... obrazki w z dawnych lat, a jeszcze bardziej bliskie kochane osoby, ktore niestety juz nas opuscily .... ciagle zyja w moim sercu.
Wybralam celowo wersje Krzysztofa - bo czuje w niej taka sama nostalgie, jaka przewijala sie w cudownych glosach i gitarze moich kochanych bliskich.
Szkoda, ze tony te zyja tylko w mojej duszy i sercu, ze nie pozostaly po nich zadne nagrania.