....temu czas, aby pozbierac "swoj majatek", zjesc sniadanie w hotelowej restauracji
i wyruszyc w dalsza droge ...... droge przez gory!!!
Nastepny przystanek to Abisko - Park Narodowy - lezacy na granicy z Norwegia. Aparat "wyczyszczony", baterie naladowane - moje, zreszta tez!!! Mysle, ze pogoda pozwoli zrobic kilka dobrych zdjec.
Z Abisko jedziemy do Narvik - gdzie celem jest "wedrowka" polskimi sladami.
Jednak na te relacje - bedziecie musili poczekac az do naszego powrotu do mojego raju.
Ale jak mowi stare przyslowie ......kto czeka na cos dobrego - nie czeka nigdy za dlugo!!!
Wtedy rowniez powroce do relacji z ciekawych miejsc - a jest ich bardzo duzo, i ciekawych realcji z naszej podrozy.
Wiec do czwartku!!!
niedziela, 8 sierpnia 2010
sobota, 7 sierpnia 2010
Miasto - ktore zamienia oblicze....
.... i miejsce!!!
Mam naturalnie na mysli Kirune.
Ze wzgledu na wielkie wyrobiska kopalniane i zagrozenie zawalenia sie .... trwa przeprowadzka miasta.
Zdazylam zobaczyc miasto .......... w jego "starej" formie.
Musze przyznac ze to miasto mnie zaskoczylo - mialam jakies dziwne odczucie, ze jest tak wiekszosc miast gorniczych szare i ponure ....... a jednak - kolorowe i "kwitnace"
Mam naturalnie na mysli Kirune.
Ze wzgledu na wielkie wyrobiska kopalniane i zagrozenie zawalenia sie .... trwa przeprowadzka miasta.
Zdazylam zobaczyc miasto .......... w jego "starej" formie.
Musze przyznac ze to miasto mnie zaskoczylo - mialam jakies dziwne odczucie, ze jest tak wiekszosc miast gorniczych szare i ponure ....... a jednak - kolorowe i "kwitnace"
piątek, 6 sierpnia 2010
W lodowej krainie...........
Jednym z moich marzen zycia byla wizyta w Ice hotelu w malej miescowosci Jukkasjärvi polozonej .... tylko 500 km dalej na polonoc od mojego raju.
Zaznaczylam byla ......... bo wlasnie w obecnej chwili siedze w tym bardzo interesujacym hotelu i pisze dzisiejszego posta.
Trudno wyobrazic sobie lodowy hotel ....... gdy na dworze o godz 18.20 temperatura wynosila plus 22 stopni.
a w "srodku hotelu" ........... tylko minus 5 stopni.
W barku zamowilismy pychotne drinki .... ktore zostaly przyrzadzone bez dodatku lodu !!!
...zaserwowano je natomiast w szlankach wykonanych z "krysztalowego lodu".
Czulam sie jak z bajki o krolowej lodu...
Tylek troszke przymarzl do lodowego fotela ...... moze i dobrze ... bo drinki bardzo dobre, ale nie najtansze - wiec oszczedzilam troche urlopowej kasy.
Noc spedzimy w "cieplym" pokoju hotelowym
... a nie w takim........... gdzie spi sie na lodowych lozach
.... bo ta wlasnie czesc hotelu niestety splynela do rzeki (jak kazdego roku) .......... i trzeba poczekac az do grudnia kiedy na nowo wybuduja ta lodowa czesc hotelu.
To tylko pierwsze wrazenia .........ciag dalszy nastapi ......
Zaznaczylam byla ......... bo wlasnie w obecnej chwili siedze w tym bardzo interesujacym hotelu i pisze dzisiejszego posta.
Trudno wyobrazic sobie lodowy hotel ....... gdy na dworze o godz 18.20 temperatura wynosila plus 22 stopni.
a w "srodku hotelu" ........... tylko minus 5 stopni.
W barku zamowilismy pychotne drinki .... ktore zostaly przyrzadzone bez dodatku lodu !!!
...zaserwowano je natomiast w szlankach wykonanych z "krysztalowego lodu".
Czulam sie jak z bajki o krolowej lodu...
Tylek troszke przymarzl do lodowego fotela ...... moze i dobrze ... bo drinki bardzo dobre, ale nie najtansze - wiec oszczedzilam troche urlopowej kasy.
Noc spedzimy w "cieplym" pokoju hotelowym
... a nie w takim........... gdzie spi sie na lodowych lozach
.... bo ta wlasnie czesc hotelu niestety splynela do rzeki (jak kazdego roku) .......... i trzeba poczekac az do grudnia kiedy na nowo wybuduja ta lodowa czesc hotelu.
To tylko pierwsze wrazenia .........ciag dalszy nastapi ......
czwartek, 5 sierpnia 2010
Likerek sie robi.....
oj jakie szczescie, ze zdazylam nazbierac odrobinke moroszki na likerek.....zanim pluszczek zjadl wszystko
Dojdzie do tego jeszcze troszke zurawinowki i borowczanki.....
....i jak ja to wszystko wypije..... na wiosne ..... bedzie woda brzozowa!!!
Skål - na zdrowie!!!
Dojdzie do tego jeszcze troszke zurawinowki i borowczanki.....
....i jak ja to wszystko wypije..... na wiosne ..... bedzie woda brzozowa!!!
Skål - na zdrowie!!!
środa, 4 sierpnia 2010
Juz wiem......
... gdzie wyprowadzila sie gruba zwierzyna.
Odpowiedz przyszla dosc szybko. Zobaczylam to na wlasne oczy juz poniedzialek, kiedy kilkaset metrow od chalupy zbieralam moroszke. Wypatrujac pieknych dojrzalych owocow.... nagle zobaczylam dwie wielkie "kupy". Dreszczyk emocji przelecial wzdluz kregoslupa ... oj!!! gdzie jest ten, albo ta - co te kupy tak ladnie ulozyla na mojej drodze??? Musi byc bardzo blisko, bo kupy byly calkiem swiezutkie. Zaczelam glosno spiewac, tak na wszelki wypadek, aby ten "pluszaczek" zrozumial, ze ja to czlowiek, a nie osobnik plci przeciwnej gotow do rui.
Musze przyznac, ze obecnosc niedzwiadka troszke mnie zaniepokoila, bo to odrobinke za blisko!!!
Przez caly wczorajszy dzien dreczyla mnie niepewnosc .... czy aby ja sie nie pomylilam ? Moze to ktos inny polozyl te kupy??? Tylko kto?
Dzisiejszego popoludnia wybralismy sie do wsi..... gdzie kazdej srody odbywa sie pchli targ.
Pomimo bardzo udanego wystepu artystycznego zdolnych mieszkanek naszej osady.....
...podekscytowani ludzie rozmawiali tylko o jednym ........ o niedzwiadku (okolo 150 kg) ktory zadomowil sie w naszej okolicy. We wspomniany poniedzialek rozerwal renifera - zrobil sobie uczte -
potem poszedl do naszego potoku napil sie wody i polozyl sie w lasku drapiac sie leniwie po najedzonym brzuszku. Potem podniosl sie i poszedl w strone naszego lasu ..... gdzie zostawil po sobie "pamiatki".
Obserwowali to ludzie zbierajacy moroszke po drugiej stronie drogi ....... i uwietrznili to komorka!!!
(postaram sie do nich dotrzec i zdobyc zdjecia intruza )
Zakupilam "mala czarna" aby ostudzic troche niedzwiedziowe emocje i rozgladnelam sie za wolnym miejscem. Podeszlam do stolika przy ktorym siedzialy dwie osoby. Zapytalam grzecznie czy moge sie dosiasc - naturalnie padla odpowiedz - i zaraz za nia pytanie : czy ty jestes Polka? Chyba wygladalam na bardzo zdziwiona - bo zaraz nastapilo wyjasnienie : moja zona szuka cie i pyta sie wszystkich o ciebie. Radosc niesamowita - to moja kumpelka po blogu. Zrobilo sie zamieszanie i ktos pobiegl aby teraz ja odszukac.
Po zakonczonej imprezie pojechalismy na drugi brzeg jeziora do ich raju.
Wprost niesamowite aby osoba, ktorej sie nigdy nie spotkalo nagle wydala sie tak bliska i znajoma!!!
Jutro mamy razem spedzic popoludnie ........... i jak znam zycie - wieczor i moze nawet pol nocy.
Juz sie ciesze!!!
Odpowiedz przyszla dosc szybko. Zobaczylam to na wlasne oczy juz poniedzialek, kiedy kilkaset metrow od chalupy zbieralam moroszke. Wypatrujac pieknych dojrzalych owocow.... nagle zobaczylam dwie wielkie "kupy". Dreszczyk emocji przelecial wzdluz kregoslupa ... oj!!! gdzie jest ten, albo ta - co te kupy tak ladnie ulozyla na mojej drodze??? Musi byc bardzo blisko, bo kupy byly calkiem swiezutkie. Zaczelam glosno spiewac, tak na wszelki wypadek, aby ten "pluszaczek" zrozumial, ze ja to czlowiek, a nie osobnik plci przeciwnej gotow do rui.
Musze przyznac, ze obecnosc niedzwiadka troszke mnie zaniepokoila, bo to odrobinke za blisko!!!
Przez caly wczorajszy dzien dreczyla mnie niepewnosc .... czy aby ja sie nie pomylilam ? Moze to ktos inny polozyl te kupy??? Tylko kto?
Dzisiejszego popoludnia wybralismy sie do wsi..... gdzie kazdej srody odbywa sie pchli targ.
Pomimo bardzo udanego wystepu artystycznego zdolnych mieszkanek naszej osady.....
...podekscytowani ludzie rozmawiali tylko o jednym ........ o niedzwiadku (okolo 150 kg) ktory zadomowil sie w naszej okolicy. We wspomniany poniedzialek rozerwal renifera - zrobil sobie uczte -
potem poszedl do naszego potoku napil sie wody i polozyl sie w lasku drapiac sie leniwie po najedzonym brzuszku. Potem podniosl sie i poszedl w strone naszego lasu ..... gdzie zostawil po sobie "pamiatki".
Obserwowali to ludzie zbierajacy moroszke po drugiej stronie drogi ....... i uwietrznili to komorka!!!
(postaram sie do nich dotrzec i zdobyc zdjecia intruza )
Zakupilam "mala czarna" aby ostudzic troche niedzwiedziowe emocje i rozgladnelam sie za wolnym miejscem. Podeszlam do stolika przy ktorym siedzialy dwie osoby. Zapytalam grzecznie czy moge sie dosiasc - naturalnie padla odpowiedz - i zaraz za nia pytanie : czy ty jestes Polka? Chyba wygladalam na bardzo zdziwiona - bo zaraz nastapilo wyjasnienie : moja zona szuka cie i pyta sie wszystkich o ciebie. Radosc niesamowita - to moja kumpelka po blogu. Zrobilo sie zamieszanie i ktos pobiegl aby teraz ja odszukac.
Po zakonczonej imprezie pojechalismy na drugi brzeg jeziora do ich raju.
Wprost niesamowite aby osoba, ktorej sie nigdy nie spotkalo nagle wydala sie tak bliska i znajoma!!!
Jutro mamy razem spedzic popoludnie ........... i jak znam zycie - wieczor i moze nawet pol nocy.
Juz sie ciesze!!!
Urodziny...........
... tym razem takie zwyczajne, wcale nie okragle ......
wiec nie bedzie zadnych triad .....
tylko takie proste z serca plynace zyczenia........... dla mojego pierworodnego i jedynego syna ..........
Zaczne wiec od tego co jest najwazniejsze w zyciu ..... ZDROWIA, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!!!
Spelnienia wszystkich marzen - i tych o ktorych mowisz glosno i czesto ..........oraz tych, ktore masz ukryte gleboko w srodeczku - bo to wlasnie one sa sednem zycia.
Pieniazkow .... aby pomogly zrealizowac czesc Twoich marzen.
Probowalam zajrzec do mojej krysztalowej kuli ............ ale jakas dziwna, niewyrazna . Cos tam pokazuje - ale co???
wiec nie bedzie zadnych triad .....
tylko takie proste z serca plynace zyczenia........... dla mojego pierworodnego i jedynego syna ..........
Zaczne wiec od tego co jest najwazniejsze w zyciu ..... ZDROWIA, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!!!
Spelnienia wszystkich marzen - i tych o ktorych mowisz glosno i czesto ..........oraz tych, ktore masz ukryte gleboko w srodeczku - bo to wlasnie one sa sednem zycia.
Pieniazkow .... aby pomogly zrealizowac czesc Twoich marzen.
Probowalam zajrzec do mojej krysztalowej kuli ............ ale jakas dziwna, niewyrazna . Cos tam pokazuje - ale co???
(Miejmy nadzieje, ze pokazuje nie sto a kilka setek ...... tysiecy koron!!!)
... a teraz donosnym glosem .........bo dzieli nas az tysiac kilomerow - spiewamy specjalnie dla Ciebie ...
Wiele lat, wiele lat niech zyje, zyje nam.....
Wiele lat, wiele szczesliwych lat, niech zyje , zyje nam ....
jeszcze raz, jeszcze raz - niech zyje, zyje nam!!!
Moja Victoria!!!
Tak jak to w bajkach zwykle bywa .... jak postanowila tak zrobila!!!
Dobre buty zalozyla i pomaszerowala -( lewa - prawa) - na zdobycie swojej Victorii !!!
Kiedy przybylam do miejsca rozpoczecia mojej wedrowki pogoda niestety nie byla najlepsza. Nad gorami wisialy czarne chmury i zaczal podac deszcz.
Ja niewzruszona - wyposazona w ubranie przeciwdeszczowe - wyruszylam na szlak. Z kazdym metrem stawalo sie jednak jasniej i milej. Przepiekna roslinnosc dodawala energii.
Szum plynacej wody stawal sie coraz glosniejszy ............. i nagle ..... zwyciestwo !!!
Moja V-ictoria (czyt. Märkforsen) pokazala cala swoja krase.............
Stalam i podziwialam. Dziekowalam wszystkim tym, ktorzy przed 40-laty tak energicznie walczyli o "zachowanie dziewictwa" naszej pieknej Laisy.
Obiecalam sobie, ze bede oszczedzac energie elektryczna, a gromadzic moja wlasna na wypadek gdyby komus "madremu" przypomnialy sie plany o budowie tamy.
Postanowilam, ze wkrotce tutaj powroce z moimi wnusiami, aby pokazac im piekno naszej Lapponii.
Niebo stawalo sie coraz bardziej dramatyczne .......... odpowiednie do mojego nastroju...
Dobre buty zalozyla i pomaszerowala -( lewa - prawa) - na zdobycie swojej Victorii !!!
Kiedy przybylam do miejsca rozpoczecia mojej wedrowki pogoda niestety nie byla najlepsza. Nad gorami wisialy czarne chmury i zaczal podac deszcz.
Ja niewzruszona - wyposazona w ubranie przeciwdeszczowe - wyruszylam na szlak. Z kazdym metrem stawalo sie jednak jasniej i milej. Przepiekna roslinnosc dodawala energii.
Szum plynacej wody stawal sie coraz glosniejszy ............. i nagle ..... zwyciestwo !!!
Moja V-ictoria (czyt. Märkforsen) pokazala cala swoja krase.............
Stalam i podziwialam. Dziekowalam wszystkim tym, ktorzy przed 40-laty tak energicznie walczyli o "zachowanie dziewictwa" naszej pieknej Laisy.
Obiecalam sobie, ze bede oszczedzac energie elektryczna, a gromadzic moja wlasna na wypadek gdyby komus "madremu" przypomnialy sie plany o budowie tamy.
Postanowilam, ze wkrotce tutaj powroce z moimi wnusiami, aby pokazac im piekno naszej Lapponii.
Niebo stawalo sie coraz bardziej dramatyczne .......... odpowiednie do mojego nastroju...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















