Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Märkforsen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Märkforsen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 września 2010

Dla potomnych............

.... i nie tylko!!!
Kiedy jesienne ciemnosci "robia" wieczory bardzo..................dluuuuuuuuugie - czesciej zasiadam do komputera, albo moze inaczej: siedze dluzej przy komputerze. Szukam, szperam i zdobywam wiedze.
Na zasadzie reakcji lancuszkowej zaczynam czasem od nazwy jakies roslinki .............. a koncze np na........ ksiezycu.
Tak bylo wczoraj wieczorkiem. Szukalam pewnego stowarzyszenia, do ktorego mam zamiar sie zapisac ..... i nagle znalazlam sie w "mojej wsi" Mellanström - (szkoda, ze wirtualnie).
Znalazlam tam artykul i zdjecia z letniej wedrowki do Märkforsen i moim wielkim odkryciu. Ucieszylam sie bo wlasnie przegapilam ten duzy reportaz.( kliknij)

Ciesze sie, ze moge go teraz "zalinkowac" na moim blogu ............. i zachowac jako ciekawostke dla moich wnusiat, a moze i prawnusiat - gdy kiedys w przyszlosci beda szukac swoich korzeni.

Przegladajac zdjecia z wedrowki - stwiedzilam, ze Maria S zawsze jest "po drugiej stronie kamery" - jak na fotografa i dziennikarza przystalo.
Czulam jakas dziwna powinnosc aby "pokazac jej oblicze" moim czytelnikom. Maria poprzez swoje reportaze pokazala i przyblizyla szwedzkiemu telewidzowi naszego wielkiego pisarza Ryszarda Kapuscinskiego.





 
Dla informacji czytelnikow mieszkajacych w Szwecji - juz niedlugo w telewizji ma byc pokazany film dokumentalny o kopalni w Laisvall, ktorej zamkniecie i likwidacje Maria sledzila i filmowala.
(polecam - ogladnelam wersje robocza)

sobota, 14 sierpnia 2010

Super Nova...........

... czyli narodziny nowej gwiazdy!!!
Przez ponad tydzien czekalam na jeden jedyny telefon ......... telefon z biura Akademii Nauk, ktory mialby oznajmic, ze za zaszczytne zaslugi na polu naukowym i za najanowsze odkrycie ... jestes kandydatka do zaszczytnej nagrody .... tym razem w dziedzinie botaniki.
Ale telefon milczal. Moze to czas urlopow?
Kazdego ranka szybko wyskakiwalam z lozka aby sprawdzic codzienna prase i na wlasne oczy zobaczyc rubryki ...
Wielkie odkrycie - niespotykana roslinka "odkryta" w rezerwacie przez Ine K.
.... niestety bez oczekiwanego rezultatu.
I kiedy juz stracilam nadzieje, jedna z moich wiernych czytelniczek napisala w kometarzach do jednego z postow, ze 5 sierpnia znalazla artykul w gazecie, ktory dotyczyl mojego botanicznego odkrycia.
To wlasnie w tym dniu, kiedy  "zawarlam znajomosc" z kolega po fachu - ojcem systematyki - Karolem Linneuszem


Otoz - tuz przed wyjazdem "na daleka polnoc" uczestniczylam w "botanicznej wedrowce" w rezerwacie- Märkforsen, ktory jest znany z bogactwa roslinnosci. Wedrowka miala na celu inwentaryzacje gatunkow i bralo w niej kilku wspanialych botanikow (zarowno zawodowcow jak i amatorow)......... i ja!
W drodze powrotnej ... kiedy wszystko bylo juz opisane ........ nagle przed moimi nogami "wyrosla" niewielka roslinka


zapytalam .... a co to????
I nagle zrobilo sie zamieszanie ........... bo jak do tej pory, nikt przez ponad 40 lat od kiedy dokonywane sa inwentaryzacje gatunkow nie widzial tej roslinki w tym rezerwacie, a uczstniczacemu w wyprawie profesorowi-specjaliscie od flory alpejskiej - w ciagu jego dosc dlugiego zycia, udalo sie spotkac taka roslinke tylko 3 razy.

A mnie .......... "za pierwszym podejsciem" ......... bo to tak jak w przyslowiu .... kazdy glupi ma szczescie!!!



.... tak czy inaczej ....... czulam sie jak bym znalazla "kwiat paproci" .
Dla zainteresowanych  roslinka nazywa sie  po szwedzku : Nordlåsbräken.
Lacinska nazwa - Botrychium boreale.
Polska - (o ile dobrze przetlumaczylam ) - Podejzrzon polnocny

Zdjecia niecodziennego odkrycia i wielkiego odkrywcy : Maria Söderberg

.... telefon niestety nadal milczy - wiec coz - juz za dwa tygodnie znow bede musiala isc do pracy.

PS. musialam "wrocic" - dopisac. Bo w chwili kiedy publikowalam tego posta - moj maz powiedzial :
oj jakos dziwnie zapachnialo "chwalenizna"!!!

środa, 4 sierpnia 2010

Moja Victoria!!!

Tak jak to w bajkach zwykle bywa .... jak postanowila tak zrobila!!!
Dobre buty zalozyla i pomaszerowala -( lewa - prawa) -  na zdobycie swojej Victorii !!!
Kiedy przybylam do miejsca rozpoczecia mojej wedrowki pogoda niestety nie byla najlepsza. Nad gorami wisialy czarne chmury i zaczal podac deszcz.
Ja niewzruszona - wyposazona w ubranie przeciwdeszczowe - wyruszylam na szlak. Z kazdym metrem stawalo sie jednak jasniej i milej. Przepiekna roslinnosc dodawala energii.


Szum plynacej wody stawal sie coraz glosniejszy ............. i nagle ..... zwyciestwo !!!
Moja V-ictoria (czyt. Märkforsen) pokazala cala swoja krase.............





Stalam i podziwialam. Dziekowalam wszystkim tym, ktorzy przed 40-laty tak energicznie walczyli o "zachowanie dziewictwa" naszej pieknej Laisy.
Obiecalam sobie, ze bede oszczedzac energie elektryczna, a gromadzic moja wlasna na wypadek gdyby komus "madremu" przypomnialy sie plany o budowie tamy.
Postanowilam, ze wkrotce tutaj powroce z moimi wnusiami, aby pokazac im piekno naszej Lapponii.

Niebo stawalo sie coraz bardziej dramatyczne .......... odpowiednie do mojego nastroju...