Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trucizny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trucizny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 stycznia 2010

Wyrzuty sumienia.....

Od dwoch dni prasa i telewizja starszy mnie i daje wyrzuty sumnienia...
dotyczy to naszego "norrlandzkiego delikatesu" jakim jest dla wielu, wielu mieszkancow naszej polnocnej krainy surströmming czyli kiszony sledz.
Unia jak zwykle ma duzo do powiedzenia i ustala normy, ktore czasami sa niezbyt dobrze uwarunkowane badaniami... i dlatego strasza okrucienstwami - w tym przypadku rakiem.
Wiemy, ze dioksyny sa trujace ... ale w jakiej ilosci??? Czy jesli nie bedziemy jedli kiszonych sledzi, czy mamy gwarancje, ze nie bedzie w naszym organizmie dioksyn? A co z innymi tlustymi rybami (bo to one sa przyczyna) ? Ile dioksyn wprowadzamy do naszego organizmu jedzac rekomendowane przez lekarzy ilosci tlustego lososia, makreli, wegorza itd.- czy te ryby dodaja tylko do naszego organizmu omega3, ktora nas odmladza i dba o nasze serce - a dioksyny- czy zanikaja gdzies w kosmosie?
Dreszcze mnie przechodza, kiedy pomysle ile bliskich mi i kochanych osob narazilam na niebezpieczenstwo czestujac ich tym przysmakiem i wychwalajac pod niebiosa jego zalety !!!
Mojego syna karmilam "zatrutym mlekiem" juz w wieku 2 tygodni!!!
I moje kochane wnusieta - im tez "podawalam trucizne" zachwalajac , ze to dobre.
I te wszystkie osoby, ktore z radoscia uczestniczyly w naszych tematycznych przyjeciach.....


oj.... nie wiem czy udzwigne ten ciezar?
Mam nadzieje, ze za kilka dni taka sama dyskuja wywiaze sie wokol innego produktu i da innym wyrzuty sumienia... i nie bede sama w moich "zmaganiach z moimi uczuciami".