Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dumna babcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dumna babcia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 czerwca 2015

Wielka chwila nastala ....


.... i cala rodzinka doznala zaszczytu, aby udac sie do portu ......



i na wlasne oczy ocenic zdobyte w deszczu gotowosci zeglarskie naszej kochanej wnusiuni Julki.
Po pieciu dniach intensywnego kursu Julka zostala wprowadzona w arkana sztuki zeglarskiej i na ta okazje otrzymala dyplom.
Ale znim to nastapilo musiala zaprezentowac to, czego zdazyla sie nauczyc i musze przyznac, ze bardzo mi zaimponowala .....










Brawo Julka i serdeczne gratulacje !!! i jak tak dalej pojdzie to juz niedlugo .... przesiadziesz sie na takie oto troche wieksze ... jednostki ...





 Bylabym bardzo niesprawiedliwa gdybym nie pochwalila naszej mlodszej wnusiuni Bianci, ktora w oczekiwaniu az dorosnie.... i sama zasiadzie w Optymistce, dzielnie prowiantowala swoja ukochana starsza siostre ....
I skromnie;-) powiem ..... duma mnie rozpiera!!!!

wtorek, 5 października 2010

Czy juz za pozno.............

na realizacje wczesno-mlodzienczych zamierzen ???
Kiedys bardzo, bardzo dawno temu spotkalam milego mlodego marynarza, ktory na swoim przedramieniu mial wytatuowane imie swojej ukochanej dziewczyny i piekna czerwona roze.

Wzbudzalo to u mnie podziw i zachwyt. I tatuaz......... i milosc do dziewczyny.
W skrytosci ducha marzylam, ze ja tez kiedys... jak dorosne i bede miala "mojego ukoichanego" to tez "wypisze sobie" jego imie na moim przedramieniu.
Nie dalam sobie wytlumaczyc, ze to nie wypada "panience z dobrego domu" - bo tatuaze to cos dla marynarzy ... albo jeszcze gorzej  dla ....wiezniow.
Takie tlumaczenie nie przekonywalo mnie.......... ja bylam zachwycona ...........i zdecydowana.
Lata biegly ... i wreszcie przyszla pierwsza milosc. Imie "ukochanego" wypisalam sobie dlugopisem...... i jakie szczescie, bo w tym czasie ci "ukochani" pojawiali sie bardzo szybko .......................i jeszcze szybciej znikali.
Potem zrozumialam to co moja rodzinka probowala mi wczesniej wytlumaczyc .... ze tatuaze byly "zarezerwowane" dla pewnych grup spolecznych.
I tak tez pozostalo przez wiele, wiele lat.
Az nagle zrobila sie "rewolucja spoleczna" i to co bylo zakazane ........... stalo sie modne i pozadane.
Tatuaze dzisiaj - to juz nie imiona "ukochanych" na przedramieniu .... ale cale portrety.
Juz prawie sie zdecydowalam......... ale nagle pomyslalam - czy moge pozwolic aby twarz "mojego ukochanego" na moim przedramieniu starzala sie szybciej niz w rzeczywistosci? Czy mam prawo dodawac mu wiecej zmarszczek niz ich posiada?
No coz nie sadzone mi bylo miec tatuaz na przedramieniu.
...........az tu nagle w niedziele zupelnie niespodziewnie na moim przedramieniu pojawil sie "tatering" (czyt.tatuering) wykonany malutkimi paluszkani najlepszego tatuazysty na swiecie......


.

nie przypomina on portretu mojego ukochanego .... ale czy to ma znaczenie? - bo jest najpiekniejszy na swiecie.