Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norsälven. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norsälven. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2015

Kiedy ranne wstaja zorze .....


wtedy pieknie jest  ..... na dworze

a ze ja z tych co wychodza..... na dwor, a nie na pole, wiec szybko pobieglam ...
na dwor;-))
aby nie przegapic ani jednej chwilki, kiedy swiat byl taki piekny i kolorowy, a nad nasza gleboka rzeka wily sie przepiekne mgly....














Z dworu, ktory kiedys w dawnych czasach, lezal w naszej dzielnicy nie pozostalo zbyt wiele oprocz pieknego starego parku, w ktorym znalazlam zawilca ..... ktoremu chyba sie cos pomylilo, jesli chodzi o pory roku ....

Poranny spacer byl mi bardzo potrzebny, aby zregenerowac sily po meczacym siedzeniu przed telewizornia i sledzeniu wynikow wyborow w Polandii.
Nie jestem zbyt utkontentowana tymi wynikami, ale z demokracja sie nie dyskutuje, wiec .... zycze wszystkim Rodakom, aby zylo im sie lepiej .... co im tak glosno obiecywano.
Ukontentowana jestem natomiast bardzo, ze ten pan od "ludzkiego smiecia" znalazl sie sam na politycznym .... "smietniku", bo sobie na to bardzo i to ..... bardzo bardzo zasluzyl!!!

poniedziałek, 14 listopada 2011

Z pelnym brzuchem......


..... i pelna wrazen rozpoczynam nowy tydzien. Tydzien intensywnej pracy ............ i intensywnego "robienia miejsca" na nastepne "swietowania".
Za 6 tygodni!!!.... Wielkie Swieta ..... i czy chcial czy nie ..... wielkie obzarstwo. Bo Swieta bez suto zastawionego stolu.......... to nie swieta............ wg moich dziwnych norm;)

Weekendowy maraton, jak to nazwala moja synowa zakonczylismy fantastycznym obiadem .... a potem slodkosciami.
Nie moge sie optrzec i musze pokazac smakolyk, ktorym zostalismy m.innymi uraczeni.
Zupka ...... marchewkowa z pesto z orzeszkow ziemnnych


..... przypadla mi do gustu i napewno znajdzie sie w moim "kulinarnym repertuarze".

Jakie szczescie, ze "duza przedpoludniowa przerwe" miedzy przyjeciami wykorzystalismy do zaczerpniecia swiezego powietrza i proby zzrzucenia choc kilku kalorii.

Trasa wczorajszego wypadu prowadzila wdluz "naszej rzeki" czyli rzeki ktora przeplywa przez nasza miejscowosc i w poblizu naszego osiedla wpada do jeziora Wenerskiego.

Wokol tej rzeki toczymy zawsze naukowe wywody ..... czy to rzeka czy nie rzeka.
Dla mnie to nie rzeka .................... bo nie ma zrodla. Jest to niecka polodowcowa laczaca dwa jeziora .
Ale zreszta czy to wazne? ................. najwazniejsze ze jest ladnie ....... pozytecznie: bo ryby oraz fakt, ze rzeka nas......  "oswieca";)

Oto kilka fotek z wczorajszego dnia.......









Na koniec dla jasnosci: niestety nie przemaszerowalismy calego tego wypadu na nozkach .... oj nie, wiekszosc przejachalismy samochodem. Ale liczy sie kazdy kilometr, ba nawet kazdy metr!!!

sobota, 5 czerwca 2010

Nareszcie.............

.... po 30 latach !!! zrealizowalismy dzisiejszego wieczora wielki plan.

Wybralismy sie na wyprawe w gore naszej rzeki. Wszystkie wczesniejsze wyprawy byly wyprawami na "wielkie wody" - czyli jezioro Vänerskie. Miala to byc wyprawa na ryby .... ale zamiast ryb ...."lapalam" lustrzane odbicia :




.... zacumowalismy


.... i w doborowym towarzystwie wypilismy "mala czarna"...zastanawiajac sie czy jestesmy na majowce czy "czerwcowce"?


... nagle zrobila sie godzina 22-ga i czas bylo wracac do domu....