Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczciwosc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uczciwosc. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 grudnia 2014
Hiszpanski walczyk ....
... p. Hofmana.
Biedaczysko!!! tak dal sie wciagnac w wir szalenstwa panujacego na Rynku w Madrycie.
On pojechal spelniac swoj poselski obowiazek, do pracy, prawowity, ambitny, skoncentrowany ....
a tu taka dziwna "hiszpanska atmosfera".
Opieral sie dlugo, ale ....
...... nagle wstał, ruszył w tan,
Walc hiszpański mu dodał odwagi.
Z tłumem szalał,
Hiszpański walc cud ten wyprawił
I wszyscy śpiewali go tak:
Cały Madryt śpiewa z nami,
Tańcząc walca - walczyka parami,
Na tym Rynku nad Rynkami takim,
Co go bedziem pamietac latami.
Gdzieś Hiszpania za górami ....
A tu zima, i "burza" nad nami.
Raz się żyje, zakręćmy walczyka jeszcze raz,
Hiszpański walczyk w sam raz.
Etykiety:
A.Hofman,
afery polityczne,
etyka poselska,
oszustwo,
uczciwosc
środa, 22 grudnia 2010
Nigdy nie wolno tracic wiary ........
.....w dobroc i uczciwosc wspolmieszkancow naszego ziemskiego padolu!!!............ choc czasami mamy ku temu szczere powody.
Ale tak naprawde nawet ci, co do ktorych tracimy calkowicie szacunek, nagle doznaja "olsnienia z nieba" i zmieniaja swoja mentalnosc i postepowanie.
Wczoraj przydarzyla mi sie niezbyt mila historia.
W drodze do pracy postanowilam "wstapic na chwilke" do centrum handlowego. Scisk, przepelnione parkingi, wszedzie kolejki ...... i zestresowani ludzie!!!
Siedzialm w samochodzie i czekalam w kolejce na wjazd na parking. Caly sznurek samochodow przed i za mna. Nagle kobitka, ktora stala tuz przede mna nagle zmienila zamiary i postanowila najprawdopodobniej zrezygnowac z kolejki .... i z wielkim zrywem cofnela swoj dosc duzy samochod i "pocalowala mnie w nos".
Nowoczesne samochody i na dodatek przy 20 stopniowym mrozie niezbyt dobrze znosza takie "pocalunki" ... wiec dosc znaczna czesc przodka .... no nie mojego, ale mojego samochodu nadaje sie na smietnik.
Wyskoczylam z samochodu i po rozmowie z kobitka i po otrzymaniu jej wszystkich danych ustalilysmy, ze ja zglosze szkode - jako poszkodowana do agencji ubezpieczeniowej, w ktorej zreszta i ona miala ubezpieczony swoj samochod - na szczescie!!!
Wydawalo mi sie, ze jej dobrze patrzy z oczu , a mnie spieszno bylo do pracy.
Kiedy moj maz po kilku godzinach oczekiwania w kolejce telefonicznej dodzwonil sie wreszcie do agencji aby zglosic szkode, dowiedzial sie ze: kobitka juz zdazyla zglosic sama ....... i ze to ja na nia najechalam!!!
Chyba nie musze opisywac mojego stanu emocjalnego, kiedy maz poinformowal mnie o zaistnialej sytuacji.
Zlapalam, za telefon i zlozylam kobitce zyczenia swiateczne!!! .... naturalnie pozyczlam jej uczciwosci, bo tej jej naprawde brakuje, i aby jej corka (ktora byla swiadkiem zdarzenia) wyrosla na rownie "uczciwa" jak jej mama.
Wiedzialam, ze w razie procesu i tak wygram, bo bylo kilku swiadkow zdarzenia....ale - czas i emocje chcialabym wykorzystac na przyjemniejsze rzeczy. Pomyslam, i znow sie zawiodlas .....na drugi raz .... itd.
I zdarzyl sie cud!!! Po niecalej godzince zadzwonila bardzo sympatyczna pani z agnecji i poinformowala mnie : ze "kobitka" przed chwilka zadzwonila do niej i zmienila swoje zeznania i ze to ona ponosi calkowita wine za kolizje.......a wiec i wszystkie koszty.
Moze to zasluga Swiat ? - ze moje zyczenia spelnily sie tak szybko, bo jeszcze przed wigilija..... i "kobitka" otrzymala w prezencie uczciwosc, ktorej jej - mam nadzieje ze tylko na chwilke - zabraklo!!!
Ale tak naprawde nawet ci, co do ktorych tracimy calkowicie szacunek, nagle doznaja "olsnienia z nieba" i zmieniaja swoja mentalnosc i postepowanie.
Wczoraj przydarzyla mi sie niezbyt mila historia.
W drodze do pracy postanowilam "wstapic na chwilke" do centrum handlowego. Scisk, przepelnione parkingi, wszedzie kolejki ...... i zestresowani ludzie!!!
Siedzialm w samochodzie i czekalam w kolejce na wjazd na parking. Caly sznurek samochodow przed i za mna. Nagle kobitka, ktora stala tuz przede mna nagle zmienila zamiary i postanowila najprawdopodobniej zrezygnowac z kolejki .... i z wielkim zrywem cofnela swoj dosc duzy samochod i "pocalowala mnie w nos".
Nowoczesne samochody i na dodatek przy 20 stopniowym mrozie niezbyt dobrze znosza takie "pocalunki" ... wiec dosc znaczna czesc przodka .... no nie mojego, ale mojego samochodu nadaje sie na smietnik.
Wyskoczylam z samochodu i po rozmowie z kobitka i po otrzymaniu jej wszystkich danych ustalilysmy, ze ja zglosze szkode - jako poszkodowana do agencji ubezpieczeniowej, w ktorej zreszta i ona miala ubezpieczony swoj samochod - na szczescie!!!
Wydawalo mi sie, ze jej dobrze patrzy z oczu , a mnie spieszno bylo do pracy.
Kiedy moj maz po kilku godzinach oczekiwania w kolejce telefonicznej dodzwonil sie wreszcie do agencji aby zglosic szkode, dowiedzial sie ze: kobitka juz zdazyla zglosic sama ....... i ze to ja na nia najechalam!!!
Chyba nie musze opisywac mojego stanu emocjalnego, kiedy maz poinformowal mnie o zaistnialej sytuacji.
Zlapalam, za telefon i zlozylam kobitce zyczenia swiateczne!!! .... naturalnie pozyczlam jej uczciwosci, bo tej jej naprawde brakuje, i aby jej corka (ktora byla swiadkiem zdarzenia) wyrosla na rownie "uczciwa" jak jej mama.
Wiedzialam, ze w razie procesu i tak wygram, bo bylo kilku swiadkow zdarzenia....ale - czas i emocje chcialabym wykorzystac na przyjemniejsze rzeczy. Pomyslam, i znow sie zawiodlas .....na drugi raz .... itd.
I zdarzyl sie cud!!! Po niecalej godzince zadzwonila bardzo sympatyczna pani z agnecji i poinformowala mnie : ze "kobitka" przed chwilka zadzwonila do niej i zmienila swoje zeznania i ze to ona ponosi calkowita wine za kolizje.......a wiec i wszystkie koszty.
Moze to zasluga Swiat ? - ze moje zyczenia spelnily sie tak szybko, bo jeszcze przed wigilija..... i "kobitka" otrzymala w prezencie uczciwosc, ktorej jej - mam nadzieje ze tylko na chwilke - zabraklo!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)