bo przeciez na torciku "owoce morza" i sosie z grzybkow Tricholoma matsutake nie poprzestalam. Oj nie .... bo jak ja zaczynam "krolowac w kuchni" to trudno mnie powtrzymac i zmusic do "abdykacji".
Mam zawsze obawy, ze jedzenia zabraknie i goscie pojda do domu nienajedzeni, choc wszystko jest "naukowo" obliczone i skalkulowane, kazda porcja i porcyjka!
Bufet przekaskowy wygladal w koncu tak .......
Zdjecia nie bedzie ....... narazie, bo w dalszym ciagu czuje sie tak "zajedzona" (jak to mowi Slubny) , ze musze zrobic mala przerwe.... w jedzeniu;)
Przyjecie bylo z okazji urodzin Slubnego. Moze nie byl to najlepszy czas, myslac o smierci jego brata, ale .... zycie musi toczyc sie dalej ..... i zyc trzeba, jesc tez.



