Rozrobilam zaczyn drozdzowego ciasta i zostawilam do wyrosniecia ................
W miedzyczasie postanowilam "wyciagnac nogi" - no - nie tak na zawsze, ale tylko na chwilke, bo bola mnie troche kolana po wczorajszym upadku - na oblodzonej nawierzchni o wypadek nie trudno.
Poprosilam mojego meza, aby "pilnowal czasu" - siedzial bowiem przed komputerem i mial zegarek na widoku. Obiecal solennie, ze w przypadku gdybym "odplynela na chwilke" obudzi mnie - a i dopilnuje rosnacego zaczynu.
Nie musze chyba opisywac rezultatu ............ obrazek mowi sam za siebie
Udalo sie jednak pozbierac wiekszosc dobrze wyrosnietego ciasta i upiec buleczki.Musze przyznac, ze nawet bylam zadowolona z rezultatu ........ i smaku.


A ku przestrodze : Dziewczyny nie wyciagajmy nog , bo nasi mezowie nie poradza sobie bez nas!!!